|
Szukaj
|
Pisali o NasMARZEC 2012"Monika Osiecka na co dzień rzeźbi dłutem w brązie i kamieniu. Teraz długopisem w papierze. Z tego powstała jej bardzo osobista i intymna >rzeźba< - książka."
Fragmenty lustra - Szymon Majewski, Gala, 03.2012 Chyba tylko bezkompromisowe słowo/obraz terytoria może sobie pozwolić na (powtórne!) wydanie książki tak odważnej. Agnieszka Taborska stworzyła spójne dzieło - całość intelektualną i estetyczną, której zasadniczą cechą jest... brak związku z rzeczywistością. Jednym słowem doskonałą i smakowitą literacką mistyfikację. Bohaterką książki jest osiemnastowieczna mistyczka, której pełne bólu wizje stanowią zakumuflowaną przepowiednię przyszłości. (...) więcej >> LUTY 2012Bogactwo połączone z posiadaniem wpływów i władzy nad innymi - to najkrótsza definicja nietykalnych, którzy znajdą się w każdym społeczeństwie i w każdym kraju, bez względu na ustrój polityczny. Ich bezkarność może skrywać mniej lub bardziej poważne przestępstwa, czasem zbrodnie. Wiele zbrodni. Ta książka opowiada o takim właśnie wypadku. Zabójcy bażantów - Polska. Kurier Lubelski, 06.02.2011 Kiedy Sartre zetknął się z Genetem - musiało się coś wydarzyć. I wydarzyło. Owocem tego spotkania jest dzieło, które zapiera dech w piersiach i jest - jak określił sam autor - próbą przedstawienia granic interpretacji psychoanalitycznej i marksistowskiej. To nie jest więc biografia w sensie ścisłym, ale jest to szkic biograficzny i wprowadzenie do dzieła. „Sądzę, że jako człowieka broniłem go przed wszystkimi, czasem także przeciwko niemu samemu” - stwierdza Sartre. Ale podczas czytania tej książki ma się mieszane uczucia. Z korzyścią dla lektury. Święty Genet. Aktor i męczennik - Dziennik Polski, dodatek Magnes, 09.02.2012 Książka dotyczy zatem trzech podstawowych obszarów. Po pierwsze: praktyki historii sztuki, w której Didi-Huberman dostrzega paradoks polegający na unikaniu pytań o powody pojawienia się niepewności wobec przedmiotu swych badań. Po drugie: analizy ważnej fazy w historii sztuki, jaką były narodziny biografiki artystycznej w XVI wieku, dzieło Giorgio Vasariego, i gdzie znajdują się ukryte cele, jakie dominować będą w dziejach naszej dyscypliny przez następne stulecia. Po trzecie analizy innego ważnego momentu w dziejach nauk o sztuce, czyli koncepcji Erwina Panofsky'ego, który, opierając się na kantyzmie i neokantyzmie (poprzez Cassirera), nadał historii sztuki nową konfigurację metodologiczną (ikonologia); obowiązuje ona jako nowa dogma w historii sztuki w dużej części do dziś. (...) Przed obrazem. Pytanie o cele historii sztuki - Marta Leśniakowska, Nowe Książki, 02.2012 STYCZEŃ 2012Coż, szczęśliwi ci, którzy nie czytali Kobiety w klatce, a tym bardziej Zabójców bażantów - wszystko jeszcze przed nimi: stopniowe zanurzanie się w tajemniczej sprawie i w meandrach osobowości bohaterów w pierwszej części, a w drugiej śledzenie grupy bogatych popraprańców. Czytając, czuje się na plecach oddech ścigających, strach pokrzywdzonych i wkurzającą pewność siebie zbrodniarzy. A wszystko w dobrej oprawie obyczajowej. Zabójcy bażantów - Agata Gogołkiewicz, Przegląd, 05.02.2012 „Nie wiem, co to, ale umiem to rozpoznać, gdy mi się to pokaże”. W odpowiedzi na zachowawczy brak precyzji w definiowaniu (rodem z XVIII-wiecznej encyklopedii polskiej, mówiącej, że „Koń jaki jest, każdy widzi”) oraz omijanie tematu w środowisku naukowym, Linda Williams wzięła na warsztat filmoznawczy „ostre porno”. I tak powstała bogata faktograficznie monografia gatunku hard core, z medialnym patronatem Michela Foucaulta (specjalisty od triady: wiedza-władza-rozkosz), Karola Marksa (tropiciela utopii i fetyszy), z filtrem psychoanalizy i feministycznego rewizjonizmu. Hard core. Władza, rozkosz i „szaleństwo widzialności” - Joanna Chludzińska, e-splot.pl, 25.01.2011 Es-dur jako ulubiona tonacja masonów, Nietzsche Bizetem leczący się z nadmiaru Wagnera - to niektóre smakowite wątki z porywającej książki Jeana Starobinskiego. Eseje wielkiego badacza kultury dotyczą opery - od Monteverdiego przez Haendlowską Alcynę po zapomnianą jakoś u nas Manon Lescaut. Plus ogromny, wielowątkowy korpus tekstów Mozartowskich. Wybór świetny, erudycja porywająca, przekład wybitny. W dodatku w pięknym wydaniu. Dla miłośników inteligenckich fanaberii. więcej >> Najciekawszym wątkiem książki są tytułowe czarodziejki, które prowadzą myśl autora. Starobinski wysuwa na pierwszy plan postacie żeńskie oper różnych autorów, różnych epok, starając się czytać historię teatru muzycznego przez ich pryzmat z dwóch powodów. Z jednej strony opera jest jedną z niewielu dziedzin (w czasie jej powstania i później), gdzie kobieta i jej przeżycia są głównym tematem sztuki (choć sztuka ta długo była tworzona jedynie przez mężczyzn). Z drugiej strony to właśnie analiza postaci kobiecych mówi w sposób szczególnie plastyczny i jednoznaczny o przemianach nie tylko w historii teatru, ale i w obyczajowości Europy. więcej >> Kim była Leonora de la Cruz? Ta XVIII-wieczna hiszpańska karmelitanka zupełnie zapomniana przez ponad półtora stulecia, „odkrycie” swe zawdzięcza Philippe'owi Soulpault, który odnalazł egzemplarz jej „Żywota” w paryskiej księgarni Ars et Vita, ukryty za „Pieśniami Maldorora” Lautréamonta. Święta Leonora, której relikwie spoczywają w bazylice Sacré-Coeur, za życia posiadała dar przepowiadania przyszłości i to właśnie proroczym snom zawdzięcza swoją kanonizację. Zakonnica, pogrążona w stanie między snem a medytacją, dyktowała wizje swej siostrze, a były to wizje mających nadejść wydarzeń wstrząsających światem. Sen, nocne wizje, stany graniczne pomiędzy jawą a snem i sam proces śnienia, miały dla surrealistów ogromne znaczenie. W towarzyszących głównemu tekstowi książki glosach, pisarka i historyczka sztuki, Agnieszka Taborska wspomina, że w opublikowanym w 1922 roku drugim numerze pisma „Littérature” zamieszczona została ankieta (jedna spośród tak uwielbianych przez surrealistów ankiet) na temat ulubionych zajęć. Oddawanie się sennym marzeniom było tam, obok spacerów po Paryżu, wymieniane najczęściej. Trudno byłoby zresztą zliczyć wszystkie surrealistyczne dzieła z dziedziny sztuk wizualnych, literatury czy też filmu, w których znajdują się odwołania do stanów onirycznych. Stąd też zapewne zainteresowanie, jakim mężczyźni z kręgów André Bretona darzyli Leonorę. więcej >> Gdy w 1965 roku Leopold Tyrmand dopinał ostatnie szczegóły swego wyjazdu do USA miał w głowie szkicowy zarys tego, jak widzi kilka najbliższych lat swojego życia. Nie chcąc za bardzo rozstawać się z rodowitym językiem swojego rzemiosła, planował zatrudnić się w roli windziarza, bądź otwierającego bogatym staruszkom drzwi do limuzyn „pomocnika”. To miało mu wystarczać na życie i dawać mu tyle czasu, ile potrzebował, by napisać jeszcze kilka książek po polsku. Stało się jednak zupełnie inaczej. Tyrmand i Ameryka - Monika Jagiełło, gazetakrakowska.pl, 14.01.2012 Gdy nie było co włożyć do garnka, Elizabeth wybierała się na targowisko, aby... podotykać mięso. Po powrocie do domu, ze specjalną misją ruszał tam wierny hart Fanny. Jego celem było odnalezienie „namaszczonego” przez panią kawałka wędliny. Fanny robił to bezbłędnie, pędząc z cennym łupem wprost do domu. Zirytowani rzeźnicy często ruszali w pogoń za psiskiem. (...) więcej >> Autorzy książki stronią od łatwych ocen, tropiąc amerykańskie losy autora Dziennika z podziwu godnym wyważeniem i dbałością o szczegóły, nie unikając wszakże, bo i po co, fascynacji osobą głównego bohatera, bez której praca ta by zapewne nie powstała. Jest to niewątpliwie obraz życia rozdartego na pół, pomimo trwających kontaktów z przyjaciółmi z Polski i emigracją w Europie, współpracy z paryską „Kulturą” i londyńskimi „Wiadomościami”. Jednocześnie – to już moja subiektywna ocena – jest to obraz lepszej połowy tego życia. Poza ustatkowaniem w życiu prywatnym, Tyrmand robi karierę, jakiej wielu mogło mu pozazdrościć, nawet jeśli jego gwiazda, z biegiem czasu, zaczyna gasnąć. Inaczej niż setki i tysiące emigrujących do Stanów polskich intelektualistów, po przyjeździe nie chowa swojego wykształcenia do kieszeni i nie otwiera własnej działalności naprawczo-instalatorskiej, lecz idzie na całość – wysyłając swój pierwszy, napisany po dotarciu na obcy kontynent tekst, a mianowicie Dziennik amerykański, do „New Yorkera”. Tyrmand i Ameryka - Marcin Moskalewicz, publica.pl, 18.01.2012 Dobrze więc się stało, że komplikująca ten stereotyp amerykańska biografia Tyrmanda została napisana con amore, ale fachowo. I że autorzy wyeksponowali stały motyw jego publicystyki, od polskiej po amerykańską - manipulowania świadomością społeczną przez masowe media. Sam jej teraz podlega. Że przypomnieli jego wnikliwe analizy rynku kultury popularnej, odwołujące się do Baudelaire'a, a chyba i Benjamina: zaskakującą aktualnością rozpoznań. Że wreszcie za jego najważniejszy tekst z krótkiej współpracy z „Kulturą” paryską uznali przednie Fryzury Mieczysława Rakowskiego, co i dziś może być wzorem wyrafinowanego literacko, refleksyjnego dziennikarstwa politycznego. Tyrmand i Ameryka - Danuta Ulicka, Nowe Książki, 01.2012 Rozmyślania zawarte w tekście Bohdana Dziemidoka przypominały mi zawsze dowcip o człowieku szczegółowo wypytywanym podczas spowiedzi przez księdza o domy schadzek, w których cudzołożył. Puentą jest stwierdzenie spowiadanego: rozgrzeszenia nie dał, ale dał trzy bardzo dobre adresy. Podobnie rzecz ma się z tomem O komizmie - nie podpisuje się pod żadną z dogmatycznych teorii, ale wskazuje mnóstwo cennych tropów i kierunków. Daje dobre adresy. Ponadto nowe wydanie zostało wzbogacone o rewelacyjną antologię! O komizmie. Od Arystotelesa do dzisiaj - Maciej Wojtyszko, Rolanda Barthesa alias „Rolanda Barthesa” należy czytać wolno, bez konieczności odczytywania haseł według kolejności wyznaczonej przez alfabet, bez zachowywania jakiejkolwiek normatywnej kolejności, bez jakiegokolwiek apriorycznego nastawienia czy uprzedzenia. Należy je czytać takim sposobem, jakim czyta się słowniki, aforyzmy czy – choćby – ewangelie – wybierając jeden passus, czytając go powoli, tak powoli jak krowa przeżuwa trawę i przemyśliwując nad nim. Tylko z takiej lektury można wynieść pożytek. Przelatywanie Barthesa jak artykułu prasowego czy powieściowego romansu nie ma sensu. Haseł są dziesiątki. Poprzedza je opis dziecinnego ( w znaczeniu: miasta dzieciństwa) Bayonne i pakiet starych fotografii a potem następują hasła: mątwa i atrament, wielomowność, ziemia obiecana, zły obiekt, łydka tancerki, przenikliwość, małżeństwo, scena gra, pastisz, lubię-nie lubię, lingwistyczne alegorie, mańkut i dziesiątki innych. Krąg przemyśleń dorsalnych, paradoksalnych i cielesnych Barthesa jest nieograniczony… Roland Barthes - Krzysztof Lubczyński, pisarze.pl, 12.2011 Absurdalne poczucie humoru ćwiczył na... Jarosławie Iwaszkiewiczu, którego próbował podciąć laską. Gdy pisarz oburzył się, że głupie żarty chłopca mogą go doprowadzić do upadku, mały Bobek miał odpowiedzieć: „Przecież o to mi chodzi”. Bogumił Kobiela. Sztuka aktorska - Jacek Cieślak, Rzeczpospolita, 04.01.2011 Agnieszka Taborska, największa polska specjalistka od surrealizmu, wespół z ilustratorką Seleną Kimball Smith sięgnęły po nieco zapomnianą historię Leonory de la Cruz. Tę XVIII-wieczną świętą odkryli - czytaj: wymyślili - francuscy artyści, którzy uznali ją za swoją patronkę. Leonora, w sennych wizjach przepowiadająca przyszłość ludzkości, doskonale oddawała kluczowego dla surrealizmu ducha oniryczności i imaginacji. Taborska opisuje postać i wizje Leonory w serii krótkich groteskowych opowieści, które towarzyszą 35 planszom-ilustracjom utrzymanym w konwencji kolaży Maksa Ernsta. Niezwykła książka nie tylko dla znawców historii sztuki - do czytania i oglądania. więcej >> O Lipczinskim i jego żonie, Elizabeth, pisze: więcej >> Zapiski, autorskie fotografie i prace rzeźbiarskie - wszystko to składa się na rodzaj dziennika. Jego autorka, rzeźbiarka i pisarka, otwiera drzwi do swojego świata. Fragmenty lustra - Joy, 01.2012 GRUDZIEŃ 2011Nagrodę główną i tytuł Książki Roku 2011 w konkursie „Pióro Fredry”, organizowanym w ramach 20. Wrocławskich Promocji Dobrych Książek zdobyła książka „Popiół i diament” Andrzeja Wajdy Krzysztofa Kornackiego (słowo/obraz terytoria). więcej >> Fragmenty lustra to wędrówka spojrzenia. Lekturę można zacząć w dowolnym miejscu: słowa uzupełniają obrazy, obrazy odsyłają do wątków zapisanych w poetyckich narracjach, a współczesne dla obu motywy znajdziemy w fotografiach robionych podczas rzeźbiarskich sympozjów czy dalekich wypraw. Fragmenty lustra - Notes Wydawniczy, 12.2011 Utwór włoskiego komediopisarza, po raz pierwszy wydany po polsku, jest jednocześnie komedią, tekstem teoretycznym przedstawiającym program reformy teatru, ale także - zwierciadłem, w którym odbija się świat osiemnastowiecznych komediantów. Teatr komediowy - Patryk Kencki, Teatr, 12.2011 Tym, co spaja poszczególne rozdziały, stanowiąc wspólny mianownik dla twórczości tak różnych autorów, jak Ważyk, Gałczyński, Konwicki czy Barańczak (poza analizowanym przez badacza motywem ulicy), jest nawiązywanie przez wszystkich tych twórców do tytułowej figury flâneura, będącego bądź to strategią liryczną, bądź lokującym się na antypodach peerelowskiej propagandy everymanem, bądź życiową postawą przyjmowaną przez samego pisarza. W tym miejscu - jak się okaże: nieco pochopnie - można by się pokusić o postawienie pierwszego zarzutu. W optyce Nowaczewskiego flâneurem jest bowiem jeśli nie każdy użytkownik ulicznej przestrzeni, to z pewnością większość przemierzających ją bez wyraźnego celu przechodniów. Stąd, opisując literackie dziele polskiej ulicy w XX wieku, autor obdarza tym mianem zarówno starannie ukrywającego swój flâneuryzm Peipera, jak i wyłączonych z rytmu ulicznego życia pijaków Hłaski i Nowakowskiego, a nawet zdystansowanych wobec socjalistycznej rzeczywistości bohaterów nowofalowych wierszy. Szlifibruki i flâneurzy. Figura ulicy w literaturze polskiej po 1918 roku - Konrad Zych, Twórczość, 12.2011 Jak każda propozycja zbierająca teksty powstałe na przestrzeni lat, książka to silva rerum, dokumentująca różnorodność zainteresowań autora. Są tu artykuły historyczno teatralne, recenzje spektakli, omówienia książek, portrety mistrzów, teksty dedykowane przyjaciołom, a nawet komentarze na temat „carycy Internetu” (Krystyna Janda) i blogów teatralnych. Świadectwo niezwykle ruchliwej, bogatej wyobraźni. Teatr i okolice - (AM), Didaskalia Gazeta Teatralna, 12.2011 Praca podąża zatem dwiema równoległymi drogami: do uchwycenia performansu w kleszcze racjonalnego, usystematyzowanego porządku i jednocześnie do wyposażenia tego zabiegu w stosowną podstawę metodologiczną: umieszczenia go w bezpiecznym, udokumentowanym kontekście teriopoznawczym. Taki wybór stawia przed nim najtrudniejsze zadania opisania zjawiska i zarazem ustanowienia prawa, które na taki opis zezwala. Punkt, który osiąga, jest zaskakujący. Performans - Rafał Maciąg, Filozofia sztuki powstała z zapisu wykładów, które Taine głosił jako profesor sztuki i estetyki paryskiej École de Beaux Arts. Choć z władzami akademickimi miał na pieńku, w 1864 roku odpowiadała im nominacja buntownika. Po pierwszym wykładzie, pomimo rzęsistego deszczu, Taine'a odprowadzili do domu wiwatujący studenci. Na książkę, która w ostatecznym kształcie ukazała się w 1881 roku, złożyło się pięć obszernych, uprzednio publikowanych we fragmentach szkiców. Na wstępnie uczony szuka definicji dzieła sztuki. Taine uważa, że sztuka polega na naśladowaniu natury, jednak nie mechanicznym, lecz przekształconym tak, aby wydobyć cechy szlachetne i istotne. Filozofia sztuki - Anna Arno, Zdaniem historyka sztuki Andrzeja Leśniaka, za główny temat, przewijający się przez całe pisarstwo Georges'a Didi-Hubermana, uznać można niemożność mówienia o obrazach. Autor ten nieustannie podkreśla kłopoty, jakie wiążą się z formułowaniem interpretacji i przekładem tego, co wizualne (obrazu) na tekst i mowę (język). Wynikają one m.in. z niespójności i niejasności samych kategorii opisu wypracowanych przez historię sztuki. Czy zatem stojąc przed obrazem skazani jesteśmy na milczenie? Przed obrazem. Pytanie o cele historii sztuki - culture.pl, 16.12.2011 Historię swoich ciał znamy dosyć dobrze, a ewentualne wątpliwości może rozwiać lekarz. Autorzy tej obszernej i świetnie zilustrowanej pracy pokazują, jak rodziło się ciało człowieka nowoczesnego, które raz było ujarzmiane, innym razem wyzwalane. Historia ciała. Tom 1 - Playboy, 12.2011 Carl, szef Departamentu Q duńskiej policji, w towarzystwie przezabawnego asystenta Assada i porażającej nowej podwładnej Rose znów szuka winnych zbrodni sprzed lat. Podejrzani są absolwenci ekskluzywnej szkoły z internatem, obecnie ludzie na wyżynach społecznych. Źle się dzieje w państwie duńskim, ale czyta się świetnie. Zabójcy bażantów - Playboy, 12.2011 Monografia autorstwa Magdaleny Przyborowskiej – teatrologa, filmoznawcy i doktora nauk humanistycznych – to kolejna znakomita pozycja wydana w cyklu „Artyści” przez słowo/obraz terytoria. Poprzedzona takimi opracowaniami, jak m.in. Iwony Grodź O filmach Wojciecha Jerzego Hasa, Alicji Helman na temat twórczości filmowej Zhanga Yimou, tej samej autorki o Luchino Viscontim, czy Zwierciadło Bergmana pióra Tadeusza Szczepańskiego. To zadziwiające, że chociaż Bogumił Kobiela jest w historii polskiej kinematografii powszechnie uważany dziś za jednego z najwybitniejszych naszych aktorów, to dopiero teraz doczekał się książki na swój temat. Artysta, który zmienił oblicze polskiej komedii, za życia niedoceniany, dzielił do tej pory los m.in. Zbigniewa Cybulskiego, któremu poświęcono jedynie wspomnienia i tom napisanych o nim artykułów. Za to książka Przyborowskiej to pełna monografia, traktująca o Kobieli prywatnie i o jego twórczości artystycznej. Bogumił Kobiela. Sztuka aktorska - Anna Kilian, audiowizualni.pl W tym thrillerze w role czarnych charakterów wcielają się przedstawiciele kapitalistycznego establishmentu, absolwenci elitarnej szkoły, samozwańczy nadludzie. Ich zbrodnie tropi znany z Kobiety w klatce, pierwszej części cyklu o kopenhaskim Departamencie Q, sfrustrowany podkomisarz Carl Mørck z parą nieznośnych asystentów. Od początku wiemy, kto zabił, a i tak czyta się to świetnie, Adler-Olsen zaś łączy w spójną całość suspens i smoliste poczucie humoru. Zabójcy bażantów - Piotr Kofta, Wprost, 12/18.12.2011 We wrześniu, podczas wręczania Legii Honorowej Julii Kristevej, prezydent Nicolas Sarkozy wymienił w swym przemówieniu kilka postaci, które miały kształtować jego edukację i których spotkanie wywarło na niego wielki wpływ. Wśród nich Rolanda Barthes'a - czym rozweselił zgromadzoną publiczność. Albowiem źle wymówił jego nazwisko („Bartes” zamiast „Bart”) i na sali zastanawiano się, chichocząc, czy prezydentowi chodzi o słynnego bramkarza Bartheza, czy może o dziennikarza i komika Yanna Barthèsa. (...) Roland Barthes - Marek Bieńczyk, Książki Magazyn do czytania, 12.2011 Niewątpliwie największą zaletą Przed obrazem jest ukazanie jak konstytuowała się historia sztuki. Wychodząc od Vasariego, a dochodząc do Kanta i Panofsky'ego Huberman pokazuje skomplikowaną drogę, jaką przebyła ona, by zdobyć swoją obecną formę – pewnego źródła wiedzy o obiektach artystycznych z przeszłości, a w niektórych przypadkach wręcz religii, gdzie niektóre fakty i pojęcia są brane a priori, bez głębszego ich przemyślenia. Powstała w ten sposób wiara, że widzialność da się się zamknąć w ramy wiedzy, obecnie czyni historii sztuki więcej złego niż dobrego, niejako blokując jej dalszy rozwój przez ciągłe obracanie się w pozytywistycznym paradygmacie. By ów impas przełamać Huberman decyduje się na krok odważny – rezygnację ze z pewności na rzecz niepewności, z widzialności na rzecz wizualności i w końcu z wiedzy na rzecz niewiedzy. Chce on przywrócić sztuce życie, pewne doznania, których nie da się objąć naukowością, a tylko i wyłącznie empirycznie, podskórnie wyczuć. Otwierając się na niedookreślone francuski badacz pragnie poszerzyć horyzonty historii sztuki, zwrócić jej uwagę na zjawiska wcześniej pomijane, z tego tylko powodu, że nie pasowały do utrwalonego przez długie lata kanonu wiedzy. Przed obrazem. Pytanie o cele historii sztuki - Paweł Bernacki, ksiazka.net.pl, 07.12.2011 „Globalne Hollywood, filmowa Europa i polskie kino po 1989 roku” Marcina Adamczaka to pozycja wyjątkowa na polskim rynku wydawniczym poświęconym tematyce filmowej. Tegoroczny laureat nagrody im. Krzysztofa Mętraka przeprowadza w niej wielowymiarową analizę kondycji współczesnej kinematografii, wykazując, w jak ogromnym stopniu jest ona uwarunkowana przez czynniki ekonomiczne, polityczne i instytucjonalne. (...) Globalne Holywood. Filmowa Europa i polskie kino po 1989 roku - Anita Bielańska, Georges Vigarello zwraca uwagę na intensywną pracę nowożytności, nad granicami „ja”, popędami, pragnieniami: pilnowaniem zasad uprzejmości i towarzyskości, samokontrolą gestów w sferze intymności. To właśnie ta praca zmieniła codzienne zachowania, maniery, seksualność, zabawy i otaczającą przestrzeń: „Stąd ta możliwa historia wielu technik i instrumentów ciała na Zachodzie: widelec, spluwaczka, bielizna, chusteczka, sieć wodociągowa na przykład, których wynalezienie we wszystkich wypadkach uznawane jest za jakiś moment w zbiorowej dynamice niejako przesuwający progi wstydu i przyzwoitości, określający na nowo to, co społecznie >>wyróżniające<< lub >>cywilizowane<< (...). Historia ciała, innymi słowy, nie może unikać historii wzorców i tożsamości”. Człowiek po prostu zaczął reżyserować swoje ciało. Szczegóły tej reżyserii opisane przez autorów Historii ciała są pasjonujące, a w ich poznaniu pomaga nam doskonale dobrany, obszerny materiał ilustracyjny. Nie pozostaje nic innego, jak cierpliwie poczekać na kolejne tomy. Historia ciała. Tom 1 - Darek Foks, Bluszcz, 12.2011 Nie jest to zwyczajna opowieść o życiu - Barthes rozsadził tę konwencję i opowiedział o sobie inaczej niż wszyscy. (...) To dziwna, fascynująca książka, ucza dla miłośników jego twórczości. Barthes jako myśliciel i człowiek w pigułce, którą sam przygotował. Roland Barthes - Leszek Bugajski, Newsweek Polska, 5/11.12.2011 Praca Kornackiego to bardzo obszerne (liczy niemal 500 stron) i bogato ilustrowane opracowanie dotyczące jednego z najważniejszych filmów w całej historii rodzimej kinematografii. Autor zajął się kanonicznym dziełem Wajdy zarówno od strony jego genezy i procesu powstawania, ale równie dużo uwagi poświęcił także najróżniejszym sposobom interpretowania „Popiołu i diamentu” i jego ponadpółwiecznej obecności w polskiej kulturze, choćby w postaci aluzji i nawiązań w innych filmach. więcej >> To nowa, nie tylko na gruncie polskim, perspektywa badawcza, a wysiłek czternastu autorów zamknięty został w pokaźnym tomie studiów odnoszących się do blisko tysiąca lat europejskiej kultury. Kilkanaście, jakże różnych, spacerów w ogrodach malowanych, słuchanych i opisywanych uświadamia, jak bardzo się mylimy, widząc w ogrodzie znak przede wszystkim raju, miłego miejsca skupiającego pojęcia bezpieczeństwa, uroku i błogostanu. więcej >> Dla historyka sztuki współczesnej Albert Lipczinski był epigonem - jego malarstwo stanowi przykład sztuki realistycznej z widocznymi wpływami koloryzmu. Wydaje się jednak, że była to swego rodzaju pomorska specjalność w dwudziestoleciu międzywojennym, czego przykładem może być osoba innego gdyńskiego malarza, Mariana Mokwy. Malowali portrety, pejzaże marynistyczne i obaj odnieśli - chociaż w różnym czasie - sukces komercyjny. Losy ich obu przebiegały jednak odmiennie, a historia Lipczinskiego mogłaby śmiało posłużyć jako materiał na powieść historyczną. (...) Historia Lipczinskiego to historia człowieka niepokornego i niezależnego, artysty obu ojczyzn, który do końca pisał, że nazywa się Albert, nie Wojciech. więcej >> Mocna, a nawet bardzo mocna rzecz. Dla wielbicielek skandynawskich klimatów. Akcja dzieje się w Danii i dotyczy makabrycznego zabójstwa popełnionego 20 lat temu. Zabójcy bażantów - SHOW, 12.2011 LISTOPAD 2011Kultura dźwięku to zbiór tekstów źródłowych, które ustawiają alternatywny sposób widzenia muzycznej współczesności. Już sama główna kategoria dźwięku (a nie muzyki!), wokół której organizuje się dyskurs o książce, jest w tym kontekście bardzo znacząca. Nic więc dziwnego, że w zbiorze nie ma miejsca na rozważania teoretyczne dodekafonistów czy spektralistów, a kluczowe stają się wypowiedzi futurystów, głoszących apologię szumu i miejskiego hałasu oraz twórców eksperymentalnych - w imię pochwały praktyki dźwiękowej kwestionujących kategorię tradycyjnego dzieła muzycznego. Alternatywa zaproponowana przez wybór tekstów obejmuje również inne zagadnienia, np. sposobu słuchania czy formy otwartej. Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej - Sławomir Wieczorek, Forum Akademickie, dodatek Forum Książki, 11.2011 Komentowane są przez Bristigera dzieła zapomniane i niedoceniane, czasem nawet kontrowersyjne, ale zawsze oświetlane ze względu na pojawiającą się w nich ważną tematykę artystyczną, społeczną i historyczną. Autor zdaje się nas zapraszać do rozmowy nie tylko o arcydziełach, ale przekonuje też, że nieodzowna staje się refleksja nad utworami dwudziestowiecznych „małych mistrzów”. Transkrypcje. Pisma i przekłady - Sławomir Wieczorek, Forum Akademickie - dodatek Forum Książki, 11.2011 Taka przystępność jest zapewne efektem sprawnego oscylowania między szczegółem i ogółem, anegdotą czy barwnym przykładem a refleksjami z pogranicza kulturoznawstwa, filozofii, antropologii czy historii sztuki. Co więcej, lekturę uprzyjemnia wyjątkowo atrakcyjna szata graficzna, dość poręczny format (co nie bez znaczenia zważywszy na rozmiary rozprawy – ponad 500 stron tekstu) i nade wszystko – integralny z całością opracowania aneks, złożony z kilkudziesięciu ilustracji opatrzonych dodatkowo krótkimi komentarzami. W rezultacie Historię ciała czyta się nie jak nudnawą, przeintelektualizowaną bądź – w zależności od odbiorcy – nadto uproszczoną rozprawę popularnonaukową, lecz jak trzymającą w napięciu powieść sensacyjną, która realizuje większość wytycznych gatunku: jest tu trochę potworności i perwersji, nieco krwi i innych wydzielin, kilkoro nieślubnych dzieci, piękne kobiety, co najmniej kilka trupów; jest władza, przemoc i seks. A nade wszystko – pełna dynamika przemian postrzegania cielesności. Historia ciała. Tom 1 - Agnieszka Dauksza, e-splot.pl, 17.11.2011 Książka Kwiatkowskiej i Gawęckiego doskonale opisuje życie i twórczość Tyrmanda po wyjeździe z Polski na początku 1966 roku i samą swoją formą zachęca do lektury. Pozostaje po niej niedosyt, ale winę ponoszą tu nie autorzy, a Tyrmand – który z jednej strony objawia się jako dowcipny, inteligentny i interesujący, z drugiej jako zamknięty w czterech ścianach własnego gniewu i światopoglądu frustrat. Irytuje nie to, że Tyrmand staje się pożałowania godnym kaznodzieją, ale potencjał, który autorzy książki wciąż pozwalają w pisarzu dostrzec, a który pozostaje przez niego niewykorzystany. Amerykańska twórczość Tyrmanda, opisana przez autorów i przedrukowana w wyborze, poza kilkoma kuriozami jest interesująca, ale wciąż czuje się, że mogłaby być lepsza, gdyby autor nie skonfliktował się z całym światem i nie zamknął w bardzo wąskim światopoglądzie, gdyby wziął sobie do serca uwagę Giedroycia, który radził pisarzowi: Niech Pan pójdzie do psychoanalityka, by wziąć się do swej chorej wyobraźni i kompleksów. Tę niewspółmierność potencjału twórcy do jakości jego publicznych wystąpień autorzy w bardzo subtelny sposób pokazują, co razem z innymi zabiegami konstrukcyjnymi, jak choćby częstymi zmianami perspektywy, dynamizuje lekturę, nie pozwala, by czytelnik nudził się, śledząc nawet mniej interesujące okresy życia Tyrmanda. Tyrmand i Ameryka - Dominik Antonik, e-splot.pl, 21.11.2011 Wielką zasługą książki Lentas jest próba konforntacji wszystkich narosłych wokół pisarza podań z faktami (i to pomimo niesprzyjających okoliczności takich, jak istnienie sprzecznych wersji niektórych zdarzeń, zatartych szlaków etc.). Co ważne, autorka Tadeusza Peipera w Hiszpanii nie tworzy klasycznej biografii i nie przeprowadza buchalteryjnych analiz tego, gdzie twórca Żywych linii jadał w Madrycie śniadania. Poczytuję to za zaletę. Dzięki temu bowiem czytelnik książki Lentas poznaje lepiej Peipera, ale jako człowieka pióra. Tadeusz Peiper w Hiszpanii - Łukasz Rogowski, Literatki.com, 22.11.2011 Licealistka, dziedziczka norweskiej fortuny traci rodziców w katastrofie lotniczej. Spektakularna próba samobójcza kończy się komicznie. Tym razem projekt Julii jest bardziej przemyślany. Dość inteligentna tragikomedia dająca nadzieję.
Muleum - Łukasz Modelski, Twój Styl, 12.2011 Zacznijmy dziś od bardzo fajnego kryminału Zabójcy bażantów. Jego główny bohater Carl Morck szefuje Departamentowi Q kopenhaskiej policji. Departament składa się z niego i jego egzotycznego asystenta bez policyjnych uprawnień (za to z tajemniczą przeszłością i sporymi umiejętnościami). Właśnie dostali na pokaz, bo szykuje się zagraniczna wizyta, jeszcze jedną, dla wszystkich dość kłopotliwą koleżankę. A zadaniem departamentu jest - przynajmniej w teorii - rozwiązywanie ważnych śledztw, z którymi policja nie poradziła sobie przed laty. Na biurko Morcka trafia teczka dotycząca brutalnego zabójstwa nastoletniego rodzeństwa sprzed 20 lat. Rzekomy sprawca przyznał się do winy i siedzi w więzieniu, w sprawie podejrzana była jednak grupka młodzieży z zamożnych rodzin, dziś robiąca duże kariery. Wraz z rozpoczęciem śledztwa zaczynają się naciski z góry i próby zastraszenia Morcka. Zabójcy bażantów - Ryszard Kozik, Gazeta Wyborcza - Kraków, dodatek Co jest grane, 18.11.2011 Walorem książki jest piękna i bogata szata graficzna – atutem są tutaj często unikalne zdjęcia, dzięki którym możemy zobaczyć i lepiej wyobrazić sobie, jak wyglądały wczesne lub nieznane kreacje aktorskie Bogumiła Kobieli. Dodatkowo muszę przyznać, że autorka opowiada o tym wszystkim z lekkością, a nade wszystko z autentyczną pasją i znawstwem. Nie jest to tylko książka dla koneserów aktorskiego rzemiosła. Jeśli czytelnika interesuje świat artystyczny lat sześćdziesiątych, jak tworzyły się legendy tragicznie zmarłych Cybulskiego i Kobieli oraz na czym polega specyficzny kunszt aktorski tego drugiego, to nie zawiedzie się, sięgając po książkę Bogumił Kobiela. Sztuka aktorska. Bogumił Kobiela. Sztuka aktorska - Sławomir Domański, lubimyczytac.pl Pisząc książkę o sobie, Barthes rezygnuje z reprezentacji na rzecz autonimii. Przestawia litery w swoim imieniu, eksponuje je w formie anagramu. W efekcie nie podkreśla ciągłości opowieści, ale autonomiczną siłę poszczególnych znaków, własne przywiązanie do kilku wyborów, pasji, przyjemności. Nie układa puzzli w całościowy portret, ale przygląda się poszczególnym elementom, bada ich pochodzenie, mierzy własne związane z nimi fantazje. Roland Barthes wpisuje się tym samym w wielką tradycję estetyki fragmentu i to na kilku poziomach jednocześnie. Książka sama złożona jest z krótkich, teoretycznych haiku, które prowadzą nas przez pragnienie autora niczym przez egzotyczną krainę osobliwości. Po drugie jednak w ramach tej książki Barthes rozwija refleksję nad tym, czym w istocie jest fragment, dopisując się do znanych od czasu niemieckiego romantyzmu tradycji, a jednocześnie przemieszczając ich skojarzenia. „Istnieje ideał fragmentu: najwyższa kondensacja – nie myśli, mądrości ani prawdy (jak maksymach), lecz muzyki: «rozwinięciu» przeciwstawia się «ton», coś artykułowanego, śpiewnego, pewną dykcję: to królestwo tembru”. Wreszcie, po trzecie, Barthes pokazuje do jakiego stopnia cała jego twórczość formowała różne warianty pisarstwa fragmentarycznego, które współistniały z dominującymi w poszczególnych okresach zainteresowaniami. Roland Barthes - Paweł Mościcki, dwutygodnik.com.pl Przed obrazem dokonuje rozrachunku z dotychczasowymi wielkimi teoriami, dotyczącymi interpretacji obrazu, sięgając jednocześnie po konteksty filozoficzne i antropologiczne. Didi-Huberman wskazuje również, w jakie pułapki wpadali kolejni badacze, lawirując w labiryncie zagadnień ponadczasowości i nieśmiertelności sztuki.(...) Przed obrazem. Pytanie o cele historii sztuki - Katarzyna Woźniak, coolturka.com.pl, 16.11.2011 Tajemniczość spowijająca jego pobyt w Hiszpanii (a także w ZSRR, którą zapewne kiedyś ktoś rozjaśni) tylko tę wyjątkowość Peipera wzmacniała. Edytor Dzieł Peipera, Stanisław Jaworski oddał mu wielką przysługę, ale nie mógł wyjaśnić wielu rzeczy. Na to potrzebny był inny czas, kwerendy w hiszpańskich archiwach, znajomość hiszpańskiego. Beata Lentas nie tylko okazała się filologicznie do tego przygotowana, ale wykazała przenikliwość detektywa. Jej książkę o Peiperze w Hiszpanii czyta się jak dobry kryminał. Tadeusz Peiper w Hiszpanii - Adam Komorowski, Nowe Książki, 06.08.2011 O komizmie naświetla komizm z dziesiątek stron, katalogując filozoficzne, literaturoznawcze stanowiska wobec tego, co może za takie uchodzić. Autor odróżnia komizm satyryczny od humorystycznego, pokazuje jego najrozmaitsze funkcje: od higieny psychicznej po potężną broń w społecznych rozgrywkach (najciekawsza część). Całość ułożył i podzielił z godną pozazdroszczenia pedanterią. Książka została wzbogacona o antologię dopełniającą analizy autora. Znajdziemy tutaj teksty podejmujące tak odległe zagadnienia jak fizjologia śmiechu, komizm muzyczny, a nawet teorię dowcipu. Śmiech po tej lekurze nie będzie już tak niewinny jak kiedyś. O komizmie. Od Arystotelesa do dzisiaj - Igor Rakowski-Kłos, Sztuka jest wyrazem konkretnego społeczeństwa, które ją wydało, powiada Taine, wpisując zagadnienia artystyczne w ogólny mechanizm kształtowania etapów cywilizacyjnych jako reprezentacji panującej w danym okresie idei, podlegającej prawom rozwoju. Ten ewolucjonizm i biologizm kazał Taine'owi powołać do życia kategorię środowiska (milieu), w jego założeniach stanowiącą jedną z determinant rozwoju, gdzie sztuka staje się odbiciem danej rzeczywistości, ale pokazanej w jej wyższej postaci (rzeczywistość „oczyszczona”). Jak sztuka powstaje? Niezbędne są do tego talent i „intuicja” artysty, cechującego się zdolnością obrazowego postrzegania rzeczywistości i dokonywania jej „oczyszczenia”. Talenty nie wyróżniają jednak „wybranych” epok; utalentowani artyści istnieją w każdej epoce, ale do ich ujawnienia się (zaistnienia w świadomości społecznej) dochodzi tylko w sprzyjających okolicznościach; stąd pewne epoki mogą być pozbawione artydzieł. Filozofia sztuki - Marta Leśniakowska, Monumentalne dzieło Alicji Helman ma wśród wielu zalet jeszcze jedną, niebagatelną: jest znakomicie ilustrowane. Gdy mowa o jakimś filmie, towarzyszy temu nie po prostu fotos, ale troskliwie dobrany kadr, opisywany w tekście, co przypomina o nie zawsze przestrzeganej przez autorów książek o filmie: że kino jest sztuką wizualną. Odcienie czerwieni. Twórczość filmowa Zhanga Yimou - Jerzy Płażewski, Kino, 11.2011 Zabójcy bażantów to porządnie skonstruowana powieść z ciekawie zarysowanymi postaciami. I trzymająca w napięciu, mimo że niemal od początku domyślamy się „kto zabił”. Zabójcy bażantów - Beata Kęczkowska, Gazeta Wyborcza, dodatek Co jest grane, 10/11.11.2011 Był jednym z najbardziej wpływowych myślicieli swoich czasów. Nic więc dziwnego, że kiedy w 1974 napisał powieść o sobie, cała Francja czytała ją z wypiekami na twarzy. Książkę w formie słownika uznano za wzór ponowoczesnej biografii. Barthes odsłania ze swojej prywatności tyle, ile potrzebuje by uzasadnić intelektualne wybory. Niby snuje łagodną opowieść, ale radykalizmem sądów przypomina nastolatka. Roland Barthes - Mikołaj Migacz, Dziennik Gazeta Prawna, dodatek Kultura / Program TV Leiris zapisywał sny nie tylko dlatego, że sny są po prostu ciekawe. Zdawał sobie sprawę, że mimo „sytuacji obcego” sen jest jednak jego własnością, a o własność trzeba czasami zadbać. Noce bez nocy i kilka dni bez dnia - Bluszcz, 11.2011 Jussi Adler-Olsen w drugiej powieści o pracownikach Departamentu Q sugestywnie - to najgorsze - pokazuje dewiację, jaką jest przekonanie o bezkarności, której gwarantem są pieniądze. Uczniowie z dobrych domów w szkole z internatem zmieniają się w zwyczajnych bandytów. Zasmakowali w tym, w możliwości wywoływania strachu, zadania bólu, rozlania krwi. Nie potrafili się oprzeć, chcieli więcej i częściej. Upadlała i katowała cała grupa, zabijała jedna osoba, która później nieoczekiwanie dla reszty, przepadła, ukryła się, by nękać resztę zemstą (...) Opowieść Adlera-Olsena jest, obawiam się, wcale nie tak daleka od realiów. Zabójcy bażantów - Grzegorz Sowula, Notes Wydawniczy, 11.2011 Amerykański estetyk filozof Noël Carrol udowadnia swoją książką Filozofia sztuki masowej, że dla filozofii nie ma nieistotnych sfer rozważań, że prawdziwy badacz może i powinien eksplorować obszary badawcze na pierwszy rzut oka błahe. Taką sferą filozoficznie zaniedbaną jawi się autorowi kultura masowa definiowana jako: „Sztuka popularna wytwarzana i rozpowszechniana za pomocą masowej technologii”. więcej >> Barthes nieustannie czytał: teksty innych (Gide, Sade, Flaubert), teksty społeczne (petryfikujące się pod postacią mitologii), teksty ciała (manifestujące się w dreszczu rozkoszy), wreszcie siebie jako tekst (Roland Barthes) Czytając, sam tworzył literaturę najwyższej miary (tu słowa uznania dla tłumacza, który – choć w niektórych przypadkach terminologicznych zdecydował się na rozwiązania dyskusyjne – sprostał wymaganiom stylu; zwłaszcza za odkopanie gry „w kaptywusa” (s. 60), nie znalazłem jej w „Słowniku Języka Polskiego”, pomógł mi dopiero dykcjonarz Lindego z 1808 roku). Pod nie zawsze uświadomionym wpływem Barthesa jest zwyczajnie każdy, kto poświęca się sztuce uważnego czytania – to największa lekcja autora „S/Z”. Lekcja lektury. Lekcja fragmentu (czyli leksji). Roland Barthes - Krzysztof Hoffmann, e.czaskultury.pl Małgorzata Przyborowska zajęła się postacią wyjątkową na firmamencie tradycji polskiego aktorstwa, indywidualnością wybitną i nietypową – Bogumiłem Kobielą. Portret artysty wykonany przez Przyborowską wzbogacony jest o coś, czego jeszcze nie mieliśmy okazji gruntownie poznać - o teatralny wymiar jego pracy. Przyborowska bardzo starannie, w oparciu o liczne źródła opisała aktorską karierę Kobieli. Karierę niebyt długą i niezbyt obfitą w role, ale bardzo interesująca z uwagi na bardzo nietradycyjne aktorstwo jakie prezentował Kobiela. Bogumił Kobiela. Sztuka aktorska - Krzysztof Lubczyński, pisarze.pl To opowieść, w której kobieca postać hipnotyzuje i fascynuje już od pierwszych stron, by stać się niekwestionowaną bohaterką pierwszego planu aż do ostatnich scen poruszających wyobraźnię. Myślę, że Adler-Olsen wspiął się tym razem na wyżyny swego talentu prozatorskiego i ta książka zupełnie zasłużenie znalazła tak szerokie grono czytelników w Europie. (...) Zabójcy bażantów - Jarosław Czechowicz, krytycznymokiem.blogspot.com, 6.11.2011 Pornografia zajmuje poczesne miejsce w życiu każdego mężczyzny, stanowiąc odtrutkę na kontakty z prawdziwymi kobietami. Warto więc chyba spojrzeć na nią od strony teoretycznej, okiem znawczyni, która nie tylko prezentuje feministyczny punkt widzenia, lecz również podejmuje z nim zadziorną dyskusję, wnikliwie rozpatrując, jak rozkłada się tu stosunek władzy i podległości, kto kiedy z czego czerpie przyjemność i na co pada czyje pożądliwe spojrzenie. Hard core. Władza, rozkosz i „szaleństwo widzialności” - Adam Wiedemann, Men's Health, 11.2011 PAŹDZIERNIK 2011W tej książce fascynacje słowem, pojęciem, dyskursem czy ideologią w niemożliwy sposób spotykają się z erotyczną namiętnością do pisania i pragnieniem języka [„słowa nie można jednocześnie zgłębiać i pragnąć: u niego przeważa pragnienie słowa, lecz częścią tej przyjemności jest rodzaj doktrynalnej wibracji” (85)]; tak dzieje się w każdej książce Barthes`a, gdyż jest on jednym z tych autorów (jak Quignard, jak Bataille), którzy cały czas piszą właściwie o tym samym (o napięciu między doksą a rozkoszą). Ale za każdym razem inaczej. Roland Barthes - Iga Noszczyk, e-splot.pl, 27.10.2011 Książka ta opisuje obecność pisarza w Stanach Zjednoczonych w trzech perspektywach. Pierwsza porządkuje fakty, druga zbiera relacje osób, z którymi się zetknął - dzięki czemu dowiadujemy się nawet, jak się ubierał i co lubił jeść - a trzecia wreszcie oddaje głos samemu pisarzowi. (...) Niewielu było polskich pisarzy, którzy tak głęboko wniknęli w tkankę obcego życia kulturalnego, czyniąc ze swojej tożsamości jedną z głównych zalet. Tyrmand i Ameryka - Igor Rakowski-Kłos, Gazeta Wyborcza, dodatek Co Jest Grane, 21.10.2011 Katarzyna I. Kwiatkowska i Maciej Gawęcki to weterani bojów o Tyrmanda, szczególnie o jego emigracyjną spuściznę. W 1993 roku ukazała się ich książka Amerykański brzeg Leopolda Tyrmanda. Tyrmand i Ameryka stanowi rozszerzenie tamtej publikacji. Podkreślić należy znakomite wydanie, które świetnie uzupełniają m.in. fotografie, a także faksymilia dokumentów i tekstów. Znajdziemy tu m.in. zdjęcia pochodzące ze zbiorów żony pisarza, Mary Ellen Tyrmand, a także wspomnienia znajomych i przyjaciół. Największą wartość – obok bardzo ciekawej części biograficznej – stanowi wybór emigracyjnych esejów pisarza poświęconych Ameryce, który zgrabnie zamyka książkę. Kwiatkowska i Gawęcki jawią się nam trochę jako para literackich detektywów, bo też i pisanie tej książki wiązało się z literackim śledztwem, dotarciem do jak największej ilości znajomych, weryfikacją ustaleń, odkopaniem amerykańskich tekstów Tyrmanda. Tyrmand i Ameryka - Krzysztof Cieślik, literatki.com, 10.2011 Pablo Garcia Casado jest mistrzem miniatury, za pomocą kilku zdań oddaje atmosferę przedmieścia, motelu przy autostradzie, parkingu. Jego bohaterowie są antybohaterami: słabi i zagubieni, próbują związać koniec z końcem. Ich myśli obsesyjnie zajmują „dinero” - pieniądze, ten trefny towar. Chcieliby o nim zapomnieć, zająć się wreszcie czymś innym. Życie im stygnie, kiedy biorą kolejną nockę albo chodzą od drzwi do drzwi z nikomu niepotrzebnym sprzętem. Pieniądze | Dinero - Agnieszka Wolny-Hamkało, BLUSZCZ, 10.2011 Pomija się jednak bardzo istotny element, jaki czyni tę książkę dużo ważniejszą, niż to się na pierwszy rzut oka wydaje. Kiedy spojrzymy na tę pozycję jako na jeden z konstytutywnych tekstów dla oświeceniowej estetyki ciała, przestaje być ona li tylko pruderyjną ramotką. Masturbacja, jak twierdzi autor Samotnego seksu, kulturowej historii masturbacji, Thomas Walter Laqueur, to powołany do życia przez władzę występek; to pierwsza seksualność prawdziwie demokratyczna. Odrzuca ona podstawy oświeceniowej moralności - chłodny rozum i społeczną przejrzystość, i rzuca się w wir przygodnej zmysłowości. Stąd w kapitalizmie regulacja tej formy aktywności seksualnej stała się niezbędnym elementem kontroli libido i skierowania go, jak opisywał to Marcuse, na tory działalności produkcyjnej. więcej >> Francuz w swoim zamierze notowania i publikowania snów na tak wielką skalę jest prawdziwie nowatorski. O ile od stuleci tworzone były rozmaite senniki interpretujące treść marzeń sennych (od Artemidora z Efezu po Freuda), o tyle nikt nigdy nie zestawił snów w formie dziennika, z uwzględnieniem chronologii. Jakakolwiek refleksja zajmuje tutaj marginalne miejsce. Efekt jest piornujący. Choć na początku czytelnika rozpraszać może sama istota Nocy bez nocy (w końcu sen nie ma ani określonej struktury, ani puenty), z czasem górę bierze obezwładniające uczucie łączące się ze świadomością obcowania z „czymś więcej” niż literatura. W sensie ścisłym jest to wiwisekcja Leirisa dokonana przez niego na swoim własnym, otwartym organizmie. Lektura Nocy bez nocy chociaż nie dotyka wprost takich sfer, jak psychika czy seksualność, stawia pytanie o granice tego, co można napisać na swój temat. Leiris wchodzi tutaj w bardzo intymną strefę, budząc niepokój każdego, kto zetknie się z jego książką. Noce bez nocy i kilka dni bez dnia - Łukasz Rogowski, literatki.com, 18.10.2011 Gratką jest też możliwość zerknięcia na medycynę, psychologię i pedagogikę XIX wieku. Nikogo nie zaskoczy oczywiście fakt, że dziedziny te mocno zmieniły się przez te niemalże dwieście lat, ale dopiero lektura podobnych Niebezpieczeństwom onanizmu książek uświadamia jak drastycznie. Już same dogłębne naukowe wyjaśnienia zgubnego wpływu masturbacji mogą wywołać pewne wątpliwości co do ludzkości i jej ogólnej zdolności pojmowania podstaw logiki - na przykład stwierdzenie, że onanizacja wywołuje ‘wysuszenie ciała na skutek pocenia do wewnątrz’ może budzić zrozumiały sceptycyzm. Ale abstrahując od takich perełek, znaleźć tu można zwykłe sposoby radzenia sobie z problemami zdrowotnymi przez XIX wiecznych Europejczyków, nie mających prawie żadnego pojęcia na temat procesów przebiegających w wnętrzu ludzkiego ciała. więcej >> Co sprawia, że niektóre z wytworów kultury osiągają ogromną popularność? Czy w przypadku sztuki masowej można mówić o „jakości artystycznej”? I jak miałaby przebiegać klasyfikacja poszczególnych „obiektów”? To pytania, które najczęściej pojawiają się w refleksji na temat masowego odbioru sztuki. Książka Noela Carrolla, zatytułowana Filozofia sztuki masowej, przybliża nas do rozwikłania tego typu zagadnień. więcej >> Iskra geniuszu Niewinne oko. Szkice o sztuce - Anna Arno, Znak, 10.2011 Praca Adamczaka dostarcza niejednokrotnie fascynującego opisu najważniejszych przemian kultury filmowej ostatnich dekad. Poszczególne problemy, którym przygląda się autor, są opisane kompleksowo i osadzone w kontekście historycznym, najważniejsze tezy omawiane szeroko i z wykorzystaniem twardych danych. Autorowi udaje się przy tym trudna sztuka pisania tekstu z jednej strony spełniającego normy akademickie, a z drugiej - przystępnego. Przede wszystkim jednak - Globalne Hollywood... przedstawia w jednej książce cały splot problemów, które autor słusznie, jak sądzę, uznał za kluczowe dla refleksji o współczesnym stanie kina, a także dla pytań o jego kształt w najbliższej przyszłości. Globalne Holywood. Filmowa Europa i polskie kino po 1989 roku - Krzysztof Świrek, „Po ponad stu latach od swojej śmierci Dagny Juel Przybyszewska wciąż jest obecna w świadomości kulturowej raczej jako przykład mitu Aspazji i femme fatale niż osoba z krwi i kości, młoda kobieta o artystycznych aspiracjach, pisarka i propagatorka kultury" - pisze Aleksandra Sawicka. I zaraz dodaje: „Jej nazwisko wiąże się z nazwiskami wielkich Skandynawów: Edvarda Muncha, Augusta Strindberga, Gustawa Vigelanda, oraz słynnych Polaków: Stanisława Przybyszewskiego, Stanisława Wyspiańskiego, Tadeusza Boya-Żeleńskiego i wielku innych. Nie istnieje Dagny oderwana od tych mężczyzn: nawet sposób pisania o niej - per 'Dagny' - jest przejawem pewnego rodzaju uprzedmiotowienia jej czy też traktowania jako osoby niesamodzielnej, niepełnej, kogoś, kto jest bardziej dzieckiem niż osobą dorosłą". Dagny Juel Przybyszewska. Fakty i legendy - Marcin Wilk, Wszystko uporządkowane: droga zawodowa, zamieszkiwane lokale, związki i przygody. Są też opowieści polskich i amerykańskich znajomych z tamtego okresu - fragmenty ich wspomnień, a także zdjęcia osób i przedruki dokumentów. Tyrmand i Ameryka - Agnieszka Zaremska, Notes Wydawniczy, dodatek Co Jest Grane, 10.2011 Dziemidok zresztą powątpiewa, czy naturę komizmu w ogóle można poddać definicji! Profesor przybliża poglądy teoretyków, którzy dokonują karkołomnych prób sklasyfikowania niezliczonych form komizmu. Próby nadawania racjonalnego ładu tej różnorodnej mnogości skazane są raczej na klęskę. O komizmie. Od Arystotelesa do dzisiaj - Henryk Tronowicz, Wzięcie jednak „Małej Garbo” jako próby cynicznego i zjadliwego spojrzenia na to, jak media są postrzegane i przedstawiane, szybko ratuje sytuację. Przerysowane, płytkie, sztampowe postaci zyskują nagle zupełnie nowe znaczenie - możemy też wreszcie dostrzec w jak stereotypowy sposób (a nawet życzeniowy…) patrzymy na aktorów i filmowców, a nawet jak miałkie są nasze oczekiwania wobec ich dzieł. Mała Garbo - Małgorzata Gołaszewska, papierowemysli.pl, 02.10.2011 Amerykańska biografia Tyrmanda dokumentuje zarówno działalność publiczną pisarza, jak i barwne życie prywatne. Książkę wzbogacają dodatkowo liczne relacje przyjaciół i znajomych, bogaty wybór ilustracji oraz fragmenty nieznanych dotąd polskiemu czytelnikowi tekstów Tyrmanda, z których wyłania się klarowny obraz jego poglądów na Amerykę końca lat sześćdziesiątych. Spostrzeżenia pisarza zaskakują aktualnością i trafnością w odniesiniu do polskiej sytuacji polityczno-społecznej i kulturowej końca XX i początku XXI wieku. Tyrmand i Ameryka - Notes Wydawniczy, 09.2011 WRZESIEŃ 2011Dziennik Józefa Czapskiego liczy 270 tomów. To codzienność zapisywana zarówno słowem, jak i obrazem. Emilia Olechnowicz dokonała wyboru 500 kart z lat 1942-1991. Słowo pozostaje tu jednak tłem, a rysunki, akwarele, gwasze przedstawiające sceny przy barze czy w kawiarni mieszają się z wycinkami z gazet i fotografiami. Jest tu Czapski jak w całym swoim malarstwie zachwycony ludzkim ciałem, pojawiają się martwe natury oraz autoportrety. A wszystko na świetnej jakości papierze i w eleganckiej oprawie! Czapski powraca w wielkim stylu. więcej >> Otóż wydawcy tych dwóch wspaniałych tomów dokonali rzeczy niezwykłej, a zarazem uderzającej prostotą. To jest prawdziwe kolumbowe odkrycie: tak, teraz wydaje mi się ono narzucać jako oczywistość, ale trzeba było wpaść na ten pomysł i jeszcze doprowadzić do jego materialnej realizacji, wspaniałej. Tak, Wybrane strony: z tysięcy kartek dziennika należało wybrać te, które trafiają do nas, ożywają pod naszym spojrzeniem i ożywiają nas. więcej >> Mamy do czynienia z nietuzinkowym przekrojem tematycznym, obejmującym cztery stulecia historii gatunku, zawierającym w dodatku polskie akcenty. Zainteresowanie wzrasta, kiedy się czyta poszczególne eseje. Oszałamiają nagromadzoną w nich wiedzą o dziele i jego epoce, porywają wartką, ale i pełną niespodziewanych zwrotów narracją. Uczucie fascynacji towarzyszyć już będzie czytelnikowi do końca. Transkrypcje. Pisma i przekłady - Krzysztof Bilica, Ruch Muzyczny, 09.2011 Po pierwsze, Magnone poza korzystaniem z ustaleń innych badaczy wykonała imponującą pracę nad materiałem dotąd bądź pomijanym, bądź w niewielkim stopniu analizowanym. W 2010 roku wydane zostały Listy do synów i córek Marii Konopnickiej, które opracowała właśnie Magnone i których włączenie w pole badawcze pozwoliło ujrzeć inne oblicze autorki Roty (np. w kwestii jej relacji względem córek: Heleny i Laury). Maria Konopnicka. Lustra i symptomy - Bartek Maciejewski, Noce bez nocy i kilka dni bez dnia to coś więcej niż tylko apoteoza snu, tego drugiego życia. To sto siedem dowodów na istnienie ścisłego związku między śnieniem i pisaniem – między zagłębianiem się w ciemną i zamkniętą przestrzeń snu, a zaczernianiem atramentem przestrzeni kartki. Związek jest głębszy niż się na pozór wydaje: śnienie i pisanie to dwie aktywności przynależne do „nocnej” części egzystencji, oddzielone od tego, co „dzienne” znaczącym pęknięciem, które Maurice Blanchot nazwał dystansem między „mną a mną samym”. Pisząc, a następnie czytając własną autobiografię, rozpoznajemy i nie rozpoznajemy się równocześnie; podobnie jest, gdy pojawiamy się we własnym śnie. Ten moment konsternującego podobieństwa/niepodobieństwa – gdy Ja staje się Nim, gdy jestem równocześnie sobą i kimś obcym – zdaje się fascynować Michela Leirisa i uporczywie przywołuje pytania: kim jest to śnione „Ja”? Kim jest „Ja” autobiografii? Noce bez nocy i kilka dni bez dnia - Tomasz Szerszeń, dwutygodnik.com, 09.2011 Drobiazgowa egzegeza tekstu i precyzja autora w dekodowaniu postaci i tropów nie mają nas zbliżyć do rzeczywistości świata przedstawionego, lecz przeciwnie – odsunąć nas od niego tak, jak gdybyśmy, za przykładem Wokulskiego, wzlatywali balonem ponad powieściowym krajobrazem. Z całym orszakiem alegorycznych figur, które się nawzajem antycypują i dopełniają, społeczny świat Lalki układa się z dystansu w system znaczeniowych współzależności, który nie jest już polski, warszawski ani nawet – nie do wiary! – paryski. Wahamy się (skoczyć? zapaść się w realność? groszoróbstwo, a choćby i rozpustę, pijaństwo i białe mankiety?), ale kunsztowna i nieważka gra skojarzeń autora unosi nas wprost ku czarnemu paryskiemu słońcu, gdzie ruch duszy zamiera i gaśnie wszelka tęsknota. Wokulski w Paryżu - Marta Bucholc, kulturaliberalna.pl, 13.09.2011 Czytając studium Dziemidoka, nieodmiennie odnosi się wrażenie precyzji i rzetelności pracy, ale też surowości wywodu oraz do pewnego stopnia – nonszalanckiej oschłości autorskiego tonu. W ogóle – pozostając przy porównaniu tego opracowania do mapy – czytelnik na każdym kroku spostrzega przejawy upodobania autora do rozmaitych podziałek, legend, schematów, wyliczeń oraz do mnożenia rozdziałów i podrozdziałów. Z pewnością cechą charakterystyczną tej rozprawy jest znamienna dla wielu ujęć epoki strukturalizmu tendencja do schematyzacji i wytyczania często chyba zbyt uproszczonych rozróżnień. Trzeba jednak przyznać, że jest to być może najskuteczniejsza i zarazem najprostsza metoda częściowego chociaż opanowania chaosu znamiennego dla teorii komizmu. Jak wielokrotnie podkreśla autor, tym, co stanowi największe wyzwanie dla teoretyka tej dziedziny, jest sklasyfikowanie rozlicznych form komizmu, uporządkowanie jego dotychczasowych przejawów i odróżnienie od pokrewnych fenomenów, z którymi bywa mylony lub łączony. Jednak by dokonać podobnych operacji, konieczne wydaje się znalezienie ogólnej formuły komizmu. Temu też Dziemidok poświęca najwięcej uwagi. O komizmie. Od Arystotelesa do dzisiaj - Agnieszka Dauksza, Konopnicka Magnone odbija się w kilku lustrach epoki. Badaczka uzupełnia oficjalny obraz Marii Konopnickiej, szukając symptomów w pismach oficjalnych i prywatnych, tropi to, co zostało wyparte przez samą pisarkę, co zręcznie zacierała, by jak najlepiej wypełnić ofiarowany, ale też pożądany przez siebie habitus. W ten sposób uzyskujemy kolejny, już współcześnie (re)konstruowany obraz pisarki, który niewątpliwie jest nam bliższy i ciekawszy niż dotychczasowe badania twórczości i osoby Marii Konopnickiej. Maria Konopnicka. Lustra i symptomy - Maciej Duda, Niedawno, przy okazji nominacji autora do Nagrody Literackiej Miasta Gdańska „Europejski poeta wolności”, ukazało się jej wznowienie nakładem wydawnictwa słowo/obraz terytoria. Ta piękna graficznie, świeża edycja znanego tomu, który kilka lat wcześniej zwrócił na siebie uwagę krytyków i literaturoznawców jako wyczekiwana wypowiedź jednego z najważniejszych polskich poetów współczesnych, skłania do refleksji nad twórczością Krynickiego w kontekście zagadnienia wolności, bowiem nagroda, której laureata poznamy w 2012 roku na Międzynarodowym Festiwalu Literatury w Gdańsku, „wyróżnia i promuje zjawiska poetyckie o wybitnych wartościach artystycznych, podejmujące temat wolności”. Warto by więc przyjrzeć się temu, jak autor Kamienia, szronu, nazywany „poetą milczenia”, mówi o tym trudno uchwytnym pojęciu. Kamień, szron - Agata Ludwikowska, literatki.com, 20.09.2011 Amerykańska biografia Tyrmanda, która ukazała się nakładem wydawnictwa słowo/obraz terytoria, dokumentuje zarówno publiczną działalności pisarza, jak i jego bogate życie prywatne. Książkę wzbogacają dodatkowo liczne relacje przyjaciół i znajomych, bogaty wybór ilustracji oraz fragmenty nieznanych dotąd polskiemu czytelnikowi tekstów Tyrmanda, z których wyłania się klarowny obraz jego poglądów na Amerykę końca lat sześćdziesiątych. Spostrzeżenia pisarza zaskakują aktualnością i trafnością w odniesieniu do polskiej sytuacji polityczno-społecznej i kulturowej końca XX i początku XXI wieku. Tyrmand i Ameryka - e-splot.pl, 19.09.2011 Autor nie wyraża tego explicite, ale jego praca posiada nie tylko charakter podręcznika akademickiego. Ważna jest również dla badań z zakresu filozofii i socjologii nauki. Śledząc uwarunkowania historyczne i społeczne powstania określonej formacji intelektualnej, historię pojęć wypracowanych wewnątrz niej, wymianę myśli, autokrytycyzm członków szkoły, szybkość krążenia idei i ich przyswajania przez przedstawicieli innych orientacji metodologicznych w Rosji i innych krajach, Bogusław Żyłko przyczynia się do zrozumienia fenomenu życia społecznego i kulturowego, jakim była szkoła tartusko-moskiewska. Jeżeli jest to podręcznik akademicki, to raczej z administracyjnego nadania. Wyjątkowość omawianej książki mieści się w próbach uchwycenia specyfiki semiotycznej szkoły z Tartu powstałej dzięki współpracy dużej i rozproszonej grupy intelektualistów. więcej >> Pojawienie się książki Majewskiego jest cenne, ponieważ pokazuje płodność antropologii kulturowej w badaniach mediów. W Polsce to obszar pozostający białą plamą na mapie problematyki badawczej, poza kilkoma wyjątkami. Jeżeli etnolog zajmuje się mediami, to raczej traktuje je jako źródło materiału empirycznego. Lektura książki Religia, media, mitologia pokazuje, że warto bardziej szczegółowo zająć się tym tematem. Potraktować media jak przedmiot badawczy sam w sobie. Religia, media, mitologia - Łukasz Sochacki, barbarzynca.com, 20.09.2011 To wspaniały prezent od gdańskiego wydawnictwa - pierwsze polskie wydanie pism Aby'ego Warburga (...). Wydany przez słowo/obraz terytoria tom zawiera najwcześniejsze, klasyczne rozprawy Warburga poświęcone renesansowi: Narodziny Wenus i Wiosna Sandra Botticellego we wczesnym renesansie włoskim, Sztuka portretu a mieszczaństwo Florencji, Dürer a antyk w Italii, Testament Francesca Sassetiego oraz zasługujący na szczególną uwagę szkic Sztuka Italii i astrologia międzynarodowa w Palazzo Schifanoia w Ferrarze, w którym ogniskują się poglądy Warburga na rolę i naturę symbolu, zakorzenienie wyobraźni renesansowych (i nie tylko) artystów w kulturze antycznej, ambiwalentność kultury ludzkiej, która odwołuje się nie do jednej z dwóch, przedstawianych najczęściej jako przeciwieństwa nie do pogodzenia, opcji - racjonalnej i magicznej, ale do obu naraz. Narodziny Wenus i inne szkice renesansowe - MR, Odra, 09.2011 Lektura dziejów nacięższych światopoglądowych bojów Tyrmanda jest fascynująca, tym bardziej że wznowienie będzie uzupełnione wyborem późnej klasyki pisarza. Tyrmand i Ameryka - Piotr Gociek, Uważam rze, 05/11.09.2011 Helle Helle porównywana często do Ernesta Hemingwaya (zresztą trudno odmówić racji tym porównaniom) pisze podobnie, jak odczuwają świat jej bohaterki – chłodno, bez grama zbędnej emocji. Opowieść snuta jest krótkimi, oszczędnymi w słowa, zdaniami. Prom do Puttgarden - Krzysztof Maciejewski, papierowemysli.pl, 05.09.2011 Lektura jego publikowanych w różnych formach zapisków na temat snów, które w ostatecznej formie ukazały się w 1961 r., skłania nie tylko do refleksji nad ciągle tajemniczym żywiołem nocnego „drugiego życia", fascynującego wielu, a zwłaszcza romantyków, od dawna. Leirisowi zapisywanie snów nie służy przecież wyłącznie do uzupełniania nieustannej autoanalizy, chociaż czasami to się zdarza. Te zapisy, w całej ich na pierwszy rzut oka spontanicznej różnorodności, świadczą bardzo dobitnie o - nieujawnionanych wprost - wielkich literackich ambicjach autora. Stanowią także wyrazistą kronikę zmian jego intelektualnych upodobań. Początkowo - w latach 20. i na początku 30. - dominuje charakterystyczna dla surrealistów, wielce efektowna, wyzywająca, niekiedy podówczas szokująca wizyjność. Z czasem pojawia się coraz więcej motywów niemal otwarcie psychoanalitycznych, wreszcie egzystencjalne posępne wyznania na temat absurdu istnienia, zresztą z umiarem dawkowane, niejako marginesach. Noce bez nocy i kilka dni bez dnia - Tomasz Jopkiewicz, Nowe Książki, 09.2011 SIERPIEŃ 2011Był osobą, która wymknęła się zwykłym definicjom, kimś, kto w swoich ostatnich latach życia w Sopocie był postrzegany (może poza garstką znajomych) jako postać dziwaczna i ponura. więcej >> Skrupulatna naukowo i pięknie opowiedziana historia życia i twórczości człowieka, który doświadczył, a raczej został doświadczonyt rzema z najbardziej dramatycznych, a jednocześnie niesłusznie zapomnianych, przełomowych wydarzeń pełnego skrajności XX wieku: poprzez krótki, lecz barwny, nastrojowy i poruszający epizod artystycznej bohemy, przecierającej szlaki sztuki współczesnej w Wielkiej Brytanii; przez odważne, lecz bezdennie frustrujące wysiłki robotników brytyjskich, po przypieczętowany los Niemców, płacących w wyzwolonej Polsce cenę krwawej okupacji. Pouczająca opowieść i fascynująca lektura dla miłośników sztuki oraz dla wszystkich, którychi nteresują ludzkie losy, charaktery i historia. Sądzę, że interpretacja Stanisława Rośka jest jednym z najciekawszych i najodważniejszych ujęć Sierpnia. Robotnicy jako performerzy, stenogram negocjacji jako zbiorowy poemat, strajk jako instalacja artystyczna! Jest to ujęcie świeże i całkiem nieźle podbudowane teoretycznie. Władza słowa - Paweł Rojek, pressje.org.pl, 29.08.2011 Zemsta rzadko bywa czynem opartym na logicznych przesłankach, zwłaszcza w skodyfikowanej kulturze Zachodu. Adler-Olsen pokazuje, że ta pradawna potrzeba wyrównania krzywd, sprawiedliwości, nader łatwo ulega wypaczeniom, zaślepia, uwalnia nienawiść i bestialstwo. One drzemią w człowieku, stale tłumione czekają na okazję - a gdy się nadarza, z klatki wychodzą demony. Kobieta w klatce - [gs], Notes wydawniczy, 07/08.2011 To dziełko dla ludzi odpornych. Podobny zastrzyk głupoty byłby zabójczy, gdyby aż tak nie śmieszył praktycznie na każdej stronie, łącznie z tytułową. Trupów tu więcej niż w mrocznym kryminale, ale cóż, taka dola „spuszczlskich młodzieńców”, których, jak stwierdził autor, zabierała tuberkuloza. więcej >> Michel Leiris - mimo kilku tłumaczeń i książki Tomasza Swobody Historie oka - właściwie wciąż jest w Polsce nieznany, choć był znaczącą postacią na intelektualnej scenie Francji. Przyjaźnił się z surrealistami, współtworzył słynne czasopismo „Les Temps Modernes”. Snów mogłoby mu pozazdrościć wielu. Nie dość, że pięknem przypominają prozę Brunona Schulza, to zaludniają je tak nietuzinkowe postaci, jak Simone de Beauvoir, Max Jacob, André Breton czy Georges Bataille - bliscy znajomi autora. Noce bez nocy i kilka dni bez dnia - Krzysztof Cieślik, Polityka, 24/30.08.2011 Jak odróżnić prawdziwe życie od gry pozorów? Jest to teza w formie pytania, na które odpowiada w swej powieści Mała Garbo Bodo Kirchhoff, negując próżny świat show biznesu i ukazując pogoń za szczęściem, która czasem może się opłacić. Mała Garbo - Miqa, sztukater.pl Niepowtarzalnego uroku Leirisowego sennika upatrywać wypada zapewne w jego wielopostaciowości. Przez jednych może być postrzegany jako rodzaj intymnego diariusza tworzonego metodą narcystycznego drążenia tajników psychiki, przez innych – literacka spuścizna jednego z przedstawicieli surrealizmu, jeszcze innych – niekonwencjonalny sposób tworzenia autobiografii, próba zwerbalizowania sennych obrazów. Jakkolwiek – żadna z etykietek nie oddaje chyba w pełni zamysłu francuskiego pisarza, którego sylwetka w równym stopniu wymyka się zwięzłej prezentacji. Wszak Leiris to autor tomów poetyckich i powieści (które nazywał negacjami powieści), diarysta, eseista, krytyk sztuki, surrealista, który zbuntował się przeciw surrealizmowi, nietypowy podróżnik, badacz kultów opętania, etnograf sprzeniewierzający się praktykom ówczesnej etnografii, fascynat corridy, kolekcjoner, jeden z redaktorów „Documents”, czyli kompan m.in. George`a Bataille`a, Carla Einsteina, Marcela Griaule`a i Roberta Desnosa. Noce bez nocy i kilka dni bez dnia - Agnieszka Dauksza, e-splot.pl, 22.08.2011 Ale te rozmowy są inne - to autentyczny zapis żywych rozmów, poprawiony redakcyjnie o tyle, o ile wymagała tego momentami czytelność tekstu. Rezultat jest znakomity - rozmowa Zofii Owińskiej z Mistrzem toczy się wartko, piękną, żywą polszczyzną. To Lutosławski, jakiego nie znamy... Z wywiadów publikowanych za życia kompozytora, wyłania się człowiek powściągliwy, chłodny, obecny jedynie muzyką. W rozmowach Owińskiej Lutosławski to człowiek ciepły, z sentymentem opowiadający o swojej rodzinie, jej obyczajach, intelektualnym klimacie, w jakim wyrastał. Lutosławski o sobie - Anita Tyszkowska, Ci Francuzi, którzy oglądając się za siebie, narzekają na błahość współczesnego życia intelektualnego w swoim kraju, mają na myśli brak ludzi właśnie takich jak Leiris. Ewentualnie kogoś z kręgu jego znajomych: Queneau, Artauda, Caillois, Batallie'a, Pereca, Massona czy Kahnweilera. W ich dziennikach, listach i zapiskach można znaleźć rozrzucone wzmianki o Leirisie. (...) Noce bez nocy i kilka dni bez dnia - Łukasz Grzymisławski, Gazeta Wyborcza, 23.08.2011 Mała Garbo to jednocześnie kino drogi, komediodramat, mistery movie, nieskomplikowana opowiastka o roli przypadku i szczęścia w naszym życiu, ale chyba najbardziej książka Kirchhoffa przypomina niektóre filmy braci Coen („Big Lebowski”, „Fargo”, „Tajne przez poufne”), w których bohater wplątany zostaje mimowolnie w gigantyczną aferę z sobą samym w roli głównej. I tak jak u Coenów wyśmiane są różne schematy fabularne, teorie spiskowe czy po prostu ludzka głupota, tak i niemiecki pisarz przemyca w swojej sensacyjne historii trochę krytycznych przemyśleń. Mała Garbo - Grzegorz Wysocki, Gazeta Wyborcza, 20/21.08.2011 Compagnon próbuje stworzyć jej uniwersalną, ponadhistoryczną i totalną definicję, ustalając jej czynniki pierwsze, czyli takie kategorie, które zawsze i wszędzie organizują odbiór dzieła literackiego i stanowią jego nieredukowalne elementy. Demon teorii. Literatura a zdrowy rozsądek, Ewa Wojciechowska, e-splot.pl, 15.08.2011 To jedna z głośnych pozycji w dziejach literatury poświęconej sztuce filmowej. Łączy ogromną wiedzę z niezrównaną wnikliwością i umiejętnością barwnego pisania oraz przykuwania uwagi czytelnika. Sama autorka była legendą już za życia – krytykiem filmowym, historykiem, pisarką i poetką, byłą więźniarką obozu koncentracyjnego. W intencji jej wyzdrowienia Werner Herzog podjął w 1974 roku pieszą wyprawę z rodzinnego Monachium wprost do jej paryskiego mieszkania. (...) Ekran demoniczny - Anna Kilian, audiowizualni.pl, 08.2011 Czapski w Wybranych stronach jawi się jako dokumentalista. Dużo tutaj intymnych scenek podglądanych gdzieś z boku czy pejzaży z licznych podróży. Nasze oczy cieszą również martwe natury i szkice postaciowe, swoiste przymiarki do malarstwa olejnego. więcej >> Tylko ktoś, kto jest zarazem profesorem filozofii, zapalonym konsumentem sztuki masowej i utalentowanym pisarzem mógł sprawić, że amalgamat Hegla z doktorem Housem jest nie tylko strawny, ale i smaczny. Przyjemności dostarczy czytelnikowi również wyjątkowo estetyczne wydanie książki i zgrabny przekład autorstwa Mirosława Przylipiaka. Dla wszystkich tych, którzy chcą nareszcie przestać się wstydzić rozkosznych chwil spędzonych w multipleksach Filozofia sztuki masowej jest lekturą obowiązkową. więcej >> Już oczami wyobraźni widzę, jak „Niebezpieczeństwa onanizmu” zostają najpopularniejszym prezentem na osiemnaste urodziny (wypierając kultową niegdyś Kamasutrę). Jak zaśmiewają się przy tym starzy i młodzi, winni i niewinni, kobiety i mężczyźni, a przecież do nie tak dawna potępiał ją nie tylko Kościół. Publikacja J.-L.Doussina-Dubreuila pochodząca z początku XIX stulecia jest na to najlepszym dowodem. Współczesne mówienie o seksualności pojawi się wraz z Freudem dopiero na początku XX wieku, póki co panuje jeszcze przeświadczenie, że to niemal zbrodnia przeciwko ludzkości (w końcu hamuje prokreację). Tak, wiem, to święta prawda, ale chociaż wiadomo, że się od tego nie ślepnie i nie umiera. więcej >> Skoncentrowana jest na projektowaniu graficznym, czyli głównie plakacie, typografii, diagramach, a także kluczowych zagadnieniach nauczania projektowania. Autor opowiada o swych mistrzach i przyjaciołach (Tadeuszu Trepkowskim, Henryku Tomaszewskim, Macieju Urbańcu, Janie Lenicy, Waldemarze Świerzym - by wymienić tylko tych największych). Analizuje swoje spostrzeżenia związane z klasycznymi, znanymi wszystkim ikonami tzw. polskiej szkoły plakatu, jak plakaty związane z muzyką Chopina autorstwa Tomaszewskiego i Trepkowskiego. Krótkie teksty o sztuce projektowania - Anna Żakiewicz, Nowe Książki, 08.2011 P.G. Casado pisze wiersze i prozę poetycką przypominającą fragmenty porwanych na strzępy scenariuszy filmowych czy fotograficzne migawki. W skondensowanej formie, będącej często jednocześnie opisem i fragmentem mowy przytoczonej, oddaje dramatyzm sytuacji, beznadziejną codzienność walki o środki do życia. (...) Przepojona smutkiem poezja P. G. Casado znacznie lepiej przemawia do wyobraźni i emocji czytelnika niż prasowe komunikaty podawane w działach ekonomicznych, mówiące na przykład o zamknięciu hiszpańskiego rynku pracy dla obywateli UE czy informujące o stanie finansów jakiegoś państwa.(...). Pieniądze | Dinero - Jerzy J. Kolarzowski, kulturaliberalna.pl, 09.08.2011 Zaczynając „przygodę” z thrillerem Jussiego Adler-Olsena „Kobieta w klatce”, obawiałam się, czy aby na pewno trzymam w ręce bestseller, jak głosiły wszystkie pojawiające się w mediach zapowiedzi. Wszak, jak długo może trwać triumf literatury skandynawskiej? Jednak po kilku godzinach spędzonych w świecie przepełnionym zemstą i politycznym absurdem, wiem jedno – triumf trwa, a ja jestem świadkiem zwycięstwa Adler-Olsena. Kobieta w klatce - Anna Tyka, coolturka.com.pl, 09.08.2011 Niedopowiedzenia, szkice pełne powietrza, lekkość i trafność zapisu - to wszystko sprawia, że wiersze mają ogromną siłę rażenia. Są w jakiś sposób niekonieczne, wycofane, zawieszone w półcieniach. Jednocześnie pozbawione ozdobników, oszczędne. Jest w nich rys campowy, przerysowanie, groteska i napięcie jak w scenach z najlepszych filmów Polańskiego (...). Pieniądze | Dinero - Agnieszka Wolny-Hamkało, Gazeta Wyborcza, 09.08.2011 Pozostając na granicy historii sztuki, semiologii i filozofii, Francuz nieprzerwanie powtarza pytanie o strukturę znaku i przedstawienia. Nakreślając kontekst dla swych rozważań, sięga m.in. po „Historię Gotów” Jordanesa, „Utopię” Thomasa More’a, pisma Kartezjusza, Montaigne’a i Kanta, analizuje malarstwo Le Bruna, Paula Klee i Poussina. Ujawniając różnorodność swych zainteresowań badawczych, pozwala jednocześnie spojrzeć na omawiane zagadnienia z możliwie szerokiej perspektywy. W tym też tkwi największa wartość pisarstwa Marina. Teksty Francuza nie dają się łatwo zamknąć w granicach konkretnej dyscypliny naukowej. Ukazują przedstawienie jako uniwersalny problem, kształtujący w miejscu, w którym spojrzenie napotyka na słowo – w miejscu, w którym spojrzenie pragnie zostać wypowiedziane. O przedstawieniu - Tomasz Kupiecki, literatki.com, 07.08.2011 Zgorzkniały policjant i tajemnica zniknięcia popularnej parlamentarzystki – to temat na murowany bestseller. Udało się. Duńczyk Jussi Adler-Olsen jest nie tylko pomysłowy, ale i utalentowany, wyszedł mu więc trzymający w napięciu thriller. Kobieta w klatce - Beata Zatońska, TVP.INFO, 07.08.2011 Francuski pisarz i etnolog Michel Leiris, blisko związany z ruchem surrealistów, w ramach głębokiej analizy własnej jaźni przez cztery dekad zapisywał nawiedzające go sny. Niemal bez komentarza, bez prób interpretacji. Wyszedł mu z tego wielkiej urody dokument autobiograficzny, choć z zawieszonych, budzącym niepokój pytaniem o płynną, niepewną tożsamość śniącego ja. Noce bez nocy i kilka dni bez dnia - Piotr Kofta, Wprost, 08/14.08.2011 Na 250 stronach gęstego druku autor, 33-letni trójmiejski poeta i adiunkt na polonistyce Uniwersytetu Gdańskiego, roztacza przed czytelnikami całą panoramę XX-wiecznej Rzeczypospolitej literackiej, od przełomowego roku 1918 po pokolenie „bruLionu". Szlifibruki i flâneurzy. Figura ulicy w literaturze polskiej po 1918 roku - Aleksander Kopiński, Rzeczpospolita (dodatek), 06.08.2011 Taki właśnie jest szczególny ton książki Hallgrímura Helgasona: wulgarny i melancholijny jednocześnie, erudycyjny i banalnie dosadny na przemian. Poradnik domowy kilera to wrażliwy i przyciągający stylem (komedio)kryminał. Bezczelny jak Silvia Night za kulisami, uczuciowy jak Severina Vučkovičova i efektowny jak Lordi. Poradnik domowy kilera - Piotr Sterczewski, e-splot.pl, 05.08.2011 Powstała w 1952 roku książka Eisner jest przykładem pracy naukowej napisanej z wyjątkową pasją i zaangażowaniem, emocjonalnym wręcz podejściem do losów kinematografii kraju ojczystego. Nie przeszkadza to jednak niemieckiej badaczce w krytycznej ocenie niektórych twórców i poszczególnych filmów. Nawet po pięćdziesięciu z górą latach kategoryczne sądy na temat uznanych dzieł i reżyserów (chociażby przewijająca się przez całość książki krytyka wczesnego kina Ernsta Lubitscha) mogą zaskakiwać, a wręcz łamać filmoznawcze kanony dotyczące klasyki. W moich oczach tym bardziej podkreśla to głęboką troskę Lotte Eisner o jakość kina niemieckiego. Ekran demoniczny - Iwo Sulka, e-splot, 02.08.2011 Publikację można także traktować jako swoistą opowieść na temat: jak działać skutecznie w kulturze. Od razu trzeba zastrzec - skutecznie nie znaczy szybko. Ale nie tylko w Polsce potrzeba czasu. Jak przypomina wieloletni współpracownik Fundacji, Cezary Windorbski - od narodzin pomysłu do jego wybudowania rekonstrukcji londyńskiego The Globe minęło dwadzieścia pięć lat, GTS ma szansę pobić ten rekord! Kobieta w klatce - Paweł Płoski, Teatr, 07/08.2011 Rozkręca się niespiesznie, ale bardzo wciąga. Kobieta w klatce - Agata Gogołkiewicz, Przekrój, 07.08.2011 Najważniejszy jednak jest tutaj sam Leiris i jego własne zadziwienie tym, w jaki sposób nocne ja wymyka się jego wiedzy i władzy. Nie trzeba też chyba dodawać, że te oniryczne kawałki dzięki fantasmagorycznym i surrealistycznym fabułom są zaskakującymi w swojej oryginalności opowiadaniami. Noce bez nocy i kilka dni bez dnia - Maciej Robert, Uwarzam rze;01/07.08.2011 Nastoletnia Julia w katastrofie lotniczej traci rodzinę. Nie umie się z tym pogodzić, nie pomaga jej leczenie u psychoterapeuty. Nikt i nic nie jest w stanie zapełnić pustki. Wyrusza w podróż, chcąc znaleźć sposób popełnienia samobójstwa. Smutna opowieść o dorastaniu i samotności - z akcentem optymizmu.
Muleum - Poradnik Domowy, 08.2011 LIPIEC 2011W ciągu ostatnich kilku lat moda na skandynawskie kryminały nieustannie trwa. Gdy już myślimy, że nic nas, czytelników, nie zaskoczy, a pomysłowość pisarzy z Północy się wyczerpała, wtedy na rynku literackim pojawia się taka książka jak Kobieta w klatce autorstwa Jussi Adler-Olsen, która ponownie ukazuje nam klimat i urok porządnego, skandynawskiego kryminału. Kobieta w klatce - Anna Marczewska, ksiazki-annie.blogspot.com, 27.07.2011 Powieść Adler-Olsena to bardzo udany kryminał, thriller, powieść obyczajowa i psychologiczna w jednym. (...) Autor decyduje się bowiem na intrygujący zabieg – naprzemiennie z mocno chaotycznymi działaniami Carla poznajemy losy uwięzionej kobiety. Zaczyna się walka z czasem. Tylko czytelnik jest jej świadom. To niewątpliwie atut pisarstwa Adler-Olsena. Dawkuje napięcie w taki sposób, że do końca nie wiemy, czy uda się Merete uratować, dlaczego ją porwano i kto za tym stoi. Bardzo dobre – metaforyczne i dosadne jednocześnie. Kobieta w klatce - Bernadetta Darska, bernadettadarska.blog.onet.pl, 25.07.2011 Mężczyzna, z którym spotykała się na studiach, podczas straszliwej burzy spadł ze skały do morza. Choć okoliczności wskazują na tragiczny wypadek, Maria chce je sprawdzić osobiście. Wkrótce w tym samym miejscu ginie kolejna osoba, a Marii coraz trudniej jest oddzielić życie osobiste od pracy. Pod wiatr - Boutique, 07.2011 Autor tego dziełka cytuje listy przerażonych chłopców i udziela rad, jak należy zrobić glinianą maskę na genitalia czy stosować lewatywę i dlaczego lepsza na obiad dla onanisty będzie turkaweczka, a nie wieprzowina. (...) więcej >> Powieść Staalesena to portret społeczności żyjącej nie tak daleko od nas, a jednak egzotycznej. W kraju, w którym rolę ministra obrony narodowej od lat pełnią kobiety, wszystko dzieje się trochę inaczej, nawet między Nim a Nią. Zimne serca - Boutique, 07.2011 Kiedy Carl i jego pomocnik oglądają nagrania z wystąpień kobiety, zauważają szczegół, który umknął innym. Czytelnik tej powieści równolegle poznaje losy zaginionej. I nie znajdzie się taki, który nie będzie w myślach poganiał policjanta: „Pomóż jej!". Kobieta w klatce - Boutique, 07.2011 Książka Aleksandra Nawareckiego to zbiór esejów, które wcześniej krążyły w różnych miejscach, były wygłaszane, we fragmentach publikowane i już żyły swoim naukowym życiem, ale teraz zostały zgromadzone w dwóch częściach: o rzeczach i o głosach tej ziemi. I dobrze się stało, że eseje zyskały siłę przez nagromadzenie. Co pomieściły? Są tu ryczki, koniecznie opowiedziane z dziadkiem i babcią w tle; są szolki precyzyjnie opowiedziane w antropologicznej dokumentacji; jest klopsztanga jako pretekst do opowieści o bliskich osobach i domu; jest wreszcie moczka, której kulinarny miszung odsłania przepis na ducha śląskiego. Ale potrzebne są i autorowi większe przestrzenie hałdy - ta jest opowiedziana mistycznie, nie mam wątpliwości, że jestem na Śląsku Mistyków, w który Nawarecki wpisuje się fenomenologią resztek. Są miejsca znajome: kamienica, ulice, szkoła - do odnalezienia w przestrzeni Katowic czy Chorzowa. Lajerman - Śląsk, 07.2011 Klaustrofobiczny klimat, atmosfera pogoni za czasem, wciąż nowe i niewyjaśnione wątki, postacie, zdarzenia – to i jeszcze wiele więcej kryje w sobie Kobieta w klatce. Otwarta opowieść o pewnym zamknięciu. Kobieta w klatce - Jarosław Czechowicz, krytycznymokiem.blogspot.com, 22.07.2011 Oko kaprawe, twarz zgrzybiała, skłonność do rzygania częsta, a rzygi tłuste" - to tylko kilka cech masturbanta, który baranieje, a nawet w piętkę goni, umysł tak ma osłabiony, że nawet z dzieckiem pogadać nie potrafi. Dziełko z 1825 r. uczy jak go rozpoznać i uchronić przed niechybną śmiercią. więcej >> Jeśli uważasz, że akurat ciebie to nie dotyczy i tak powinieneś zaopatrzyć się w tę zgrabną książeczkę – idealnie nadaje się na prezent urodzinowy dla najlepszego kumpla, w sam raz do głośnych odczytów na wszelkiej maści towarzyskich spotkaniach (w końcu uda się zabłysnąć). więcej >> Erlend Loe porusza niesłychanie istotne problemy (nieustannego poszukiwania sensu życia, mierzenia się z myślami samobójczymi, skłonnością do ucieczki, eskapizmu), ale wyzbywszy się patosu i nadmiernego tragizmu. Norweski pisarz o próbie poradzenia sobie z traumą opowiada z dystansem i humorem.
Muleum - Luiza Stachura, papierowemysli.pl, 20.07.2011 „Mała Garbo” to powieść, która momentami zamienia się w film – poszczególne strony tworzą w naszych głowach specyficzne, nie do końca przewidywalne, może nawet trochę chaotyczne obrazy. Tak chaotyczne i nieprzewidywalne, jak relacja głównych bohaterów, którzy poznają się w dosyć nieoczekiwanym momencie. Mała Garbo - molksiazkowy.blogspot.com, 20.07.2011 Jakie czasy, takie strachy – mówi nam w (szkoda, że tak krótkim) posłowiu tłumacz Krzysztof Rutkowski. I ma rację, bo choć możemy być zdziwieni, że w antyonanistyczny ruch zaangażowani byli tacy myśliciele, jak Kant czy Rousseau, to zaraz potem zastanowimy się, czy wielu z nam współczesnych nie jest przypadkiem ogarniętych podobnych rozmiarów, pełną idiotyzmów manią. więcej >> Syndrom zamknięcia w jego przypadku oznaczał zachowanie pełnej świadomości oraz słuchu, wzroku i powonienia przy całkowitym paraliżu ciała (w tym niemożności przełykania pokarmów i oddychania). Prawie całkowitym: Bauby mógł nieznacznie skinąć głową i sprawować kontrolę nad lewą powieką. Tą powieką – mrugającą/trzepoczącą niczym motyl – napisał niezwykłą książkę, która ukazała się trzy dni po jego śmierci i została przełożona na ponad 20 języków. (...) Skafander i motyl - jawnesny.pl, 19.07.2011 Michel Leiris (1901-1990) - etnograf, poeta, eseista, prozaik, surrealista - to jeden z tych gigantów XX wieku, których znamy w Polsce tylko wycinkowo. Główny żywioł Leirisa to autobiografia i introspekcja. (Przy tej okazji warto przypomnieć błyskotliwą uwagę Jana Błońskiego w posłowiu do Wieku męskiego: Bardzo niezręcznie mówić o pisarzu, który sam postanowił powiedzieć o sobie wszystko). Noce bez nocy także wpisują się w ten rodzaj prozy, będąc zbiorem zapisów snów od lat 20. do roku 1960. Noce bez nocy i kilka dni bez dnia - Marcin Sendecki, Przekrój, 18.07.2011 13-letnia gwiazda filmowa zostaje porwana przez refleksyjnego nieudacznika. Zaczyna się sensacyjnie, ale tak naprawdę to dająca do myślenia historia o pozorach, którym lubimy ufać. I o przyjaźni, która nie daje się zwieść. Mała Garbo - Elle, 08.2011 Historia to niezwykle piękna, buduje taki specyficzny klimat... Pozwala się odsłonić, choć i tak czuję, że skrywa wiele tajemnic, które nigdy nie będą przedstawione nam czytelnikom. Jednak to, że zagłębić możemy się w tę niezwykłą znajomość, że możemy poznać myśli tych osób, poznać ich wspomnienia, jest po prostu niezwykłe... Na kilka słów pochwały zasługuje również cudowne wydanie, pełne zdjęć i podobizn listów. Uzupełnione we wstęp córki pani Marii oraz opowiadanie nakreślone przez kapitana Borchardta pod tytułem „Trzy listy”, opowiadającym właśnie o tej przyjacielskiej zażyłości. Warto wspomnieć o pięknej okładce, czy nawet o tym, że podczas przepisywania tychże listów nie zostały one w żadnym stopniu zmienione. Mam na myśli pozostawienie specyficznej interpunkcji, czy nawet pozostawienie błędów ortograficznych - to ma swój urok! Wiele tych graficznych aspektów jeszcze bardziej urozmaica nam czytelnicze doznania, które u każdego będą zupełnie inne, dlatego tak ciężko napisać cokolwiek konstruktywnego o tej historii. Wszystko wydaje się zbędne w obliczu słów wylanych przez tę dwójkę. Piękna, naprawdę piękna historia. Kapitana Borchardta Listy do Kasi (Marii Frontczakówny) - tea-with-milk.blogspot.com, 18.07.2011 Tajemnica, zaskoczenie, nieprzewidywalność. Nie wiadomo, co się zdarzy: za godzinę, minutę, sekundę. Dobry film też powinien być nieprzewidywalny. Taka jest właśnie „Mała Garbo" - jak dobry film. (...) To powieść o tym, jak wiele może w nas zmienić przypadkowo spotkany człowiek. O różnicach, co bardziej zbliżają, niż dzielą. O nieuchronności osamotnienia, zagubienia i zawodu w ludzkim życiu. O granicach przekroczonych przez media, które zamiast naśladować i odwzorowywać rzeczywistość, zamiast z niej czerpać – stwarzają, kreują. Pasożytują na ludzkim życiu, okrutnie je deformując. Mała Garbo - mysli-wrazenia-interpretacje.blogspot.com, 12.07.2011 „Hard core…” to naprawdę bardzo dobrze napisana książka. Dla autorki na pewno nie było najważniejszą sprawą jak najszybsze jej ukończenie. Dużo tu odniesień do innej literatury, wiele odwołań do filmów ilustrujących opisywane zjawiska. Konkretnie i bardzo przenikliwie, dogłębnie stworzona rzecz. Linda Williams omawia rozwój wszelkich porno produkcji od momentu pojawienia się ich po dzisiejsze czasy. Przedstawia odmiany gatunkowe filmów, wskazuje ich cechy charakterystyczne oraz wzory ukazywania scen i komponowania ujęć. Kwestionuje również dogmat, że pornografia była, jest i będzie zjawiskiem typowo męskim, a więc podporządkowanym męskiemu spojrzeniu i prymitywnej chęci poniżania i dyskryminacji kobiet. Hard core. Władza, rozkosz i „szaleństwo widzialności” - femka.net, 07.2011 O niezwykłej historii i fenomenie zawiązania przy uniwersytecie w Tartu - zresztą z pomocą sławnych uczonych z innych stron Związku Radzieckiego, zwłaszcza z Moskwy - tej inicjatywy, zwanej dziś „szkołą tartusko-moskiewską", o jej twórcach i ich dorobku opowiada wszechstronnie i barwnie autor w wydanej właśnie Semiotyce kultury, omawiając i interpretując te dokonania, doniosłe nie tylko dla teorii literatury: „Gra się toczy o znacznie wyższą stawkę - pisze Żyłko - bo o przebudowę całego gmachu humanistyki jako nauki, która powinna posługiwać się jednolitym, koherentnym językiem naukowym". więcej >> Choć pewnie polecanie kolejnej powieści kryminalnej ze Skandynawii może się wydawać nudne, to jednak po lekturze Kobiety w klatce wypada to zrobić. Tym bardziej, że są wakacje i czytelnicy marzą o wciągającej książce na plażę. (...) Kobieta w klatce spełnia wszystkie wymogi rasowej powieści o zbrodni i śledztwie - trzyma w napięciu, ma niebanalnych bohaterów, odpowiednią dawkę fundujących ciarki scen. Kobieta w klatce - Patrycja Pustkowiak, Dziennik Gazeta Prawna, 15/17.07.2011 Lekarstwa na to nie ma, a jeśli jest, to kosztowne, bo proponowane przez autora futerały, do których wkładałoby się penisa, powinny być zrobione ze srebra lub złota. Inne – tańsze – praktyki nie przynoszą skutku i w dodatku niebezpiecznie przypominają fantazje Markiza de Sade, jak choćby krępowanie rąk, o którym grzesznik pisze: „uczyniłem tak w nadziei, że umniejszę boleściwe pokusy, a przynajmniej wzrastać one nie będą. Daremne nadzieje! Nieszczęsna ma imaginacja jeszcze mocniej się rozpasła". W zasadzie trudno się dziwić. Tym bardziej w wypadku kolejnego onanisty, który zdobył się na odwagę, „by noce przepędzać (…) z obrożą na szyi i rękoma przywiązanymi" osobno do dwóch poręczy. więcej >> (...) to naprawdę niezły kryminał. Kobieta w klatce - Ryszard Kozik, Gazeta Wyborcza - dodatek Co jest Grane, 15.07.2011 Tekst Doussin-Dubreuila, we wspaniałym przekładzie Krzysztofa Rutkowskiego, jest ważnym głosem w dyskusji nad seksualną konstytucją podmiotu, jej uwikłań w ciało i sposobów kontrolowania jego pragnień. więcej >> „Wyobraźnia malarska Józefa Czapskiego krąży wokół kilku motywów. W jego rysunkach odnajdujemy te same tematy, które znamy z obrazów. Na kartach dzienników notuje szkice portretowe, pejzaże, martwe natury. A przede wszystkim sceny z teatru życia codziennego: pary w kawiarni, robotników przy barze, ludzieoglądających obrazy w muzeum, eleganckie towarzystwo w teatrze, przechodniów czytających gazety lub czekających na pasach na zmianę światła, zmęczonych ludzi w pociągu podmiejskim” – pisze Emilia Olechnowicz, edytorka „Wybranych stron”.
„Prawdziwy autoportret Czapskiego to właśnie całość tych kajetów, gdzie nieczytelne notatki splatają się z błyskawicznymi szkicami do przyszłych obrazów, z nakreśloną szybką kreską czyjąś twarzą, z wklejonymi wycinkami z gazet popstrzonymi uwagami i wykrzyknikami, z powypisywanymi fragmentami ukochanych wierszy, z adresami i telefonami ludzi bliskich bądź obcych. Dwudziestemu stuleciu przygląda się ze stron tych dzienników widz uczestniczący w zbyt wielu sprawach, aby którejkolwiek z nich przyznawać wyłączność, a jednocześnie otwarty na wielość zdarzeń i angażujący się w nie z pasją”.
Książka, której tłumaczenie trafia obecnie do rąk czytelnika, stanowi próbę naprawienia błędów nagromadzonych na przestrzeni minionych dziesięcioleci. Autor rozpoczyna od krytycznego przedstawienia historii debaty na temat sztuki masowej. Z dużym znawstwem, lecz zarazem w sposób przystępny, omawia filozoficzne argumenty, pochodzące z odrębnych intelektualnych tradycji: modernizmu, marksizmu i teorii masowej komunikacji. Odrzuca większość krytyk (Adorno, Horkheimer, Greenberg i in.), słusznie uznając, że bazują one na źle zrozumianej teorii estetycznej Kanta, choć z równie dużym dystansem podchodzi także do zagorzałych zwolenników sztuki masowej (Benjamin i MacLuhan). Oryginalna propozycja Carrolla wyrasta z wiary w możliwość obiektywnego opisu zjawiska sztuki masowej bez wikłania się w kwestie ocen. więcej >> Jak na poważny traktat przystało, rzecz zaczyna się od definicji. Francuski myśliciel przywołuje tu Horacego, z którego cytat „tak głośno pierdnąłem, że pęcherz zabrzęczał” jest pomocny, ale nie w pełni oddaje sedno rzeczy, gdyż – jak wiadomo – pierdnięcie głośne być nie musi. Dociekania na temat składu i genezy kiszkowych gazów też są ciekawe, ale z racji postępów poczynionych w tej dziedzinie od czasu napisania traktatu, prezentują raczej wartości historyczną i humorystyczną niż naukową.
Hmmm… Jakby tu zacząć? Może tak: Nie tylko szlachetne uczynki skrybowie chcą opisywać – zdaje się, że te bardziej niegodziwe lub może (nie zawsze) godne, a w każdym razie skrywane - ciekawsze się zdają. Zwłaszcza jeśli przy okazji zbulwersują, oburzą lub rozśmieszą, sławę większą autorowi przynieść mogą.
Uwaga! Książka dla dorosłych! (I już wiadomo, że wszyscy po nią sięgną...). Tymczasem to naprawdę książka dla dorosłych. Bo Linda Williams, profesor filmoznawstwa w Berkeley, nie kończy na łatwych i jednoznacznych sądach. Pisząc o kontrowersyjnym zjawisku, bada podłoże kulturowe, charakteryzuje okoliczności, rozważa przemiany kompozycyjne. Niektórzy w tym momencie będą się uśmiechali, twierdząc cynicznie, „ale o czym tu dywagować?". A że jest o czym - dowodem niech będzie prawie 400 stron tych rozważań obficie przyprawionych odpowiednimi odwołaniami bibliograficznymi. Dla otwartych i krytycznych umysłów. Hard core. Władza, rozkosz i „szaleństwo widzialności” - Marcin Wilk, Dziennik Polski, dodatek Magnes, 07.07.2011 Adler-Olsen stworzył trzymającą w napięciu historię o tym, że przeszłość zawsze potrafi nas dogonić, że czasami trauma potrafi wyzwolić w człowieku ukrytego potwora, który bierze całe człowieczeństwo w bezwzględne władanie. Autor stworzył ciekawe postaci, zarówno Carla i Assada, jak i Merete i jej upośledzonego brata Uffe. Książka ma ciekawą konstrukcję, poznajemy tok wydarzeń z perspektywy policjanta, a także zaginionej kobiety. Końcówka jest bardzo dynamiczna, trzyma poziom, denerwuje i wzrusza. Doskonała lektura dla pasjonatów pełnych akcji thrillerów, dostarczających czytelnikowi mylnych wskazówek i szczegółów żmudnego, a czasami niebezpiecznego policyjnego śledztwa. A także unoszącej się nad wszystkim tajemnicy. Polecam. Kobieta w klatce - Agnesscorpio, agnesscorpio.blogspot.com, 07.07.2011 Aby Warburg, podobnie jak Bernhardowski Konrad, nie wyznał nigdy, że w nienapisane studium zainwestował bardzo wiele, jeśli nie wszystko. Jednak w odróżnieniu od bohatera Kalkwerku próbował pisać, a my - dzięki przekładowi Ryszarda Kasperowicza - możemy wreszcie przeczytać jego eseje po polsku. Teksty Warburga powstały wokół pytania o znaczenie pogańskiego antyku dla kultury europejskiej. Z czasem obrosło ono w liczne konteksty i diagnozy nieograniczone ramami dyscyplin naukowych ani założeniami ściśle zdefiniowanej metody. Narodziny Wenus i inne szkice renesansowe - Paweł Brożyński, Znak, 07/08.2011 Warto zmierzyć się również z wprost niebywałym językowo traktatem Corpus (słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2002), w którym Jean-Luc Nancy, filozof związany z myślą postmetafizyczną, śledzi sposoby pojawiania się ciała. Corpus - Olga Drenda, Znak, 07/08.2011 Niewielka książka Witkowskiej przeniosła akcent z historii idei / historii literatury na historie indywidualne, przedmiotem uwagi czyniła nie projekt wspólnoty narodowej, ale jej doświadczenie; skupiała się na osobach, nie na tekstach. Wizerunek polskiego doświadczenia emigracyjnego, który się stamtąd wyłonił, nie nadawał się specjalnie do lektur szkolnych ani na ściany narodowych muzeów; przerwane biografie, zapomnienie, pitawal, wspólnota starości. Trudno o bardziej dotkliwą demaskację mitu, zdarcie narodowych orłów. Dokonany przez badaczkę przegląd zasobów heroizmu jest przeglądem form nędzy, etnograficzne wizyty wśród byłych powstańców listopadowych - wizytacją upadku. Lektura tej książki napełnia smutkiem i poczuciem obcości wobec tych dziwnych ludzi, wobec kultury samotnych mężczyzn, skłóconych, rozżalonych na świat cały, niezdolnych do tworzenia więzi, rozpustnych, tonączych w karcianych długach i alkoholu. Cześć i skandale. O emigracyjnym doświadczeniu Polaków - Małgorzata Litwinowicz-Droździel, Dialog, 06.2011 Leiris daje z lekka surrealistyczny kontrapunkt dla „spuszczonej z łańcucha” historii ubiegłego stulecia. Noce bez nocy i kilka dni bez dnia - Marcin Baran, Dziennik Polski, 01.07.2011 Wielbicielom niedawnej Sztuki pierdzenia.... Chyba tylko szalone wydawnictwo słowo/obraz terytoria stać na zabawy w udawane reprinty, a Krzysztofa Rutkowskiego - na doskonałe, archaizowane przekłady. Tytuł mówi wszystko: nałóg kończy się śmiercią z wyczerpania, a lektura - ze śmiechu. więcej >> CZERWIEC 2011Fenomenalne dzieło. Niewiarygodne, inspirujące bogactwo myśli. Foucault był homoseksualistą i cierpiał z tego powodu. Miał poczucie obcości, z wrażliwością analizował historię środków represji wobec wykluczonych. Wróciłam do Foucaulta trzy lata temu, kiedy postanowiłam czytać go ze studentami. Przeznaczamy niemal rok na każdą książkę. To filozof jak ocean, przyjemnie się w nim zagłębić, a treści są niewyczerpane. więcej >> Powieść Mała Garbo jak na scenarzystę przystało napisana została lekkim piórem, gotowa niemal do ekranizacji, co potwierdzają postaci drugiego planu - menadżerka Malu, a nawet jej rodzice, którzy postrzegają całą sytuację jako idealny materiał filmowy. Fabuła ubrana jest w duża dawkę humoru i ironii. Mała Garbo - Karolina Głowińska, sic.szczecin.pl, 06.2011 Kobieta w klatce jest wstrząsająca, bo tak bardzo wiarygodna, że nie możemy przestać myśleć o losie Merete i o coraz bliższym prawdy policjancie. Tak, powieść Jussiego Adler-Olsena to thrillerowe arcydzieło. Kobieta w klatce - zbrodniawbibliotece.pl, 08.06.2011 Stosunki Malu i Hoederera z czasem sie ocieplają. Połączyła ich miłość do filmow i muzyki. Pomiędzy nimi zaczyna się tworzyć specyficzna więź, zupełnie jak przyjaźń. Porywacz stał sie dla dziewczynki kimś wyjątkowym, bo jako jedyny naprawdę ją słuchał. I nauczył ją ułamkow. To on nazywa ją „Małą Garbo” odnosząc się do Grety Garbo, jednej z jego ulubionych aktorek. Giacomo tytułuje siebie „martwym człowiekiem”, ma już dosyć przeżywania w swoim życiu kolejnych tragedii. A media ze wszystkiego chcą zrobić atrakcje – nasuwa się tu od razu skojarzenie ze starożytnymi igrzyskami. Mała Garbo - miqaisonfire.wordpress.com, 06.2011 Autor serwuje nam więcej opowieści o zgubnych skutkach onanizmu dokładnie opisując delikwentów, którzy poddają się niecnemu nałogowi. Pomija w swojej opowieści dziewczęta – jednak z sygnałów rozsianych po całym dziele mniemać należy, iż płci pięknej onanizm nie szkodzi. więcej >> W zwartym tekście otwierają się okienka rysunków. Ukazują ludzi smutnych, brutalnie kadrowanych, zawsze statycznych, jakby ich nieruchomość miała powstrzymać to, co nieuchronne.
Bohaterka Muleum pomimo swojej trudnej sytuacji, milionów na koncie i mani śmierci, jest typową nastolatką swoich czasów. Fascynują ją przystojni sportowcy, szczególnie pewien mistrz w łyżwiarstwie szybkim z Turynu, a jej dramatyczne plany często przekształcają się w farsę - po prostu życie. I właśnie dzięki takiemu podejściu do tematu, książka nie jest ciężką lekturą o tragedii rodzinnej i jej konsekwencjach, a groteską, która jednak uczy, że nie należy życia przekreślać za wcześnie. Nigdy bowiem nie wiadomo, co przyniesie w prezencie.
Muleum - kulturatka.pl, 06.2011 Wśród autorów tekstów odnajdujemy takie nazwiska, jak John Cage, Michael Nyman, Wiliam S. Burroughs, Karlheinz Stockhausen oraz wielu innych. Pozycja ta racjonalizuje muzykę, poddając ją niejako analizie w kontekście historycznym, społecznym i antropologicznym. Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej - Karolina Głowińska, sic.szczecin.pl, 06.2011 Do lektury należy podchodzić ostrożnie, powolutku, wczytując się w każdą scenę, delektując się akapitami - tylko wtedy można wydobyć z tej książki to, co najbardziej cenne. Mała Garbo - szybkajazda.pl, 06.2011 Wnikliwa i interesująca książka Magdaleny Horodeckiej pod zaczerpniętym z Norwida tytułem Zbieranie głosów jest pierwszą teoretycznoliteracką monografią dotyczącą narracji w dziełach Ryszarda Kapuścińskiego. Słowo „narracja” nie pada jednak w tytule. Zastępuje je - słabiej kojarzące się ze stylem naukowym - wyrażenie „sztuka opowiadania”, przywodzące na myśl artyzm, kunszt, może także istnienie metody twórczej, którą można i warto podpatrzeć. Prócz zachęcających konotacji jest jeszcze inna zaleta tego słownego „ekwiwalentu”, ta mianowicie, że nie jest on - w odróżnieniu od „narracji” - tak modny w dzisiejszej humanistyce. Zbieranie głosów. Sztuka opowiadania Ryszarda Kapuścińskiego - Aneta Wysocka, Akcent. Literatura i Sztuka, 06.2011 Z każdą przeczytaną stroną ogarniał mnie coraz większy strach, coraz większa trwoga. Bałam się każdej następnej linijki tekstu. Bo w każdej chwili mogło się wydarzyć kolejne nieszczęście. I w zdecydowanej większości wypadków tak właśnie się działo. Mała Garbo - Sylwia Szymkiewicz, duzeka.pl, 9.06.2011 Jesteś znaną parlamentarzystką. Piękną kobietą. Oddanym politykiem. Kochającą siostrą. Sierotą, która straciła rodziców w strasznym wypadku samochodowym. A teraz pozostał ci tylko młodszy brat, który od wypadku jest głęboko upośledzony. Życie bardzo cię doświadczyło, ale jakoś sobie radzisz. Przecież nie może chyba być już gorzej? Nie może? Jesteś pewna? Możesz spać spokojnie, ale któregoś dnia popłyniesz z bratem promem i gdy ponownie otworzysz oczy... będziesz kobietą w klatce. Kobieta w klatce - Agnieszka Lingas-Łoniewska, duzeka.pl, 22.06.2011 Ta książka musiała wywierać na XIX-wiecznym czytelniku silne wrażenie. Bo rzeczywiście jest to zatrważająca opowieść o zgubnych skutkach dogadzania sobie. Teraz w XXI wieku wywołuje raczej uśmiech, choć niektórych, co wrażliwszych czytelników nadal może poruszyć. więcej >> Chociaż w wyborze zamieszczonych w Wieku Miłosza utworów zdecydowały prywatne sympatie, wynika z nich zaskakująco spójny obraz poety nienasyconego, pragnącego wszystkiego zaznać, skosztować i ująć w słowach. Drugim biegunem tej książki jest Miłosz - kosmiczny prowincjusz, uparcie „zaczynający od swoich ulic” i przenoszący Pana Anusewicza nad Zatokę San Francisco. Wiek Miłosza - Anna Arno, Zeszyty Literackie, 06.2011 Departament Q, nowo powołany i nieco sztuczny organ duńskiej policji, powstał w celu rozwiązywania spraw nierozwiązanych. Składa się z ekscentrycznego podkomisarza Carla Morcka i jego tajemniczego arabskiego asystenta Assada. Tu należy nadmienić, że obie postacie zostały wykreowane po mistrzowsku - są wyraziste, realistyczne i oryginalne. Trudno znaleźć podobny duet w literaturze kryminalnej. (...) Pasjonująca historia, bardzo sprawna narracja, świetnie skrojone postacie, inteligentne dialogi bez akcentów typu policjant-macho, których osobiście serdecznie nie znoszę. Kobieta w klatce - nordic-killing.blogspot.com, 06.2011 Fragmenty, w których poznajemy losy Merete są bardzo przejmujące i często mrożące krew w żyłach. To sprawia, że mocno angażujemy się w powoli toczące się śledztwo, pragnąc, by zagadka została rozwiązana jak najszybciej. Powieść jest odpowiednio wciągająca i pełna napięcia, a historia kobiety i jej uwięzienia wpleciona sprawnie w główny wątek śledztwa. Autor zgrabnie unika patosu i zbytniego epatowania przemocą, a zamiast tego ubarwia powieść humorem. Niewiele czytałam dotąd powieści, w których chichotałam w przerwach pomiędzy nerwowym obgryzaniem paznokci...! Kobieta w klatce - dabarai.blox.pl, 06.2011 I ta właśnie powieść opowiada o pewnym zniknięciu atrakcyjnej pani parlamentarzystki, która nie miała powodu by zniknąć, ale rozpłynęła się w powietrzu i po 5 latach od feralnego dnia nikt już sobie głowy tym nie zaprząta. Drugie zniknięcie, tym razem kontrolowane, to przeniesienie z gabinetów wydziału zabójstw pewnego policjanta do departamentu Q, z korzyścią dla wydziału i policjanta. I kiedy już wszystkie elementy układanki znajdą się na swoim miejscu, rozpoczyna się właściwe dochodzenie, a czytelnik wie, że to także wyścig z czasem. To jest powieść o pewnym śledztwie, które nie tylko ukaże machinę policyjnego dochodzenia, ale z niezwykłą ostrością i niemal okrucieństwem wobec czytelnika, bez żadnej taryfy ulgowej, pokaże proces psychicznego załamania człowieka, który oskarża siebie o rzeczy, na które nie miał wpływu, a po drugiej stronie tej cienkiej linii walkę innej osoby o przetrwanie, o zachowanie resztek godności i człowieczeństwa w ekstremalnej sytuacji, trwającej już 5 lat.Bonusem powieści, oprócz mistrzowsko poprowadzonej kryminalnej intrygi, są jej bohaterowie. Kobieta w klatce - janedoe.blox.pl, 06.2011 Powieść Jussiego Adler-Olsena czyta się rewelacyjnie, i nie przeszkadzało mi nawet to, że bardzo wcześnie domyśliłam się, kto i dlaczego przetrzymuje zaginioną Merete. Historia nie stała się przez to mniej wciągająca i musiałam się powstrzymywać, żeby nie zajrzeć na jej koniec (na szczęście trudniej to zrobić na Kindle'u!). Naprzemiennie śledzimy postępy w śledztwie i losy Merete, której walka o przetrwanie i zachowanie resztek godności i człowieczeństwa jest wstrząsająca. Wiedząc, przez co przechodzi, z trudem opanowujemy zniecierpliwienie, gdy kolejne wydarzenia spowolniają pracę Carla i Assada, którzy nie wiedzą, o jaką stawkę toczy się gra. Jussi Adler-Olsen wkroczył na rynek skandynawskich kryminałów z przytupem. Jest całkiem inny niż Mankell i Nesbo, ale spokojnie dotrzymuje im kroku. Jego styl jest powściągliwy i pełen delikatnego humoru. Wie, jak budować napięcie, jego postaci od razu wzbudzają sympatię czytelnika, a i tło wydarzeń jest bardzo drobiazgowo i momentami komicznie odmalowane. Może następnym razem mógłby mnie bardziej zaskoczyć, ale i tak uważam jego książkę za jeden z najlepszych skandynawskich kryminałów, jakie czytałam. Kobieta w klatce - miastoksiazek.blox.pl, 19.06.2011 Bogactwo skandynawskiego kryminału wydaje się niewyczerpane, o czym świadczy książka Adlera-Olsena. Z pokładu promu znika piękna i przebojowa parlamentarzystka, Merete Lynggaard. Policyjne śledztwo zakrojone na dużą skalę nie daje rezultatu. Duński parlament podejmuje decyzję o utworzeniu Departamentu Q, wydziału policji do spraw szczególnej wagi. Na jego czele staje Carl Mørck, który ma rozszyfrować zagadkę zniknięcia Lynggaard. Kobieta w klatce - Krzysztof Cieślik, Polityka.pl, 19.06.2011 Kobieta w klatce, to z jednej strony rasowy skandynawski kryminał, z drugiej zaś ma w sobie to coś, co sprawia, że trzeba ją traktować indywidualnie, poświęcić więcej uwagi. Ma w sobie coś wyjątkowego, co sprawia, że czytelnicy zarywają noce i czytają ja w każdej wolnej chwili. Teraz pozostaje już tylko liczyć na to, że kolejne tomy ukażą się w niedługich odstępach czasu, a Jussi Adler-Olsen zafunduje nam jeszcze niejedną, równie dobrą powieść kryminalną. Kobieta w klatce - Rafał Chojnacki , kryminal.ubf.pl, 07.2011 Albert Lipczyński to peintre maudit, jak mówią Francuzi, czyli malarz zapomniany, może nawet przeklęty. Przypomniał nam o nim David Bingham, wykładowca uniwersytecki z Liverpoolu, który napisał jego biografię. więcej >> Książka Noëlla Carolla powinna wzbudzić zainteresowanie nie tylko czytelników opasłych tomów, ale przede wszystkim nieco bardziej podejrzliwych miłośników kultury masowej. (...) W Filozofii sztuki masowej amerykański teoretyk klarownie odkrywa, co Milczenie owiec mówi o homoseksualizmie, jak Spielberg steruje naszymi emocjami w Liście Schindlera i ile ideologii kryje się w Star Treku i Kaczorze Donaldzie. Największym sukcesem Carolla jest stworzenie spójnego sposobu widzenia kultury masowej, dzięki któremu podczas kolejnej wizyty w multipleksie zobaczymy o wiele więcej niż tylko ładny obraz 3D. Natomiast dla radykalnych miłośników baletu, opery i poezji Norwida ta książka będzie poznawczym szokiem, bo podział na sztukę wysoką i popularną wcale nie jest tak oczywisty, jak by niektórzy chcieli. więcej >> Dzisiejszy czytelnik z uśmiechem niedowierzania i politowania przegląda tę książeczkę, będącą zapisem ukrutej pod płaszczykiem medycyny kulturowej walki o cielesną i duchową czystość. Dwa stulecia po wywodach francuskiego medyka widmo onanizmu jako śmiertelnej choroby na nikim nie robi już wrażenia. Jednak nawet dziś nie możemy czuć się bezpiecznie, albowiem przepowiednie Doussina-Dubreuila są ponadczasowe: „Osoby powadzące siedzący tryb życia, pracujące w biurach albo w gabinetach lektury zdradzają tak często objawy właściwe skutkom masturbacji, że łatwo ich pomylić z owymi nędznikami". więcej >> Wkrótce jednak okaże się, że absurdalna sytuacja, w której obydwoje zmuszeni są odgrywać napastnika i ofiarę, zupełnie im nie pasuje. Długie godziny spędzone w oczekiwaniu na okup w zimnym samochodzie, przy dźwiękach Jerry’ego Lee Lewisa i Marii Callas, rozmowy o rodzinie, polityce, kulturze i mediach, a także… wspólna lekcja ułamków, sprawiają, że starszy mężczyzna i mała dziewczynka zostają przyjaciółmi. Banalna i nierealistyczna fabuła? Nie do końca. Kirchhoff z wielką dawką ciemnego niekiedy humoru ukazuje groteskowo przerysowaną rzeczywistość, która otacza dwójkę bohaterów. Ten świat to medialne symulakrum, rządzone przez prawa oglądalności. Gdy Mała zostaje porwana, wszyscy dorośli wokół (menedżerka, producent, a do pewnego stopnia nawet rodzice) nie czują grozy sytuacji, ale postrzegają ją jako idealny materiał filmowy, szansę na zarobienie kolejnych milionów. Wszystko zatem, co dzieje się poza, paradoksalnie, bezpiecznym wnętrzem auta, podszyte jest jakimś rodzajem fałszu i kalkulacji. Natomiast więź, która tworzy się pomiędzy uprowadzoną i porywaczem, opiera się na prawdziwych emocjach. Może zatem słowa z okładkowego blurba, przestrzegające przed uprowadzaniem samochodów wraz z pasażerami lepiej potraktować przekornie. I po prostu… porwać, albo dać się porwać. Historii. Mała Garbo - Agnieszka Jeżyk, Kultura.onet.pl, 9.06.2011 Loe ma niesamowite poczucie humoru – ironiczne i cięte. Na pewno nie dla wszystkich i na pewno wielu czytelników święcie się oburzy i obruszy. Czasem bowiem ten humor jest tak czarny, że barwię sobie nim czubki palców. Ale ja lubię to, że Loe nie boi się śmiać. Nie boi się żartować z poważnych tematów. Że je oswaja w ten sposób – nie bagatelizuje. To znak, że człowiek jest dla niego ważny i że chciałby rozwiązać ludzkie problemy. Oczywiście, że to niemożliwe. Że nie zawsze wszystko kończy się tak, jak w książkach. Ale możliwe jest, aby tym problemom zrobić sekcję, jako skalpela używając rozciągniętych ust, z których wydobywa się gromkie „ha, ha, ha!”. Obejrzeć je, zanalizować, postawić diagnozę. Zastanowić się.
Muleum - Marta Pilarska, zkafknadmorzem.blogspot.com, 14.06.2011 Michel Leiris, niezwykły pisarz francuski (1901-1990), pozostaje w Polsce wciąż postacią praktycznie nieznaną. Przez pewien czas jeden z czołowych surrealistów, potem zainteresował się etnologią. Noce bez nocy (...) to niemająca precedensu w literaturze autobiografia nocna, na którą składają się zapisy snów pisarza od lat 20. do 60., precyzyjne niczym reportaż. Maurice Blanchot we wstępie zastanawia się, gdzie jesteśmy, kiedy śnimy, i wyjaśnia, dlaczego to literatura, a nie życie, jest snem. Noce bez nocy i kilka dni bez dnia - Juliusz Kurkiewicz, Gazeta Wyborcza, dodatek Duży Format, 16.06.2011 W Globalnym Hollywood... podoba mi się, że kino analizowane jest w sposób kompleksowy, a – powtórzmy – fenomen jego „nieczystości” uznawany za coś intrygującego. Globalne Holywood. Filmowa Europa i polskie kino po 1989 roku - Roman Książek, Bohater literacki stał się w książce Rutkowskiego pretekstem do rozważań inspirowanych mitologią, psychoanalizą, mistyką, filozofią. Zatem oprócz prostych konstatacji "Wokulski zjadł kolację w... i spacerował aleją..." znajdziemy w książce Rutkowskiego rozbudowane rozważania na temat kondycji psychicznej i erotycznej Stacha, na temat jego powiązań ze Starskim, miłością, choć nie pożądaniem, do Izabeli. Autor czerpie z kulturowych przekazów - przywołuje mitologiczne napięcia miłosne, emocjonalne uwarunkowania Pigmaliona, czy Apollina, cytuje Arystotelesa, uczonych oświeceniowych, Freuda, astrologiczny tekst arabski. Wokulski w Paryżu - prowincjonalnenauczycielstwo.blogspot.com, 01.2011 Każdy rozdział stanowi nową lub dalszą część już rozpoczętej historii, która dzięki zabiegowi retrospekcji raz dotyczy wydarzeń z przeszłości, a raz z teraźniejszości. Pojawi się też dużo drastycznych scen idealnych dla podtrzymania klimatu thrillera, które z pewnością spodobają się miłośnikom tego rodzaju książek. Kobieta w klatce to świetna lektura trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Kobieta w klatce - irka.com, 07.07.2011 Ta bajka jest swoistą „książką drogi”. Ciągła rozmowa uczestników tego szybkiego kursu dojrzewania ujawnia, jak uczy się i dorasta małolata Garbo, jak odkrywa się jej porywacz. On cofa się do stadium ojca, którym nigdy nie był, ona szuka opiekuna, nieobecnego w jej własnej rodzinie. Dziecko jest łącznikiem, hasłem i zarazem odzewem.
Muleum - [gs], Notes Wydawniczy, 06.2011 Poprzez odniesienia do wskazanych dziedzin Warburg tworzył bogate zaplecze analizowanego dzieła malarskiego. Nie sposób mu nie wierzyć. Jest do granic możliwości rzetelny i benedyktyńsko dokładny w źródłowych poszukiwaniach, wciąż i wciąż cytuje, opisuje, mnoży przykłady. Zawstydza swojego czytelnika tą niepohamowaną erudycją, przytłacza rozmachem kontekstu i onieśmiela odważnym, pioniersko interdyscyplinarnym (i to w jakie dziedziny uchodząc!) podejściem do tematu. Skromnie wyjaśnia, że wszystko to w ramach podwalin historyczno-psychologicznej nauki o ludzkiej ekspresji. Narodziny Wenus i inne szkice renesansowe - Joanna Chludzińska, e-splot.pl, 06.2011 W tekstach Anglika wręcz nałogowo zaczytywał się Marcel Proust. Podczas prac nad tłumaczeniem ich na francuski poznał je na wylot. Autor W poszukiwaniu straconego czasu na tyle zgłębił dzieło Ruskina, że recenzował poświęcone mu publikacje, wydawane chociażby w Niemczech. Później, podczas pisania swojego cyklu powieściowego, Proust odszedł już od aktywnej fascynacji jego twórczością, ale mimo to pozostał on dla niego, jak to określił Michał Paweł Markowski, „mistrzem młodości“. Niewinne oko. Szkice o sztuce - Łukasz Rogowski, literatki.com, 12.06.2011 Czyta się z zaciekawieniem do samego końca. Wszystko dzięki duetowi - Carl i Assad. Trochę może głupio pisać, że thriller rozbawia, ale w tym wypadku kąciki ust podnoszą się dość często. Kobieta w klatce - Gazeta Wyborcza, dodatek Co jest Grane, 10.06.2011 Przez przypadek zostaje porwana młodziutka gwiazda filmowa. Porywacz żąda 4 milionów okupu. Czy pechowego przestępcę i rozpuszczone dziecko może coś połączyć? Mała Garbo - Kropka TV, 10/16.06.2011 Żyjemy w kulturze kopiowania - choć internet jest dla autora antytotalitarnym wentylem bezpieczeństwa demokracji (można tutaj gardłować do woli), to powstaje obawa, że dzięki internetowi współcześni buntownicy znajdą się w tłumie przypominającym szlachtę protestującą przeciw wyborowi króla, z którego była niezadowolona. Władza słowa - Łukasz Garbal, Nowe Książki, 06.2011 Wyrafinowany koszmar za jeden uśmiech prosto z Kopenhagi. Doświadczony policjant dostaje beznadziejną sprawę. Pięć lat wcześniej zaginęła piękna i przebojowa pani polityk, w której bez wzajemności kochali się współpracownicy obojga płci. Policjant jest na tropie. (...) Bardzo klasyczny i bardzo współczesny kryminał, a przy okazji satyra na scenę polityczną i żyjące z niej media. Kobieta w klatce - Playboy, 06.2011 Polecam książkę, bo sporo ciekawostek wyczytać na jej kartach można. Krótki zarys historyczny mówiący o tym jak to kiedyś na zjawisko masturbacji patrzono, kiedy i dlaczego zaczęto je potępiać i piętnować, jak zapobiegać, jak młodych prawie już straconych, uzdrawiać. więcej >> To ważna książka, bo przywołuje nieco zapomnianego giganta muzyki XX wieku, pogrążonego w niezrozumiałej ciszy. Ważna, bo pokazuje go w sytuacji osobistej, intymnej, a jednocześnie bez przynależnych naszym czasom ekshibicjonistycznych skłonności. Lutosławski o sobie - Tomasz Cyz, Dziewczyna, na polecenie znienawidzonego przez siebie psychologa, zaczyna pisać, a pisząc leczy swoją zranioną duszę. Pisze o miejscach, które odwiedza. I pisze o lataniu, lataniu, które przynosi jej niesamowite ukojenie i sprawia, że czuje się po prostu lepsza, wolna i taka lekka. W powietrzu znikają wszystkie jej problemy i kłopoty. Latanie ją odnawia. Muleum - Alicja Gorońska, tea-with-milk.blogspot.com, 01.06.2011 I teraz, po wielu latach, gdy sądziliśmy, że o kapitanie nie dowiemy się już niczego nowego – wszystkie te listy Karola Borchardta do Marii, nigdzie wcześniej niedrukowane, pieczołowicie przechowywane w rodzinnym archiwum państwa Wysłouchów, ujrzały światło dzienne w niniejszym tomie. Na ich opublikowanie zdecydowały się córki pani Marii, które wiele razy słyszały opowieści swojej mamy o jej romantycznej znajomości z kapitanem. We wstępie Jadwiga Lukas przybliża więcej szczegółów, uzupełniając obraz serdecznej przyjaźni Karola Borchardta z Marią, znany ze wspomnień o nim dotychczas jedynie powierzchownie. Kapitana Borchardta Listy do Kasi (Marii Frontczakówny) - Joanna Kapica-Curzytek, Esencja.pl, 01.06.2011 Moja przygoda z tą książką zaczęła się już w momencie gdy wsiadłam do tramwaju, zaraz po tym jak się znalazła w mojej torebce. Postanowiłam umilić sobie drogę do domu podczytając ją. W ten oto sposób dojechałam do krańcówki, przejeżdzając po drodze koło swojego mieszkania. (...) Na początku, gdy odkryłam w sobie ten talent detektywistyczny lekko się zniechęciłam do dalszego czytania. Jednak długo to zawahanie nie trwało, bo (jeśli to był specjalny zabieg autora, to czapki z głów) od razu pojawiają się kolejne pytania. Kobieta w klatce - student.lodz.pl, 06.2011 Mała Garbo to nie jest powieść sensacyjna. Sensacyjny początek ma stworzyć jej pozór, bo to opowieść o grze pozorów. Pozorów, krórymi karmi się świat filmowy (cyniczna producentka filmu udaje troskę, by na porwaniu Malu zbić interes) i dzięki którym funkcjonuje rodzina (rodzice dziewczynki z trudem ukrywają lęk przed utratą dobrobytu, który przynosi jej kariera).Najciekawsza w tej wdzięcznej w sumie powieści jest relacja, która tworzy się między Malu a Giacomo. W innej sytuacji mogłaby być początkiem przyjaźni. Mała Garbo - Beata Kęczkowska, Gazeta Wyborcza, dodatek Co Jest Grane, 03.06.2011 Przez większą część Muleum obserwujemy więc przygotowania bohaterki do popełnienia morderstwa na samej sobie, przygotowania, dodajmy, dość spektakularne. Dziewczyna zamierza m.in. powiesić się na linie w ostatniej scenie szkolnego przedstawienia przed osłupiałą widownią, dać się zainfekować ptasią grypą czy wyjechać do Konga, aby zostać zgładzoną w afrykańskiej wojnie plemiennej. Muleum - Patrycja Pustkowiak, DZIENNIK Gazeta Prawna, dodatek Kultura, 03/05.06.2011 MAJ 2011Książka Zbigniewa Osińskiego to wspaniały dar dla teatrologów polskich. To także cenny dar dla polskich orientalistów, a szczególnie indologów, sinologów i japonistów. Spełnia wszystkie wymogi dzieła naukowego i jest kopalnią informacji na temat stopnia zażyłości polskiej publiczności ze sztuką widowiskową Azji. Polskie kontakty teatralne z Orientem w XX wieku. Część druga: Studia - Maria Krzysztof Byrski, Dialog, 05.2011 Od dobrej, ale jednak normy odbiega za to Assad. Najdziwniejszy i najsympatyczniejszy pomagier, z jakim się zetknęłam w powieściach kryminalnych. Taki współczesny doktor Watson, do którego Assada porównuję jedynie dlatego, że nie przychodzą mi na myśl inne analogie. Wnikliwego i zgryźliwego Morcka oczywiście da się lubić, jednak to Assad tu zdecydowanie rządzi. To właśnie z nim bardzo chciałabym się jeszcze spotkać, wierząc, że słowo/obraz terytoria nie poprzestanie na jednej powieści Jussiego Adlera-Olsena. Wierzę też, że już dzięki „Kobiecie w klatce” nazwisko Olsen przestanie się automatycznie kojarzyć wyłącznie z gangiem Olsena. Kobieta w klatce - Marta Mizuro, Kultura.onet.pl, 25.05.2011 Radzi nie tylko, jak wykryć tych, którzy dopuszczają się niecnego występku, ale też, na szczęście, jak im pomóc. Książka zawiera stare ryciny o ogromnej sile perswazyjnej.
Tom Niewinne oko. Szkice o sztuce zawiera zaskakujące swoją aktualnością i wyrazistością stylu rozważania o malarstwie angielskim, renesansowym, Wenecji oraz kunszcie projektantów i rzemieślników. Książka, moim zdaniem, niezbędna w księgozbiorze miłośnika architektury lub designu. Niewinne oko. Szkice o sztuce - Tomasz Brzozowski, Elle Decoration, 05.2011 Życie i śmierć w krzywym zwierciadle norweskiego pisarza. Po przeczytaniu zaledwie kilku pierwszych stron zostałam wchłonięta w świat książki. Narratorem jest młodziutka dziewczyna, której nagle wali się świat - matka, ojciec i brat giną w katastrofie lotniczej. (...) Książkę wzbogacają filozoficzno-społeczne wartości. Ale spokojnie, nie ma tu patosu, ani zbędnych morałów. Niezwykłą zaletą tej książki jest forma. Tekst napisany jest wartko, żywym językiem. Historyjki z życia bohaterki opowiedziane są z dużym poczuciem humoru, ale i z dużą dozą ironii. Muleum - Magazyn Literacki Książki, 05.2011 Jej język sprawia, że właśnie te najbardziej codziennie, zwyczajne czynności wydają się magiczne i sprawiają wręcz “fizyczną przyjemność”. Historia ludzi wierzących w zabobony, żyjących tak prosto i uczciwie jak tylko można. I w końcu o miłości, pożądaniu, Spełnieniu i cierpieniu.“ Dopiero po latach zrozumiał, że raz zaznana miłość potrafi wypełnić życie wewnętrznym blaskiem, a jej trwanie jest jak istnienie umarłej gwiazdy, której światło wędruje do nas, pokonując przestrzeń tysięcy świetlnych lat” Biały kamień - Alicja Gorońska, tea-with-milk.blogspot.com, 05.2011 Maria Kallio stała się kultową postacią policyjnej popkultury w Helsinkach. Powieści Lehtolainen zostały zekranizowane, ale był to dopiero początek sukcesu detektyw Marii Kallio. Pani detektyw posiada bowiem nawet swoją stronę internetową www.mariakallio.fi, którą steruje wydawnictwo Tammi. Na stronie zamieszczona jest na przykład kryminalna mapa Helsinek i okolic, w których dokonano przestępstw na kartach powieści. Poza tym sporo dowiadujemy się o samej bohaterce: że jej ulubione trunki to whisky i ciemne piwo, że ulubione zespoły to między innymi Rammstein i Die Toten Hosen, że ulubione miasta to Berlin i Nicea. Ulubiona bohaterka (bo mowy nie ma, żeby był to bohater, rzecz jasna) to z kolei Pipi Långstrump: silna, rudowłosa, pełna energii i rodem z Północy, jak sama Maria Kallio. Dżinsy i koszulka z krótkim rękawem to z kolei preferowany strój na co dzień. Do polecanych przez Kallio stron internetowych należy z jednej strony www.poliisi.fi (oficjalna strona fińskiej policji), ale też na przykład ramopunk.com poświęcona undergroundowym punkowym zespołom. Na stronie możemy znaleźć też zakładkę przepisów kulinarnych. Ich autorstwo nie należy jednak do pani detektyw, ale do jej męża, który posłusznie zajmuje się domostwem, znajdując w tym zajęciu relaks od piekła akademickiego żywota. Postać Anttiego - męża, jest równie silnie symboliczna, co sama Maria Kallio. Pod wiatr - Martyna Markowska, artpapier.com, 05.2011 Spotkania z „Lalką” Bachórza nie są pierwszym dziełem analitycznym, które uzmysławia czytelnikom nieprzebrane i dotąd niewyczerpane bogactwo artystyczne, duchowe, egzystencjalne powieści. Być może jednak jak żadna inna praca z zakresu „lalkologii” uświadamia nam tak dobitnie, że powieść ta zamiast w miarę upływu lat blaknąć i przygasać, jarzy się coraz jaśniejszym płomieniem, który pożywkę znajduje w „przyrastaniu” do tego arcydzieła coraz to nowych, współczesnych znaczeń. Spotkania z Lalką. Mendel studiów i szkiców o powieści Bolesława Prusa - Krzysztof Lubczyński Kaliszewski, Lajerman jest nie tylko ciekawą, niebanalną opowieścią o Śląsku; jest też - a może przede wszystkim - pełnym czułości traktatem o cudowności egzystencji, doświadczonej kiedyś przez każdego z nas. Cudowności, która - jeśli tylko zachowamy zdolność dziwienia się światu - może wciąż być żywa, nie tylko poprzez aktualizującą pracę pamięci. Lajerman - Rafał Cekiera, Więź, 05/06.2011 Propozycja Adler-Olsena różni się nieco od powieści Stiega Larssona, czy Henninga Mankella – jednak dziwienie się temu wpędza nas znowu w pułapkę stereotypowego myślenia. Skandynawia nie jest wcale jednolitą politycznie, czy mentalnie strukturą, więc w skandynawskich kryminałach znajdzie się też miejsce dla książek o lekko satyrycznym charakterze. Zaś Adler-Olsen trafia na moją osobistą listę książkowych „pewniaków". Kobieta w klatce - Krzysztof Maciejewski, papierowemysli.pl, 20.05.2011 Książka nie zawiera jawnych morałów, wniosków, filozoficznych refleksji czynionych wprost. Ale zza opisów pełnych spokoju wyłania się krzyk potężnej metafizyki. I właśnie ten głos, co mimochodem przedziera się zza słów – czyni lekturę niezwykłą. Córka rzeźbiarza - Aleksandra Danielewicz, Rzetelna, wyczerpująca analiza, spora dawka ekonomicznych wyliczeń w połączeniu z anegdotycznym, momentami żartobliwym tonem sprawiają, że książka, kontynuująca niejako problemantykę zgłębianą wcześniej przez Edwarda Zajička i Ewę Gębicką, jest jasna i klarowna w odbiorze. Globalne Holywood. Filmowa Europa i polskie kino po 1989 roku - Kuba Armata, Teraz profesor UW spolszczył XIX-wieczną rozprawę o masturbacji, w której pewien francuski doktor podpowiada, czym kończy się folgowanie samogwałtowi, jak zdemaskować onanistów i w jaki sposób pomóc im w walce z nałogiem. Czytelnik boki zrywa. Na Niebezpieczeństwa onanizmu w lwiej części składają się listy sygnowane przez dotkniętych plagą „spuszczalskich" młodzieńców oraz mężczyzn. Z niewyjaśnionych przyczyn dr Jacques-Louis Doussin-Dubreuil (1762-1831) pomija w swoich rozważaniach płeć piękną. Dostajemy zatem porcję intymnej epistolografii, której męscy bohaterowie opisują skutki spustoszeń fizycznych i duchowych, jakie stały się ich udziałem za sprawą „nikczemnego rękodzieła".
Ten zbiór opowiadań to późny debiut ponad 50-letniego nauczyciela, który całe życie spędził na Żuławach. W wywiadach Kasperek bardzo często powtarza, że jednym z jego ulubionych pisarzy jest Hrabal i czytając teksty z tej książki, trudno nie pozbyć się wrażenia, że jest on dla niego silnym źródłem inspiracji. Back in The DDR - Gazeta Wyborcza, dodatek Trójmiasto, 13.05.2011 Twórczość Marii Konopnickiej funkcjonuje często jako synonim anachronizmu, ale Lena Magnone kwestionuje ten obraz, sięgając do rzadziej przywoływanych utworów oraz niepasujących do schematu momentów jej biografii. Konopnicka wyczytana z niepublikowanych dotąd listów do córek ma niewiele wspólnego z narzuconą jej rolą narodowej wieszczki, a najważniejszym tematem jej dzieł okazuje się poszukiwanie języka dla kobiecego doświadczenia. Maria Konopnicka. Lustra i symptomy - W kontaktach z dziennikarzami Lutosławski dbał o poprawność wypowiedzi, nie pozwalał sobie na kolokwializmy i niedyskrecje. Ten styl rozmowy był obecny także w kontaktach ze znajomymi i przyjaciółmi. Tym razem, i jest to przypadek odosobniony, mistrz opowiada o sobie, swoich bliskich i o muzyce z mniejszą powściągliwością, okazując rozmówczyni serdeczność, na jaką nie mógł liczyć żaden dziennikarz. Lutosławski o sobie - Julia, bohaterka MULEUM chce się zabić. Jej rodzina zginęła w katastrofie lotniczej, a ona w poszukiwaniu nowych możliwości autodestrukcji wyrusza w podróż dookoła świata. Muleum - Glamour, 05.2011 „Twarz zgrzybiała, pożółkła i wychudzona, zmęczenie, któremu żaden wypoczynek zadośćuczynić nie zdoła, trawienie trudne, kał nieczęsty, uryna zgęstniała" - to niektóre z symptomów masturbacji według francuskiego dra Doussina-Dubreila. Jego rozprawa z początków XIX w., pięknie spolszczona przez Krzysztofa Rutkowskiego, ma walor kabaretowy, ale jest w gruncie rzeczy wstrząsającym dokumentem swoich czasów. Doussin-Dubreil nie bawi się w naukowe dowodzenie, ale sypie jak z rękawa przykładami „z życia wziętymi".
Dwie siostry, które mieszkają razem i dzielą się opieką nad dzieckiem jednej z nich. Dwie siostry wychowywane tylko przez matkę i przyzwyczajone do tego, że mężczyźni w życiu się pojawiają, ale na krótko. Helle Helle pokazuje czytelnikom świat kobiet – kobiet próbujących sobie pomagać, chętnych do nawiązywania mniej lub bardziej przypadkowych związków, ale jednocześnie unikających wchodzenia w sentymentalne rozważania o Wielkiej Miłości. Prom do Puttgarden - Bernadetta Darska, bernadettadarska.blog.onet.pl, 09.05.2011 Autorowi udaje się rzecz zaskakująca – o pozornie poważnych, a nawet dramatycznych, sprawach opowiada dowcipnie, zabawnie, z dystansem. Samobójcze próby osamotnionej bohaterki nie tyle więc nas poruszają, co raczej budzą śmiech. Wiemy bowiem, że dziewczyna prawdopodobnie podniesie się po tak wielkiej traumie. Bohaterka na nowo próbuje się odnaleźć w życiu. Loe gra z konwencją bogatej królewny, która może sobie na wszystko pozwolić, a na swojej drodze spotyka księcia z bajki. Tyle że ów książę, jak to zwykle z książętami bywa, to tylko epizod. Muleum - Bernadetta Darska, bernadettadarska.blog.onet.pl Co w takim razie może ocaleć z pamięci o Warburgu w konfrontacji z rzeczywistością tekstu? Efemeryczność, łączenie gatunków, znoszenie podziałów na dyscypliny, negowanie wartościowania. Kondensacją tych wszystkich pojęć jest album Mnemosyne, album ludzkiej pamięci obrazów. Warburg zestawiał w nim dzieła sztuki z fragmentami gazet, arcydzieła z tandetą, wszędzie szukając podobieństw, śledząc tropy i gesty. To wzięcie w nawias autorytarnych sądów estetycznych, zniesienie podziałów na kulturę wysoką i niską, przydałoby się i dzisiaj. Bo odległość między tak zwaną sztuką ambitną a kulturą masową zamiast się zmniejszać wciąż się pogłębia, zbliżając się do rozmiarów przepaści. Narodziny Wenus i inne szkice renesansowe - Małgorzata Mostek, Literatki.com, Książka kipi energią i poczuciem humoru, ciętym, rwącym, bezlitosnym. Loe wcielony w nastoletnią bohaterkę śmieje się z życia, jednocześnie w przewrotny sposób je afirmując. Udowadnia też, że do najboleśniejszych tematów da się podejść bez patosu i przetransformować je tak, by poruszały, lecz nie przygnębiały. „Muleum” to najbardziej niedepresyjny, podnoszący na duchu pamiętnik przyszłej/niedoszłej samobójczyni jaki można sobie wyobrazić. Paradoks? A jakże! I to jaki pyszny. Muleum - Aleksandra Biskupska, rossnet.pl Ale „Lajermana”, pomijając jego wartości poznawcze, które z pewnością docenią kulturoznawcy i socjolodzy, czytałem przede wszystkim jako gawędę. Bo i wiele fragmentów znalazłbym na świadków, że „Lajerman” w sensie gatunkowym jest gawędą właśnie. Te wszystkie powtórzenia, podejście autora do fabuły, zwroty do słuchaczy, jak na przykład tu: „Miałem kłopot z tą startą, ale jeszcze więcej radości, to długa historia, posłuchajcie…”. Autor zresztą sam przyznaje się do swojego krasomówczego talentu, kiedy pisze: „O takich rzeczach słucha się i opowiada równie chętnie, więc przy każdej towarzyskiej okazji gawędziłem z podejrzaną pasją, do upadłego, czasem do świtu, jak ślepy jakiś bard”. I jest to – dodajmy - gawęda w mistrzowskim wydaniu. Snuje Nawarecki opowieści o szkole, kolegach z placu, historycznoliterackich zagadkach (tu genialny esej pt. „Pisarz ujmujący”). I tylko ciągle pozostaje we mnie wrażenie, że książkę tę powinno się nagrać i słuchać jej, a nie czytać. Dać wybrzmieć melodii, czytana na głos bowiem tym bardziej dodaje jej śląskości. Lajerman - Dariusz Szymanowski, artpapier.com, 05.2011 Ta inicjacyjna powieść o życiu, śmierci, tęsknocie, bliskości, zmaganiach z bogiem (przez małe „b”) i światem jest ciepła bez czułostkowości, refleksyjna bez rozdzielania włosa na czworo i, choć nieustannie balansuje na granicy prawdopodobieństwa, bliższa świata rzeczywistego niż świata z papieru. I dobrze się ją czyta, w czym zapewne niemała zasługa tłumaczki, Mileny Skoczko. Muleum - Joanna Kuhn, ksiazki.wp.pl Swoistym paradoksem jest, że nie mieliśmy właściwie dotąd przekładów dzieł Warburga, choć pisali o nim Zofia Ameisenowa, Lech Kalinowski, a przede wszystkim Jan Białostocki i mimo faktu, że to prawdziwy klasyk, którego zna każdy historyk sztuki, a także większość historyków kultury, antropologów i kulturoznawców. Z tym większą satysfakcją należy odnotować pojawienie się na polskim rynki książki zawierającej sześć obszernych tekstów Warburga. Wśród nich, obok rozpraw o Botticellim i freskach Cossy w Palazzo Schifanoia w Ferrarze, znalazły się studia o Dürerze i antyku, Francesco Sassettim, freskach Domenico Ghirlandaio w kościele Santa Trinità we Florencji oraz o wróżbiarstwie w tekstach i przedstawieniach w czasach Lutra. Narodziny Wenus i inne szkice renesansowe - Jerzy Miziołek, Nowe Książki, 05.2011 Bez przesady powiedzieć można, że w całej literaturze poświęconej zmarłemu w 1994 r. twórcy jest ona ewenementem. O jej wyjątkowości decyduje wyłaniający się z kart portret Lutosławskiego, odmienny od rysowanych dotąd przez biografów kompozytora. Na tę odmienność złożyło się kilka przyczyn. Podstawową był stopień zażyłości autorki i bohatera książki. Lutosławski o sobie - Anna Woźniakowska, Adamczak wkracza na teren nauki o filmie jako miłośnik popularnego kina hollywoodzkiego, uzbrojony w znajomość zasad produkcji filmowej, ekonomii oraz praw rynku, jako pragmatyk zdystansowany wobec historycznych struktur „długiego trwania" i wzorcotwórczej roli elit intelektualnych, uformowany raczej przez anglosaską, a ścisle mówiąc amerykańską szkołę myślenia o filmie, przede wszystkim przez Davida Bordwella. Globalne Holywood. Filmowa Europa i polskie kino po 1989 roku - Teresa Rutkowska, Spotkania z „Lalką" należy czytać jako podręczny komentarz, pomagający zrozumieć to, co z realiów dziewiętnastowiecznego życia stało się już niejasne. Jest to jednak książka nie tylko komentująca, ale i zachęcająca przede wszystkim do trudu czytania. Warto ten trud podejmować choćby po to, aby lepiej poznać swoje własne możliwości ograniczenia. Spotkania z Lalką. Mendel studiów i szkiców o powieści Bolesława Prusa - Wojciech Kaliszewski, Książka Anki Ptaszkowskiej ma walor dokumentu, żywej relacji człowieka bez reszty zanurzonego i oddanego sztuce poszukującej i nieskrępowanej konwencjami, otwartej na „nowe" i odkrywającej zarazem pokłady inspiracji w historycznej awangardzie. Wierzę w wolność, ale nie nazywam się Beethoven; - Piotr Majewski, Znak, 05.2011 Kapitana Karola Olgierda Borchardta, autora słynnej książki Znaczy kapitan (o kapitanie Mamercie Stankiewiczu), poznajemy jako autora barwnych listów do Marii „Kasi" Frontczakówny (Wysłouch). Lity pisane w latach 30. przynoszą świadectwo ich nigdy niewyznanej miłości i długoletniej przyjaźni. Dodano też fotografie dokumentujące niezapomniany dla obojga rejs statkiem „Polonia". Wzruszające. Kapitana Borchardta Listy do Kasi (Marii Frontczakówny) - Business Class, 05.2011 KWIECIEŃ 2011Styl Helle Helle jest minimalistyczny, naturalistyczny. Wydaje się, że każde przelane na papier zdanie jest przemyślane, napisane w punkt, wpasowane tak by znaczyć tyle ile trzeba, ni mniej ni więcej. Zaskakuje poczucie lekkości przy ciężkim temacie. Prom do Puttgarden - Miss Jacobs, tektonika-uczuc.blogspot.com, 28.04.2011 Recepta na niebanalną powieść współczesną? Weź Buszującego w zbożu, wymieszaj go z Wniebowziętymi, a tematem uczyń chęć popełnienia samobójstwa. (...) Loe narratorką uczynił 18-latkę, której rodzina zginęła w katastrofie lotniczej. Dziewczyna zalicza żałośnie nieudaną próbę samobójczą, potem lata bez celu samolotami po świecie i marzy, że któryś z nich się rozbije. Jej zapiski układają się w wielkiej urody powiastkę filozoficzną o zagubieniu i poszukiwaniu szczęścia. Muleum - Piotr Kofta, Wprost, 26.04.2011 Są to zapiski wielce ciekawe, dające świeże spojrzenie na świat i ludzi, momentami dowcipne i zabawne, a czasem zaskakujące. Wbrew pozorom nie jest to tylko lektura dla podrastających nastolatków. Muleum - Polska. Kurier Lubelski, 28.04.2011 Muleum z 2007 roku jest jednym z ostatnich dzieł Norwega. Bohaterką utworu jest piękna i bogata Julie. Ma wszystko prócz chęci do życia. Dlatego terapeuta poleca, aby wszelkie myśli samobójcze notowała w specjalnym pamiętniku. Dokumentacja zapaści staje się rozliczeniem z dotychczasowym życiem. I obietnicą całkiem nowego w nim rozdziału. Muleum - kulturaonline.pl, 17.04.2011 W tym miejscu docieramy do tego, co jest w jego dziennikach najciekawsze. Tomasik wielokrotnie zwraca uwagę na stwierdzenia Kijowskiego, że pisarstwo w zasadzie go nie interesuje, a jeśli literatura może być ważna, to tylko przez wzgląd na coś ważniejszego od niej samej. Oto jedna z charakterystycznych notatek z 1 maja 1984 roku: „Odnaleźć potrzebę i przyjemność pisania. Zapisywania, przepisywania, porządkowania, doskonalenia, wreszcie - publikowania. Potrzeba pisania - zdaje się, że nigdy jej nie odczuwałem. Pisanie narzuciłem sobie jako sposób życia i jako drogę wypróbowania swoich zdolności oraz zaspokojenia ambicji. Zawsze był to dla mnie przymus. Nie przymus wewnętrzny, ale zewnętrzny. Nic się pod tym względem nie zmieniło". (Nie)napisane arcydzieło. Znaczenie „Dziennika” w twórczości Andrzeja Kijowskiego - Adam Komorowski, Twórczość, 04.2011 I tak Julie, licząc na śmierć w przestworzach, w ramach turystyki samobójczej zwiedza kawał świata, przy okazji nieustannie szuka metod na skrócenie życia, byle skutecznych. Niestety, ani ściągnięcie na siebie gniewu islamskich fundamentalistów, ani próby podłapania ptasiej grypy w rumuńskim kurniku nie dają efektów i życie toczy się dalej. Pozbawianie się życia tak czy owak nie jest tematem wdzięcznym, a już na pewno nie bawi. Zazwyczaj. Loe jednak podchodzi do sprawy lekko i z dystansem, co nie znaczy, że ośmiesza ludzi, którzy myślą o odebraniu sobie życia. Przeciwnie - jest pełen empatii i zrozumienia. I przede wszystkim znajduje równowagę między powagą a dramatem. Muleum - Agata Gogołkiewicz, Przegląd, 17.04.2011 Teatr i okolice Jana Ciechowicza to taki właśnie osobisty erudycyjny bedeker po tematach, wątkach, ciekawostkach. Teatr i okolice - pp, Teatr, 04.2011 Na Genecie ta - wydana w 1952 roku - książka wywarła tak silne wrażenie, że, co wielokrotnie później powtarzał, przestał na długo zajmować się literacką twórczością. Przez ponad dziesięć lat dręczyła go szczególna trauma wywołana lekturą Sartre'owskiego elaboratu. Niemoc nie opuszczała Geneta już do śmierci, nie licząc rzadkich zrywów w latach sześćdziesiątych (...). Święty Genet. Aktor i męczennik - Sebastian Duda, Teatr, 04.2011 Jestem zafascynowany outsiderami, bo ich historie są ciekawsze niż te zwykłych ludzi i dzięki nim mogę nakreślić portret społeczeństwa, który jest jaśniejszy, prostszy, bardziej przemawia do czytelnika. Mogę w pewnym sensie bardziej odsłonić wady społeczeństwa poprzez tych outsiderów. Poza tym być może to islandzka tradycja: sagi opowiadają głównie o outsiderach. Poradnik domowy kilera - Rozmowa Piotra Sterczewskiego z Hallgrímurem Helgasonem, e-splot.pl, 08.04.2011 Podtytuł tej publikacji jest nieco mylący – przedmiotem zainteresowania nie jest tu bowiem sama muzyka, lecz rozmaite jej „przyległości”: teksty utworów wokalnych, tytuły utworów programowych, okoliczności ich powstania, lektury, a także próby literackie kompozytora i jego korespondencja. Skrupulatne analizy Dąbrowskiego wykazują, że wszystkie właściwie dzieła Szymanowskiego (z wyjątkiem sonat, etiud i innych takich przykładów „muzyki czystej”) mają swój homoseksualny podtekst, bądź nawiązują do homoseksualnego imaginarium, częściowo stworzonego od podstaw przez samego kompozytora, co więcej: również jego intelektualnymi wyborami i artystycznymi fascynacjami kierował homoseksualny klucz (a czasami też kicz). Nie ma się czemu dziwić – w owych czasach zarówno związana z homoseksualizmem trauma musiała być głębsza niż w dniu dzisiejszym, jak i sam homoseksualizm, wiodący w kulturze byt ukryty i zakodowany, musiał być dla młodego homoseksualisty czymś nierównie silniej angażującym niż homoseksualizm nam współczesny, wchodzący już właściwie w zakres normy. Szymanowski. Muzyka jako autobiografia - Adam Wiedemann, dwutygodnik.com, 04.2011 Jestem przekonana, że ta pozycja wydawnicza jest trudnym do przecenienia źródłem wiedzy o polskiej awangardzie lat 60., ale nie tylko - również o późniejszych przemianach w tzw. sztukach wizualnych i działaniach artystów. Dla mnie, jako czytelnika, jest również barwną opowieścią o minionych czasach, które znajdują swą kontynuację we współczesności dzięki postaci autorki oraz wciąż aktualnym zagadnieniom z obszaru sztuki. Wierzę w wolność, ale nie nazywam się Beethoven; - Bogna Błażewicz, Dekada Literacka, 01/04.2011 Bohaterka Muleum pomimo swojej trudnej sytuacji, milionów na koncie i manii śmierci, jest typową nastolatką swoich czasów. Fascynują ją przystojni sportowcy, szczególnie pewien mistrz w łyżwiarstwie szybkim z Turynu, a jej dramatyczne plany często przekształcają się w farsę - po prostu życie. I właśnie dzięki takiemu podejściu do tematu książka nie jest ciężką lekturą o tragedii rodzinnej i jej konsekwencjach, a groteską, która jednak uczy, że nie należy życia przekreślać za wcześnie. Nigdy bowiem nie wiadomo, co przyniesie w prezencie. Muleum - kulturatka.pl, 04.2011 Autor we wstępie definiuje swoją postawę jako doktrynę bezgranicznego wątpienia we wszelki dyskurs o literaturze. Jak informuje w innym fragmencie książki, celem jego wywodu jest nie tyle poszukiwanie jakiejś jednej konkluzji, co zestawianie stanowisk. Stąd zapewne konsekwentnie przestrzegana konstrukcja całego wywodu, który Compagnon koncentruje wokół, jego zdaniem, kluczowych dla myślenia o literaturze kategorii, które nazywa, odnosząc się do słownika potocznego: literatura, autor, świat, odbiorca, styl, historia, wartość. Zasada budowy jest prosta i opiera się każdorazowo na zestawianiu potocznego i „teoretycznego” stanowiska w każdej z wymienionych powyżej kwestii. Najciekawiej zaczyna się dziać jednak wtedy, gdy autor, niesiony teoretycznym i polemicznym ferworem, odchodzi od zestawienia teoria versus myśl potoczna, a zaczyna zestawiać ze sobą rozmaite stanowiska teoretyczne. Demon teorii. Literatura a zdrowy rozsądek, Ola Ratajczak, literatki.com, 06.04.2011 Erlend Loe napisał tragiczną i komiczną jednocześnie opowieść o trudnym dojrzewaniu. O utracie, poczuciu pustki i zapełnianiu owej pustki. Ze swojej książki uczynił psychologiczną wariację na temat sensu życia po stracie bliskich; osadził rozważania gdzieś ponad ziemią w samolotach, zamknął interesującym finałem i okrasił wszystko wieloma uszczypliwymi uwagami dotyczącymi spraw tego świata. Muleum - Jarosław Czechowicz, krytycznymokiem.blogspot.com, 28.04.2011 Książka Siegfrieda Kracauera została napisana pół wieku temu. Młodszym i mniej wtajemniczonym czytelnikom może się ona wydawać anachroniczna i naiwna. Krakauer zajmował się bowiem filmem wyłącznie czarno-białym, sprzed epoki spaktakularnych wynalazków technicznych, omijając szerokim łukiem kino komercyjne w jego najbardziej popularnej, hollywoodzkiej wersji. więcej >> Od Caligariego do Hitlera. Z psychologii filmu niemieckiego, Zofia Wnuk, Nowe Książki, 04.2011 Wydawnictwa, w których każdy inteligent znajdzie coś dla siebie Nasza klasa - Aneta Kyzioł, Justyna Sobolewska, Polityka, 02.04.2011 MARZEC 2011Wspaniała książka i nie tylko podręcznik, choć tak informuje nas tytuł. Ci, którzy głębiej zainteresowani są filmem, traktują go w kategoriach sztuki a nie tylko masowego produktu, z ciekawością przeczytają, jak rodziły się naukowe podstawy dla teorii na jego temat. I jak do wyzwań stawianych przez kino podchodziły w miarę jego rozwoju różne grupy krytyków, artystów i naukowców.Trzeba się jedynie przygotować na to, że rozważania obojga autorów – dwadzieścia siedem esejów zamieszczonych w książce zostało napisanych podług ich naukowych zainteresowań – mają charakter analityczny. Teoretyzowanie na temat filmu wymaga od tych, którzy je uprawiają, na użytek akademicki i naukowy, przygotowania interdyscyplinarnego – wiedzy z zakresu językoznawstwa, literaturoznawstwa, filozofii, psychologii i antropologii. Dopiero te wszystkie dyscypliny pomagają w pełni zrozumieć nie tylko sposób uprawiania teorii filmu i jego metody, ale też podejście do samego przedmiotu i kontekst, w jakim rozpatrywano obraz. Historia myśli filmowej. Podręcznik (wyd. II) - Anna Kilian, Audiowizualni.pl, 03.2011 W wyborze tematów uderza niezależność autora wobec obowiązujących kanonów i hierarchii zarówno muzycznych, jak i intelektualnych: obok Chopina i Lutosławskiego jest też miejsce dla Szeligowskiego, Mozart sąsiaduje z Durantem, Britten z Ullmannem i Weinbergiem, Stendhal i Hofmannsthal z Lichtenthalem, jest miejsce dla Nietzschego i Adorna, ale także dla Theodora Haeckera, dla Dahlhausa, ale też dla Kurta Hubera. Teksty te tworzą, pisze Bristiger, „pewien osobliwy archipelag myśli i emocji, zaś [...] wędrówka po nim nabiera cech podróży z założoną z góry, ukrytą premedytacją". Zaproszenie do podróży przyjmujemy chętnie - teksty uwodzą stylistycznym i myślowym wdziękiem. Transkrypcje. Pisma i przekłady - Karol Berger, Zeszyty Literackie, 03.2011 Niezwykła eseistyczna książka o uwodzicielskiej sile osobności. O tym, jak się żyje pomiędzy Górnym Śląskiem i Polską, między kulturą śląską i polską, historią Polski i historią Śląska. Lajerman to po śląsku kataryniarz. Ten Aleksandra Nawareckiego chodzi po polskich podwórkach i drażni muzyką swojej lajery. Lajerman - Aleksandra Klich, Gazeta Wyborcza, 26/27.03.2011 Lajerman to książka z gatunku tych, które nie pozostawiają czytelnika obojętnym. Zadziwia i bawi, uczy i prowokuje do polemik, uzupełnień i gloss. Pokazuje podskórne związki między sztuką kulinarną a kształtowaniem krajobrazu - zarówno świąteczna moczka, jak i charakterystyczne dla śląskiego pejzażu hałdy opierają się na tej samej zasadzie zagospodarowywania resztek. Metoda, tu użyta do otwarcia sekretów Śląska, daje się użyć także do innych tematów, jest uniwersalna. Trzeba się tylko uważnie wsłuchiwać w słowa i przyglądać związanym z nimi rzeczom. Lajerman - Jan Zieliński, nowy dziennik - dodatek PRZEGLĄD POLSKI, 25.03.2011 Aleksander Nawarecki snuje śląskie opowieści po swojemu, jest eseistą osobnym. Jasne - o oryginalności mówi się poniekąd odruchowo, ilekroć komentowana książka nam się podoba, a Lajerman podoba mi się nad wyraz. No, dobrze, tak właśnie się mówi... ale w czym ta unikatowość się wyraża? Prawie zawsze Nawarecki wychodzi od - by tak rzecz - zdziwienia słowem. W tekście otwierającym książkę słowem tym jest „klopsztanga", czyli „trzepak" („dla bajtla chowanego na placu zabaw klopsztanga jest osią świata"), w tekście tytułowym idzie o tajemnicę „lajermaństwa" (tym słowem śląska babcia autora określała rozlazłość i niepraktyczność). Zdziwienie słowem lub całym światem (osobna medytacja nad śląskim idiomem „Kaj my som?") nieodzownie prowadzi do spraw osobistych, wśród których najważniejszy wydaje się konflikt kultur i tożsamości. Lajerman - Dariusz Nowacki, Tygodnik Powszechny, 27.03.2011 Zgromadzone w Lajermanie wystąpienia czyta się tak, jakby się słuchało Nawareckiego: są pełne życia, werwy, dynamiczne. Uczone i proste zarazem, dogłębnie filozoficzne i wysublimowane, ale też swojskie i dosadne. Znać także pióro pomysłodawcy mikrologii literackiej oraz interpretatora roli przedmiotu w literaturze. Lajerman - Justyna Budzik, neurokultura.pl, 22.03.2011 Obszerny tom powinien zainteresować wszystkich zapatrzonych w renesansową sztukę, zawiera szkice o Botticellim, pogańsko-antycznym wróżbiarstwie w tekstach i przedstawieniach obrazowych w czasach Lutra czy sztuce portretu a mieszczaństwie Florencji. Całość opracowana i wydana z dbałością charakteryzującą dobry smak wydawnictwa słowo/obraz terytoria. Narodziny Wenus i inne szkice renesansowe - Marcin Wilk, Dziennik Polski - dodatek Kraków, 17.03.2011 „Miałam tę książkę w trzewiach. Wyrzuciłam ją z siebie. Nareszcie!" - tak znana reporterka Barbara Seidler kończy opowieść o rewolcie grudniowej 1970 roku. Reportaż o wydarzeniach w Gdańsku autorka zaczęła pisać już na początku 1971 roku. Był to wyraz niezgody na kłamstwo i milczenie o tym, co się stało na Wybrzeżu. Ale aby ten wyraz sprzeciwu mógł się ukazać, musiała stoczyć długą walkę z cenzurą i komunistycznymi decydentami i pójść na pewne kompromisy. Po latach tekst ukazuje się w pełnej wersji w bardzo starannej szacie edytorskiej. Autorka dotarła do nieznanych teczek i rozmawiała ze świadkami, uczestnikami i sprawcami wydarzeń, tworząc żywą i zwartą opowieść o buncie stoczniowców. Kto kazał strzelać? Grudzień '70 - Michał Nalewski, Newsweek Polska, 27.03.2011 Książka Lindy Williams zasługuje na uważne przeczytanie – błyskotliwie napisana, erudycyjna, odważna, bezpruderyjna. To kolejny przykład pozytywnie pojmowanego pisania akademickiego, unikającego hermetyczności, poszukującego, zadającego pytania tam, gdzie dla wielu wszystko jest oczywiste, otwartego na tematy tabu. Hard core. Władza, rozkosz i „szaleństwo widzialności” - Bernadetta Darska, bernadettadarska.blog.onet.pl, 01.03.2011 Zbrodnia wymierzona przeciw społeczeństwu, narodowości lub grupie wyznaniowej, na którą patrzy się oczami jednostek, przeraża ogromem okrucieństwa, ta, oglądana przez pryzmat statystyk, informuje jedynie o liczbie ofiar.Słobodzianek nie tylko powraca do drażliwego tematu z kart historii Polski, ale przede wszystkim w sugestywny sposób pokazuje współczesnemu odbiorcy, gdzie faktycznie było i jest nasze miejsce w ławie klasy w Jedwabnem. Nasza klasa - Izabela Nowak, Duzeka.pl, 11.03.2011 Książka ta to także kronika walki o „grudniową pamięć”. Cenzurowanie tekstów autorki w roku 1971, ograniczone przywrócenie prawdy w czasie karnawału „Solidarności” (1980-1981) oraz pełna i niezmanipulowana dyskusja po roku 1989 mówią więcej o polskiej rzeczywistości niż encyklopedie i leksykony. Kto kazał strzelać? Grudzień '70 - Łukasz Jasina, kulturaliberalna.pl, 08.03.2011 Kultura dźwięku spełni funkcję podręcznika w zakresie zarówno muzyki współczesnej, jak i estetyki. Także dla zainteresowanego laika będzie bardzo istotną lekturą. Są tu głosy ważnych postaci ostatniego stulecia. Z kompozytorów - m.in. wynalazcy fortepianu preparowanego, aleatoryzmu, happeningu i performansu - Johna Cage'a, twórcy muzycznego futuryzmu - Luigiego Russolo, rewolucjonisty w zastosowaniu rozszerzonego arsenału perkusji - Edgara Varèse'a, wynalazcy nietypowych sposobów gry na fortepianie - Henry'ego Cowella, współtwórcy muzyki konkretnej - Pierre'a Schaeffera i elektronicznej - Karlheinza Stockhausena, twórców minimalizmu - Pauline Oliveros czy Michaela Nymana, muzyki ambient - Briana Eno, muzyki repetytywnej - Steve'a Reicha czy wszechstronnego obrazoburcy Johna Zorna. Z innych muzycznych światów spotkamy tu esej legendarnego pianisty Glenna Goulda o perspektywie nagrań czy wypowiedź Ornette'a Colemana o improwizacji, a ze świata odmiennych dziedzin sztuki - plastyka i architekta László Moholy-Nagy'a (który, co ciekawe, wypowiada się również o nagraniach) czy pisarza Williama S. Burroughsa. Ze świata naukowego także jest wiele ważnych nazwisk: od Theodora Adorno i Marshalla McLuhana po Jacques'a Attali czy Umberta Eco. Wszystko razem składa się w pejzaż tak barwny i tak niejednoznaczny, jakim jest dzisiejszy świat dźwięku. Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej - Dorota Szwarcman, Nowe Książki, 03.2011 Nie jest to jednak książka o spotkaniu Celana z Heideggerem, a przynajmniej nie przede wszystkim. W każdym razie nie o tym z lipca 1967 r. na leśnym dukcie. Wydarzenie historyczne okazuje się pretekstem, by snuć wywód zakrojony dużo szerzej: o języku, poezji i filozofii, Bogu i świętości, o Zagładzie wreszcie. Milczenie na ścieżce pośród mszarów staje się wymowną metaforą i pozwala autorowi karczować nowe przecinki, które z Czarnego Lasu wiodą w całkiem już nietopograficzne miejsca. Obaj spotkali się dużo wcześniej - powiada Wodziński - a ich spotkanie od dawna toczyło się bezgłośnie. Kreśli żywoty równoległe obu, w których milczenie zdaje się być drogą do milczenia ostatecznego, tak wymownie wybrzmiałego (sic!) właśnie owego lipcowego dnia. Obaj - powiada Wodziński - choć każdy z osobna, myśleli w tamtą stronę - ku milczeniu. Obaj - filozof i poeta języka niemieckiego - czerpiący z Hölderlina, każdy na swój sposób zmagał się z niemczyzną w ogóle, a ostatecznym wynikiem tego zmagania, zwłaszcza po Auschwitz, miało być właśnie milczenie. Kairos. Konferencja w Todtnaubergu. Celan - Heidegger - Piotr Morawski, Nowe Książki, 03.2011 Pornografia nie jest i nie była nigdy formą seksualności spotykaną w naturze. Innymi słowy – pornografia jest dziedziną kultury. Wbrew stereotypowej definicji, nie jest ona zjawiskiem jednorodnym i płaskim, a obejrzenie jednego filmu porno wcale nie znaczy, że widzieliśmy już wszystkie. Co bowiem zrobić z licznymi sprzecznościami pornografii, której przypisuje się zarazem nudę i skandaliczność, powtarzalność i transgresję, brak wartości artystycznych przy statusie awangardowości, masowość pornograficznych produkcji (zarzut kiczu) przy elitarnym charakterze, wprowadzonej przez Susan Sontag, „wyobraźni pornograficznej”? Hard core. Władza, rozkosz i „szaleństwo widzialności” - Ewa Stusińska, literatki.com, 07.03.2011 Jest to więc prezentacja Ruskina-krytyka i teoretyka sztuki, przy czym w jego pisasrstwie nie sposób rozdzielić myślenia o sztuce od myślenia o społeczeństwie i człowieku. „W wyobraźni Ruskina - zauważa Kasperowicz - doskonałość dawnej sztuki, jej skupienie, ekspresja moralnych cnót, przeobraża nasz świat, pozwalając nam ujrzeć wszystko w niejako symbolicznym rozbłysku. Wizja się spełniła, sztuka, ukazując człowiekowi piękną prawdę piękna i drogę postępowania, odradza życie i zawsze będzie je odnawiać. To jest jego nadzieja i przesłanie dla wszystkich pokoleń". Niewinne oko. Szkice o sztuce - Lektor, Tygodnik Powszechny, 06.03.2011 LUTY 2011Ich celem, niemal powszechnym, jest uwolnienie tworzenia, wykonywania i słuchania muzyki spod wszelkich ograniczeń i hierarchii skonstruowanych w społeczeństwie nowoczesno-mieszczańskim. Chcą, żeby muzykę mógł robić każdy, żeby w jej skład mogły wchodzić wszystkie rodzaje dźwięków dostępnych ludzkim uszom, żeby jej robienie (i słuchanie) nie wymagało żadnych szczególnych predyspozycji ani ekskluzywnych zasad, żeby nie było elitaryzmu, kapłaństwa, wyższościowej izolacji. Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej - Paweł Majewski, Kulturaliberalna.pl, 02.2011 Kolejna maska zatem? Kolejne skrywanie siebie i prze-powiadanie siebie przy pomocy tego, co w historii literatury najlepsze? Tak, to jest styl i metoda Krzysztofa Rutkowskiego, którą posługuje się on coraz doskonalej. Coraz piękniejsze, bardziej tajemnicze i niezwykłe opowieści sporządzając. Coraz większą zagadkę czyniąc z własnej osoby. Mamy więc tu nie tylko do czynienia z tajemnicą Wokulskiego. Mamy tu tajemnicę pisarza, który wprost chyba jeszcze nigdzie o sobie nie mówił. Pisarza, któremu mówienie zza maski wychodzi jak mało któremu. A że mówi akurat w „Wokulskim” o miłości, żałobie, tęsknocie, o „ekstatycznym kurestwie” i tym wszystkim, co podstawowe – można darować mu, że tak się ukrywa i kluczy. Grunt, że robi to z niebywałą finezją. Zuchwałość, kiedy się łączy z finezją, jest wielka. Wokulski w Paryżu - Jakub Winiarski, Literaturajestsexy.pl, 02.2011 Cóż, bez wahania wystawiam tej niezwykłej książce najwyższą notę, niejako żywiąc nadzieję, że stanowi ona pewne otwarcie w sposobie pisania i mówienia o muzyce w ogóle. Bez silenia się na źle pojmowany elitaryzm filharmonii czy opery oraz bez zamykania się na muzyczne przejawy awangardy i nowości płynące z tych właśnie miejsc. Niech ta fantastyczna książka będzie przewodnikiem przełamywania środowiskowych chyba przede wszystkim barier, uniemożliwiających obserwowanie kultury jako niewyczerpanego i pulsującego źródła w sposób fascynujący przenikających się fenomenów. Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej - Justyna Banaszczyk, papierowemysli.pl, 23.02.2011 System PRL widziany z perspektywy reportażu Barbary Seidler zaskakuje nieefektywnością i niespójnością na każdym poziomie. Począwszy od dysfunkcjonalnego charakteru centralnie planowanej gospodarki, przez jednokierunkowy obieg informacji, po sposób kontroli sił zbrojnych – za każdym razem zasady ustrojowe, niezależnie od woli rządzących decydują o uwikłaniu w patologie instytucjonalne i strukturalne. Kto kazał strzelać? Grudzień '70 - Michał Wysocki, publica.pl, 5.02.2011 Dzieło wyposażone jest w obszerny aparat krytyczny – przypisy i nota edytorska zajmują prawie 150 stron, a jego wartość podnoszą dodatki źródłowe dołączone do tekstów: drugiego o Domenico Ghirlandaio i (obszerne) do siódmego. Co więcej, zamieszczono tu także obfity materiał ilustracyjny, dzięki czemu każde dzieło sztuki omawiane przez Warburga, każdy rysunek czy drzeworyt, możemy obejrzeć na reprodukcji. W sumie mamy do dyspozycji 85 tablic czarno-białych ilustracji. Na tym jednak nie koniec. Książka została pięknie wydana, w znakomitej szacie edytorskiej, do czego zresztą wydawnictwo słowo/obraz terytoria już nas przyzwyczaiło. Czytelnik otrzymuje szyty tom w twardej oprawie, wydrukowany na dobrym papierze, wysmakowany w każdym szczególe, łącznie z doborem czcionki i obwolutą. Narodziny Wenus i inne szkice renesansowe - Piotr Trafiłowski, historia.org.pl, 19.02.2011 Ale dlaczego „święty Genet“? Bo autor Dziennika złodzieja utracił wiarę, ale nie religijność. Już jako dziecko, Genet, miał dwie ulubione zabawy: w złodzieja i właśnie w świętego. Do pierwszego miał skłaniać go niedostatek m i e ć, do drugiego niedostatek b y ć. Kradnąc więc, „odtwarza swoją naturę i uświęca ją“. Genet wierzy, że jego występki mają swoje tajemne uzasadnienie, mają „absolutną wartość“ i podlegają „świętej przyczynowości“. Zarówno złodziej, jak i święty, konsumują, nie produkując – posiadają wszystko, ponieważ nie akceptują niczego. Święty Genet. Aktor i męczennik - Łukasz Rogowski, literatki.com, 16.02.2010 Kolejna interesująca pozycja z cyklu „Terytoria Skandynawii”, powieść duńskiej autorki, która w surowym, wręcz ascetycznym stylu portretuje siostrzano-matczyne więzi wolne od dramatycznych gestów, rozedrgania i ckliwości. Oto kobieca przestrzeń ukazana nietypowo, bo nieromantycznie, bez czułych słówek. Jest w niej za to miejsce na solidarność, poczucie bezpieczeństwa, lojalność i prawdziwe oddanie. Prom do Puttgarden - Aleksandra Biskupska, rossnet.pl, 18.02.2011 Pojawienie się opasłego tomu zbierającego wypowiedzi wpływowych osobistości praktyki i krytyki muzycznej, kształtujących audytywny dyskurs na przestrzeni minionego stulecia, wzbudziło w polskim środowisku uczucia bliskie niedowierzaniu. Jest to bowiem pierwszy krok mający otworzyć teoretyczną spekulację na temat wstydliwie przemilczanych, a przez to całkowicie nieoswojonych terytoriów. Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej - Michał Zawada, e-splot.pl, 24.02.2011 Kino. 1. Obraz-ruch 2. Obraz-czas - najbardziej chyba ekscentryczna, gęsta, ale i być może najważniejsza książka o filmie, jaka do tej pory powstała - jest zaproszeniem do tego, by filmy oglądać „razem z Deleuze'em" choć niekoniecznie „tak jak Deleuze". Przy całej precyzji wywodu i wprowadzanych w nim pojęć książka ta ma też w sobie pewną otwartość, pozwala na to, by czytać ją w sposób nieciągły, by czytać własnym rytmem, czytać z jednoczesnym oglądaniem przywoływanych w niej filmów. Taka lektura (lektura indeksem) odsłania nie tylko inny rodzaj przyjemności, ale również podstawowe założenie, jakie towarzyszyło autorowi - teoria kina nie dotyczy wyłącznie pojęć zrodzonych przez kino, nie może zamykać się w sztucznych podziałać dziedzinowych, ale nieustannie odsyła do innych pojęć zrodzonych przez filozofię czy literaturę. Dlatego właśnie, gdy czytamy u Deleuze'a o Wellesie, czytamy jednocześnie o Nietzschem, gdy czytamy o Kurosawie, to jednocześnie o Dostojewskim, gdy o Bressonie czy Dreyerze, to również o Pascalu i Kierkegaardzie. Kino dla Deleuze'a to myślenie i współmyślenie. Kino - Paulina Kwiatkowska, Kultura Współczesna, 02.2011 Trzeci ukazujący się w Polsce kryminał o fińskiej policjantce Marii Kallio. Tym razem wyjaśnia serię śmierci na wyspie wykupionej przez producenta farb. Przy okazji sprawdza, jak to jest być matką rocznej córki i szefową wydziału zabójstw jednocześnie. Zagmatwane śledztwa przy tym to pestka. Pod wiatr - Elle, 03.2011 Pojawienie się książki Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej to prawdziwe wydarzenie - mamy wreszcie obszerną, jedną z nielicznych u nas pozycji o muzyce w XX wieku.(...) Głośna antologia tekstów o muzyce XX wieku, ułożona przez filozofa Christopha Coxa i kompozytora Daniela Warnera, wydana została w 2004 roku. Jako zbiór wypowiedzi artystów i krytyków (przede wszystkim z kręgu anglosaskiego), stanowi podstawowe źródło wiadomości o myśli estetycznej i praktykach artystycznych naszych czasów. Inspirowana jest cultural studies, dziedziną nauk humanistycznych, z której czerpie nurt The New Musicology. Postuluje on odejście od ciasnego analitycznego badania muzyki na korzyść badań kulturoznawczych i socjologicznych (muzyka w odniesieniu do feminizmu, gender studies, kolonializmu itd.), poszukuje zarazem wspólnej płaszczyzny dla tak różnych zjawisk, jak muzyka klasyczna, eksperymentalna czy popkultura. Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej - Monika Pasiecznik, Ruch Muzyczny, 20.02.2011 Książka Józefa Bachórza, historyka literatury i jednego z najwybitniejszych znawców życiorysu i twórczości Bolesława Prusa, zawiera „mendel" (to znaczy 15, gdyby ktoś nie wiedział) studiów o najwybitniejszej polskiej powieści. Nie są to jednak studia czysto literackie, w dużym stopniu dotyczą świata, w którym Prus się obracał, i poglądów pisarza na ważne sprawy społeczne. Autor niezwykle uważnie czyta tekst powieści i pokazuje nam, jak wiele można się dowiedzieć o światopoglądzie Prusa przez pryzmat rzeczy, zdawałoby się bardzo drobnych. Nigdy nie przyszło mi do głowy zastanawiać się, dlaczego właściwie Wokulski jest zawsze nazywany Wokulskim, bez dodatków, a z kolei panna Izabela Łęcka nigdy nie występuje pod samym nazwiskiem. Spotkania z Lalką. Mendel studiów i szkiców o powieści Bolesława Prusa - Maciej Janowski, Książka Józefa Majewskiego jest pierwszą pozycją na gruncie polskim, która podejmuje problem relacji między religią a mediami na poziomie związków głębokich. Słusznie zauważa autor, że w Polsce brakuje (dobrej) teologii mediów. Teologiczny namysł nad mediami ograniczał się dotychczas przede wszystkim do relacjonowania kościelnego nauczania na temat środków przekazu, a więc przede wszystkim do komentowania dokumentów Watykanu. Majewski idzie o wiele dalej, wskazując na religijny aspekt mediów i medialny aspekt religii, pokazując ich wspólne pola, korzyści i zagrożenia wynikające ze współistnienia w przestrzeni publicznej. Trudno dzisiaj wyobrazić sobie media bez religii i religię bez mediów. Religia, media, mitologia - ks. Andrzej Draguła, Więź, 02/03.2011 Autorka stawia kropkę nad i w dyskusji, która rozpętała się po publikacji Kapuścińskiego non-fiction. Pokazuje, że Kapuściński był wybitnym pisarzem, którego najważnieszy cel stanowiło doścignięcie artystycznego ideału, a nie opisanie świata w skali 1:1. Zbieranie głosów. Sztuka opowiadania Ryszarda Kapuścińskiego - Juliusz Kurkiewicz, Gazeta Wyborcza, dodatek Duży Format, 17.02.2011 „Prom do Puttgarden" to niepokojąca historia. Emocje są w niej rzadko okazywane, a jeśli już - to nie przez główną bohaterkę. Jane patrzy na świat z dziwną obojętnością. Nawet relacje dziewczyny z mężczyznami przesycone są jej zdystansowanym stosunkiem wobec ludzi. Oschłość bohaterki chwilami może drażnić, chwilami wzmaga zainteresowanie światem wykreowanym przez Helle Helle. Prom do Puttgarden - prowincjonalnenauczycielstwo.blogspot.com, 16.02.2011 Niemiecka kulturoznawczyni wkracza na teren mało rozpoznany, choć fascynujący. Usiłuje odpowiedzieć na pytanie, skąd bierze się magnetyczna siła spojrzenia dyktatora. Czy twarz tyrana posiada głębię? A może jest jedynie wykreowaną przez propagandę atrapą? A także: czy gdyby świat zawczasu wystarczająco uważnie przyjrzał się obliczu Hitlera, ludzkość uniknęłaby katastrofy? Twarz Hitlera. Biografia fizjonomiczna - Juliusz Kurkiewicz, Gazeta Wyborcza, dodatek Duży Format, 10.02.2011 W 1918 r. u Warburga pojawiły się zaburzenia psychiczne, które zmusiły go do przerwania na kilka lat pracy naukowej. Trudno powiedzieć, czy przyczyniły się do tego badania nad demonicznym antykiem i jego odrodzeniem. Warto jednak powtórzyć słowa, którymi historyk sztuki Erwin Panofsky podsumowywał za Leonardem da Vinci studia Warburga: „Nie cofa się ten, kto związał się z gwiazdą". Narodziny Wenus i inne szkice renesansowe - Anna Arno, Gazeta Wyborcza, 09.02.2011 Helle Helle tworzy refleksyjną książkę o przemierzaniu dróg, które prowadzą donikąd. Gorzka to proza i zastanawiająca. Trudna do określenia. Trudno bowiem odnaleźć prawdę między słowami, które w narracji tej książki tną z chirurgiczną precyzją. Prom do Puttgarden - Jarosław Czechowicz, krytycznymokiem.blogspot.com, 02.2011 Za sprawą obszernego wstępu czytelnik niezaznajomiony z francuskim autorem, (gdyż i taki, jak wierzę, może zostać skuszony wydaniem niezwykle pięknym w swej prostocie, graficznie i typograficznie, o co Wydawnictwo dba przy wszystkich swych projektach wydawniczych), może spokojnie rozpocząć lekturę blisko 400 stronnicowego tomu. Tłumacz daje sporo wskazówek bibliograficznych zarówno w odniesieniu do tekstów oryginalnych, jak i samych tłumaczeń, jego zdaniem "obrosłych już legendą", lecz także omówień twórczości w środowiskach światowych i rodzimym. Z pewnością może to być przyczynkiem do poważniejszej znajomości z Georges'em Bataille’em, a wydawca podaje nam pomocną dłoń, gdyż dotychczas przygotował już "Erotyzm" (2007) i "Łzy Erosa" (2009) tegoż autora. Historia oka - Katarzyna Ramut, lolipop.pl, 02.2011 Książka jest radością dla oka. Z literacką przeplata się wizualna narracja ułożona z XVIII-wiecznych rysunków i grafik. Są sceny portowe, epizody życia codziennego w mieście i okolicach, widoki Gdańska. Przede wszystkim zaś prace wybitnego gdańszczanina Daniela Chodowieckiego, m.in. z jego rysunkowego Dziennika Podróży do Gdańska (1773), harmonijnie współbrzmią z narracją Johanny, nie tylko tematycznie, ale także rodzajem artystycznej wrażliwości, umiejętnością uchwycenia „ducha czasu" w scenach codziennych. To - wbrew pozorom - rzadki dar, bowiem to, czego naprawdę chcemy się dowiedzieć o zachowaniach w danej społeczności, przez kronikarzy jest uznawane za naturalne, a zatem generalnie pomijane milczeniem. Gdańskie wspomnienia młodości - Małgorzata Możdżyńska-Nawotka, Nowe Książki, 02.2011 Książka jest napisana z pasją i z misją. Ptaszkowska, jak sama przyznaje, „całe życie mówi to samo", przekonana o słuszności propagowania sztuki nowoczesnej, w tym przypadku konceptualnej, wolnej od nacisków instytucjonalnych, zawsze żywej, niepokornej, niezasymilowanej z otaczającą rzeczywistością. Sztuki wyrażającej się w odmowie władzy. Wierzę w wolność, ale nie nazywam się Beethoven; - Anna Manicka, Nowe Książki, 02.2011 Profesorka z Berkeley opowiada w niej o historii pornografii i jej gatunkach. Pokazuje różnorodność wyklętej gałęzi kinematografii i kwestionuje stereotyp, że wszystkie pornosy poniżają kobiety. Miłego oglądania. To jest do czytania. Hard core. Władza, rozkosz i „szaleństwo widzialności” - Juliusz Kurkiewicz, Gazeta Wyborcza, dodatek - Duży Format, 03.02.2011 Dowiemy się z niej, że słynne „rumieńce Wokulskiego" to efekt młodzieńczej fascynacji Prusa fizjonomiką, pseudonauką rozwiniętą w XVIII w. przez szwajcarskiego pastora Johanna Kaspara Lavatera, zgodnie z którą charakter człowieka odpowiada wyglądowi jego twarzy. W „Lalce" Prus nie wierzył już tym poglądom - raczej się z nich podśmiewał. Spotkania z Lalką. Mendel studiów i szkiców o powieści Bolesława Prusa - Juliusz Kurkiewicz, Szkoda, że wydana właśnie wspaniała książka Krzysztofa Rutkowskiego „Wokulski w Paryżu" przeszła prawie niezauważona. To piękna fantazja na temat powieści i jej wywrotowa interpretacja: „Lalka" to tak naprawdę nie książka o Warszawie, ale o Paryżu, i nie powieść pozytywistyczna, ale erotyczna i mistyczna. Wokulski w Paryżu - Juliusz Kurkiewicz, Gazeta Wyborcza, dodatek - Duży Format, 03.02.2011 Wielki autor, wielka książka, potrzeba wielkich słów. (...) Oryginalny niemiecki historyk sztuki przełomu XIX i XX stulecia, na dobrą sprawę twórca tej dyscypliny w jej nowoczesnym kształcie, nie istniał po polsku. Sześć klasycznych szkiców o renesansie plus jedno istotne przemówienie wydane tak, że można rozpłakać się z radości. Edytorska, naukowa i erudycyjna perła i wydawnicze wydarzenie początku roku. Narodziny Wenus i inne szkice renesansowe - Łukasz Modelski, Twój Styl, 02.2011 STYCZEŃ 2011O tym wszystkim można się przekonać, zerkając za kulisy jej niezwykłej kariery, za pośrednictwem sugestywnie napisanej książki Andrzeja Żurowskiego. Autor od lat bada ślady obecności Szekspira na polskiej scenie, pierwsza z nich (Szekspiriady polskie) ukazała się niemal 35 lat temu, a ta jest bodaj dziesiąta. Opisawszy polskie dzieje Szekspira nie mógł Żurowski ominąć Modrzejewskiej, największej z największych. Idzie Żurowski śladem ról szekspirowskich artystki, przytacza obszerne fragmenty recenzji, korespondencji i dyskusji towarzyszących kolejnym krokom artystycznym. Ale przytacza też autor świadectwa pozostawione przez artystkę. Warto się nad nimi czasem zadumać.
MODrzeJEwSKA ShakespeareStar - Tomasz Miłkowski, Magazyn Literacki Książki, 01.2011 Ale oprócz intrygi i tajemniczych śmierci na wyspie ciekawy jest tu również wątek poboczny. Mianowicie Maria wraca na komisariat po urodzeniu dziecka, z którym został w domu jej mąż, wykładowca uniwersytecki na urlopie tacierzyńskim. Taki model rodziny nie jest wcale oczywisty, wzbudza kontrowersje, niechęć i przytyki otoczenia. Młoda matka nie ma taryfy ulgowej w pracy, co przekłada się na relacje w rodzinie. Pod wiatr - Przegląd, 30.01.2011 Korzystając z szeregu inspiracji metodologicznych (feministyczny rewizjonizm, psychoanalityczne teorie seksualności, marksistowska teoria reifikacji, utopii i seksualnego rynku, prace Foucaulta dotyczące władzy, rozkoszy i dyskursu, współczesne prace dotyczące kultury masowej, przede wszystkim „gatunków dla kobiet”) Williams bada szereg kluczowych dla historii gatunku kwestii takich, jak relacja pomiędzy obrazem a rozkoszą (wizja członka w wzwodzie), czy perwersyjne obszary produkcji dla dorosłych (fetyszyzm), a także przedstawia zmiany, jakie zaszły w kinematografii pornograficznej pod wpływem rosnącej popularności gatunku wśród żeńskiej części widowni. Dlaczego – z kobiecej perspektywy – pornografia może być nie tylko przyjemna, ale i grać na korzyść drugiej płci? Hard core. Władza, rozkosz i „szaleństwo widzialności” - Agnieszka Jeżyk, Czytelnia.onet.pl, 28.01.2011 Zbliżający się do dziewięćdziesiątki profesor Bristiger należy do najwybitniejszych polskich, a nawet europejskich muzykologów, choć ukończył także studia lekarskie. Jest członkiem wielu naukowych gremiów, m.in. PAN, londyńskiego Institute of Advanced Musical Studies i Accademia delle Scienze dell'Instituto di Bolonia, związany był z uniwersytetami m.in, w Poznaniu, Warszawie, Krakowie, Palermo i Wiedniu. Bogaty krąg jego zainteresowań naukowych obejmuje zagadnienia analizy muzycznej oraz różne aspekty związków muzyki ze słowem. Jest także krytykiem muzycznym i świetnie władającym piórem publicystą (był założycielem m.in pisma „Res Facta" i internetowego „De Musica") oraz popularyzatorem muzyki. Los sprawił, że kilka lat wojennych i powojennych spędził we Włoszech, co rozwinęło jego zainteresowania włoską kulturą muzyczną minionych wieków, a także wzbogaciło obfity dorobek translatorski (m.in z niemieckiego i francuskiego) o przekłady włoskich tekstów nie tylko związanych z muzyką. Wszystkie te nurty działalności mają swe odbicie we wspomnianej książce. Transkrypcje. Pisma i przekłady - Anna Woźniakowska, Nowe Książki, 01.2011 Dzisiaj Wokulski zmartwychwstaje za sprawą Krzysztofa Rutkowskiego, który wydał właśnie niewielką objętościowo (zaledwie 136 stron), ale niezwykle ciekawą i ważną książkę Wokulski w Paryżu. (...) Rutkowski nie powiela żadnych schematów. On wyjmuje Wokulskiego z literatury - jak uczynili to swego czasu mieszkańcy Warszawy, fundując mu tablicę - i wrzuca go w zupełnie inny kontekst: duchowo - filozoficzny. Rutkowski wyjmuje Wokulskiego z powieści, stawia przed sobą i szkicuje najpierw jego portret, potem portret zbiorowy z wieloma postaciami Lalki, a potem, używając kolorowych farb, wypełnia owe szkice treścią, Rutkowski wyjmuje w końcu Wokulskiego z kontekstu innych powieści Bolesława Prusa. Widzimy przed sobą czysty mit, a raczej proces jego dekonstrukcji i ponownej konstrukcji. (...) Dawno nie szedłem tropem tak fantastycznego eseju. Wokulski w Paryżu - Piotr Kępiński, Twórczość, 01.2011 Drugi tom monografii Zbigniewa Osińskiego doskonale potwierdza tytuł całości. Wszystkie opowiedziane w niej historie samoistnie wyłaniają się ze źródeł, często nigdzie wcześniej nie publikowanych lub po raz pierwszy tłumaczonych. Osiński bardzo ostrożnie opatruje fakty własnym komentarzem, najważniejsze więc jest to, jaką konstruuje z nich narrację. Ułożone w przemyślany sposób materiały, pochodzące z różnych czasów i zebrane w wielu miejscach, ukazują podjęte tematy na szerokim, dobrze rozpoznanym przez autora tle. Jerzy Grotowski. Źródła, inspiracje, konteksty. Prace z lat 1999–2009 (t. 2, wyd. I) - k.t-s, Teatr, 01.2011 Podziwu godne są próby dotarcia do prawdziwego obrazu zdarzeń, przedarcia się przez warstwę nieporozumień i mitologizacji, czy też przez wizję, którą budowała Modrzejewska. Książkę zamyka próba syntezy, w której autor zastanawia się nad aktorskim stylem Modrzejewskiej, „jej szekspiryzmem", w końcu jej pozycją na tle gwiazd amerykańskich i europejskich.
MODrzeJEwSKA ShakespeareStar - Patryk Kencki, Teatr, 01.2011 Charakterystyczną cechą Sztuki pierdzenia jest rubaszność i dwuznaczność. Myślę, że tłumaczenie tego traktaciku sprawiło Krzysztofowi Rutkowskiemu wiele frajdy i częściowo jako formę rozrywki należy tę lekturę traktować. Bo przecież trudno jest się powstrzymać od uśmiechu podczas czytania tak osobliwej książeczki. Trudno także nie zadać sobie pytania o to, jak bardzo pewien syn handlarza końmi musiał starać się zwrócić na siebie uwagę w XVIII wieku. A może po prostu mu się napisało tak jak pierdziało, czyli z przyjemnością. I choć to wszystko niezbyt smaczne, jako człowiek „niepłochy” polecam ku rozrywce i rozwadze.
Nareszcie ukazał się po polsku fundamentalny zbiór tekstów o muzyce XX wieku Kultura dźwięku. Dlaczego hałas i ciszę zaczęto traktować jako materiał muzyczny? Jak rozwój technologii wpływał na słuchanie muzyki z jednej i proces nagrywania z drugiej strony? Skąd wziął się format kompozycji „otwartej" i dlaczego od kompozytorów klasycznych przejęli go jazzmani? Jakie procesy społeczne i kulturowe doprowadziły do wyodrębnienia się jako potężnych nurtów estetycznych: muzyki improwizowanej, eksperymentalnej, minimalistycznej, elektronicznej, a jakim zawdzięczamy powstanie muzyki didżejskiej? Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej - Jędrzej Słodkowski, Gazeta Wyborcza, dodatek Co Jest Grane, 14.01.2011 Propozycja niemieckiej badaczki idealnie wpisuje się w najbardziej nośne ostatnio nurty badań humanistycznych, otwierające się w duchu ekumenicznej interdyscyplinarności na kulturę audiowizualną. Przy okazji zaś książka ta to lekka i intrygująco napisana biografia jednego z najwybitniejszych i zarazem najbardziej bezwzględnych zbrodniarzy naszych czasów. Tym razem jednak to nie wydarzenia historyczne, czy polityczne wybory, których dokonywał Hitler, ale to, w jaki sposób funkcjonował na propagandowych fotografiach, składa się na mapę jego losów. Twarz Hitlera. Biografia fizjonomiczna - Agnieszka Jeżyk, Czytelnia.onet.pl Ten bieg (a raczej leniwy ruch) zdarzeń byłby z pewnością nie w smak Hitchcockowi, dla którego każdy film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, następnie zaś napięcie winno rosnąć nieprzerwanie do samego końca. A zatem wyobraź sobie, Czytelniku, kryminał, w którym akcja płynie niespiesznie, a pod niskim niebem nie ma miejsca na reakcje bardziej ostentacyjne, niż subtelny rumieniec, ledwo widoczne drgnięcie warg, czy złowrogi błysk w oczach… Jeśli ta perspektywa wydaje Ci się zadziwiająco bliska, to albo jesteś Finem, albo właśnie wertujesz kolejną z fińskich pozycji sensacyjnych, które powoli zdobywają polski rynek książki. Być może właśnie jest to powieść „Pod wiatr” Leeny Lehtolainen. (...) Ten dramat rozgrywa się nie podczas spektakularnych strzelanin i wyścigów, ale w tej subtelnej i delikatnej przestrzeni międzyludzkich związków, fluktuacji emocji i wymiany znaków, przechylając powieść fińskiej pisarki bardziej w stronę psychologii niż sensacji. Pod wiatr - Agnieszka Jeżyk, Czytelnia.onet.pl „Spotkania z Lalką” Józefa Bachórza to podręcznik akademicki. Nie tylko jednak studenci filologii polskiej znajdą satysfakcję w lekturze esejów zawartych w „Mendlu studiów i szkiców o powieści Bolesława Prusa” (jak brzmi podtytuł).Od bibliotekarki prowadzącej osiedlową placówkę dowiedziałem się, że odwiedzają ją osoby, które „raz na jakiś czas” czytają „Lalkę” (tym odkryciem podzieliłem się z nobliwym członkiem mojej dalszej rodziny i okazało się, iż on także „od czasu do czasu” czyta „Lalkę”, omijając jedynie wątek dotyczący pani Stawskiej, gdyż wydaje mu się zbyt płaczliwy.) Prócz tych, dla których „Spotkania… ” będą przede wszystkim podręcznikiem, właśnie takim miłośnikom powieści Prusa, czytającym ją wielokroć, opracowanie Bachórza powinno przypaść do gustu. Jego lektura sprawi, że kolejne czytania „Lalki” staną się wnikliwsze. Spotkania z Lalką. Mendel studiów i szkiców o powieści Bolesława Prusa - Stanisław Krzaczyński, GRUDZIEŃ 2010„Pod wiatr” to zatem książka, w której zagadka kryminalna schodzi na dalszy plan, o wiele ważniejsze i o wiele ciekawsze są kwestie społeczno-obyczajowe. Te zaś Lehtolainen portretuje bardzo interesująco. Pod wiatr - Bernadetta Darska bernadettadarska.blog.onet.pl, 12.2010 Staalesen ponownie oskarża społeczeństwo – za milczenie, gdy trzeba krzyczeć, za odwracanie głowy, gdy trzeba widzieć, za udawanie, że jest dobrze, gdy dzieje się źle, za lekceważenie cierpienia dzieci i kobiet, za wykorzystywanie władzy i używanie jej do niecnych celów. Mądre i dające do myślenia pisanie. Kryminał Staalesena to bowiem bardziej powieść zaangażowana niż rozrywka. Zimne serca - Bernadetta Darska, bernadettadarska.blog.onet.pl, 12.2010 Bardzo udana powieść kryminalna z silnie zaakcentowanym wątkiem społecznym – obok śledztwa ważna jest diagnoza społeczeństwa i upomnienie się o los słabszych i bezbronnych. Wokół śmierci - Bernadetta Darska, bernadettadarska.blog.onet.pl, 12.2010 STYCZEŃ 2011Do prywatnego detetektywa Varga Veum przychodzi Hege Jensen, dawna narzeczona jego syna. Prosi o pomoc w odnalezieniu swojej przyjaciółki Maggi, prostytutki. Dziewczyna zniknęła kilka dni wcześniej po sprzeczce z agresywnym klientem. Zimne serca - JOY, 01.2011 GRUDZIEŃ 2010Pornografia. Niektórzy ją kochają, z wzajemnością, inni udają, że jej nie lubią, ale ją kochają, są i tacy, którzy jej nie znoszą. Czy ktoś jednak o niej rzetelnie dyskutuje? Doprecyzujmy - u nas? Pornografia, wciąż spychana w Polsce na margines jako przedmiot nerwowych żartów i powód niezdrowych rumieńców, jest dzisiaj przedmiotem rozpraw naukowych. Taką właśnie popełniła Linda Williams, profesorka filmoznawstwa na uniwersytecie w Berkeley, która na temat porno spojrzała wielowymiarowo (...). Napisane to jest w przystępny sposób, zarazem mocno erudycyjne. Hard core. Władza, rozkosz i „szaleństwo widzialności” - Hanna Rydlewska, Exklusiv, 12.2010/01.2011 Nadkomisarz Maria Kallio wraca do pracy po macierzyńskim i dowiaduje się, że jej dawny kochanek zginął po upadku ze skały do morza. Wszystko świadczy o tym, że to nieszczęśliwy wypadek, ale gdy dokładnie rok później w tym samym miejscu ginie kolejna osoba, okazuje się, że za siatką pozorów i prywatnych tragedii kryją się zbrodnie oraz katastrofa ekologiczna. Dochodzenie się komplikuje, gdy nadkomisarz Kallio, młoda mężatka, zakochuje się w jednym z podejrzanych... Pod wiatr - Ryszard Kozik, Gazeta Wyborcza, dodatek Co Jest Grane, 24/26.12.2010 Komizm książeczki o dosadnym, nic nie kamuflującym tytule „Sztuka pierdzenia "polega właśnie na zderzeniu dobrych manier z fizjologią. Autor zaleca dawanie upustu tej ostatniej, a na poparcie tezy przywołuje wiele argumentów, w tym przypadki śmiertelnych zejść z powodu wstrzymywania wiatrów kiszkowych. Plus przednia zabawa, jakiej dostarczają rzeczone dźwięki. Co bodaj ważniejsze: dobry gaz przepędza diabły w... diabły. To ku rozwadze wszystkich dewotek, którym tylko zapach lilii miły. Sztuka pierdzenia - MM, Notes Wydawniczy, 12.2010 Francuski pisarz i filozof, Georges Bataille, miał bardzo ciekawy pogląd na erotyzm, który współczesnym - bezpruderyjnym - niekoniecznie musiałby się podobać. Chodziło mianowicie o to, żeby zastanowić się nad wartością erotyzmu w życiu człowieka podobną do tej, jaką ma życie duchowe czy religijne. Łzy Erosa - Marcin Wilk, Dziennik Polski, 23.12.2010 „Pod wiatr" to trzecia po „Kobiecie ze śniegu" i „Spirali śmierci" powieść Leeny Lehtolainen, jaka ukazała się w Polsce. Łączy je postać nadkomisarz Marii Kallio. Tym razem Maria wraca do pracy po urlopie macierzyńskim. Musi się zmagać z wyrzutami sumienia (z córeczką został jej partner) i z oporem niektórych podwładnych, którzy nie są szczęśliwi na wieść, że ich szefową jest kobieta. Maria zaczyna prowadzić śledztwo w sprawie śmierci biznesmena, którego ciało znaleziono na brzegu morza. Dokładnie przed rokiem w tych samych okolicznościach zginął bliski znajomy pani nadkomisarz. Wówczas sądzono, że to był nieszczęśliwy wypadek. Pod wiatr - Gazeta Wyborcza, dodatek Co Jest Grane, 24/26.12.2010 Józef Bachórz, skądinąd autor opracowania „Lalki" w Bibliotece Narodowej, w swojej wędrówce po tematach dotyka spraw różnej wagi, przy czym w ocenie ich istotności należy byc ostrożnym. Czasem bowiem, jak to w arcydziełach bywa, drobiazgi prowadzą ku kwestiom fundamentalnym, są niby szczątek miasta ukrytego pod piaskami pustyni. Kiedy indziej znów humorystyczny ton tworzy zasłonę, za którą kryją się treści czy konflikty najzupełniej serio. Spotkania z Lalką. Mendel studiów i szkiców o powieści Bolesława Prusa - LEKTOR, Taki, powiedzmy, opasły „Święty Genet" Jeana-Paula Sartre'a, dziś już omszała klasyka antropologii literackiej sprzed ponad pół wieku, równie dobrze mógł się ukazać 7, 12 albo 35 lat temu. Ale i tak chwała wydawnictwu słowo/obraz terytoria, że wreszcie tego "Geneta" wydały. Święty Genet. Aktor i męczennik - Tadeusz Nyczek, Przekrój, 21.12.2010 Na pierwszy rzut oka sprawa brzydko pachnie, jednak lektura cudnego przekładu Krzysztofa Rutkowskiego łagodzi wszystkie niedogodności tematu. Dzieło z 1751 roku oprócz tego, że jest zabawne, ma jeszcze tę zaletę, że mimo niewielkich rozmiarów wyczerpuje temat. Warto nabyć ku uciesze naszej, rodziny, przyjaciół. Sztuka pierdzenia - Playboy, 12.2010 Skandynawskie miasto, niby uporządkowane, bezpieczne, a jednak ma swoje drugie oblicze. Jakie tajemnice kryją domy wzorowych obywateli? Zimne serca - POLSKA, dodatek Kurier Lubelski, 15.12.2010 Książka jest przedsięwzięciem zbiorowym - zarówno jeśli chodzi o autorów, jak i zespół konsultantów, których jednak zakres władzy nad kompozycją całości pozostaje tajemnicą. W skład rady naukowej weszli profesorowie z sześciu ośrodków naukowych Francji i Belgii. Lista współpracowników jest znacznie dłuższa i bardziej międzynarodowa; pośród 181 nazwisk francuskich, włoskich, hiszpańskich, niemieckich, angielskich, greckich, czeskich i skandynawskich znajdujemy cztery polskie: Andrzej Borowski (autor rozdziału o Janie Potockim), Bogusław Dopart, Jerzy Jarzębski i Marek Tomaszewski. Zespół tłumaczy przygotowujących polską edycję Literatury Europy wywodzi się z Uniwersytetu Wrocławskiego. Literatura Europy. Historia literatury europejskiej - Piotr Michałowski, Pogranicza, 12.2010 Islandia oglądana oczyma bałkańskiego macho, umierającego niemal z tęsknoty za pistoletem, wygląda jak raj na ziemi. W tej zabawnej opowieści pojawiają się pytania o nową Europę, a zderzenie retrospekcji wojennych z naiwną sielanką Islandczyków bywa tyle groteskowe, ile zatrważające. Islandczycy nie byli zachwyceni swoim obrazem, co znaczy, że nie można jej lepiej zaprotegować.
Poradnik domowy kilera - Roman Kurkiewicz, Wprost, 29.11 - 5.12.2010 LISTOPAD 2010Tłumaczenie głośnej antologii autorstwa Christopha Coxa i Daniela Warnera, zawierającej bezcenne manifesty i artykuły źródłowe do studiów nad muzyczną awangardą. Liczy ona blisko pięćset stron i podzielona jest na części teoretyczną i praktycznokompozytorską. Znalazły się w niej autorskie teksty takich postaci jak: John Cage, Karlheinz Stockhausen, Cornelius Cardrew, Derek Bailey, Umbero Eco (...). Uporządkowane tematycznie, artykuły te pokazują zakres problematyki współczesnej sztuki dźwięku, która często stoi w opozycji do muzyki (Muzyka i jej inni: szum, dźwięk, cisza), obejmuje różne perspektywy odbioru (Sposoby słuchania), nierozerwalnie związana jest z techniką nagraniową (Muzyka w dobie (re)produkcji elektronicznej). W brawurowym wstępie do polskiego wydania Michał Libera pisze o zjawisku wykluczenia z dyskusji, które dotyka już nie tlyko wybranych estetyk muzycznych, ale w ogóle muzyki jako sztuki rzekomo niepoddającej się refleksji. Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej - Monika Pasiecznik, Odra, 11.2010 Otóż zbrodnia zostaje w Naszej klasie przedstawiona, lecz nie wypełnia całości akcji. Jest tylko jedną z Lekcji, którymi dramatopisarz zastępuje tradycyjne akty. I chyba tylko do tej zamiany sprowadzają się autorskie eksperymenty Słobodzianka, bo nie są przecież nimi elementy "śpiewogry" znane już z innych jego sztuk. Tradycjonalizm Naszej klasy nie jest jednak żadną wadą - takiego "porządnego", dobrze napisanego dramatu, oderwanego od związków z innymi dziedzinami sztuki, a już na pewno z mediami, nieco brakuje w polskim teatrze. Dramatu Słobodzianka raczej się nie da przerobić na taką modłę, na jaką masowo adaptuje się dziś dzieła klasyków dramatopisarstwa, w każdym razie nie bez wielkiej szkody dla tego, co dramaturg zaprezentował. Nasza klasa - Marta Mizuro, Odra, 11.2010 Varg Veum, bohater książek norweskiego pisarza Gunnara Staalesena, zanim został prywatnym detektywem, był pracownikiem socjalnym, więc o społecznej niesprawiedliwości wie dużo. Tym razem zgłasza się do niego prostytutka, zresztą szkolna znajoma jego syna, z prośbą, by odnalazł jej koleżankę, która przepadła bez śladu. (...) Veum, dobiegający pięćdziesiątki rozwodnik, ma oczywiście skłonność do pakowania się w kłopoty. Nie bez powodu porównywany jest z Chandlerowskim Marlowe'em. Łączy ich wdzięczna autoironia. Ja polubiłam go za wyznania w rodzaju: „Dałbym połowę miesięcznych dochodów, żeby móc znaleźć się tam osobiście. Zwłaszcza, że nie jest to duża suma". Zimne serca - Beata Kęczkowska, Gazeta Wyborcza, dodatek Co jest grane, 26.11.2010 W „Zimnych sercach" detektyw dostaje zlecenie od młodej prostytutki, dawnej szkolnej koleżanki swojego syna. Zaginęła jej koleżanka - od paru dni nie daje znaku życia, a tuż przed zniknięciem odmówiła obsłużenia dwóch agresywnych klientów. Rzecz w tym jednak, że losami dziewczyny zaczynają się gwałtownie interesować również jej alfonsi, zaś im głębiej Veum wchodzi w tę sprawę, tym więcej znajduje w niej egzystencjalnego szlamu i ludzkiej krzywdy. I jak to bywa w skandynawskich kryminałach, margines skupiający mętów, przestępców i życiowych rozbitków wcale nie okazuje się gorszy od uładzonego świata przyzwoitych mieszczan. Zimne serca - Piotr Kofta, DZIENNIK Gazeta Prawna 19/21.11.2010 Nie bez kozery wydawca oznaczył książkę symbolem "czarny humor". Ironia, humor iście zabójczy i cudowna mieszanina zdarzeń, ludzi, obyczajów, czy religijnych uniesień powoduje, że akcja powieści porywa. Niemniej fascynujący, niż bohaterowie historii stworzonej przez Hallgrimura Helgasona, jest obraz Islandii przedstawiony w książce. Poradnik domowy kilera - prowincjonalnenauczycielstwo.blogspot.com, 24.11.2011 Czytając niedawno wydaną po polsku (a mającą swoją premierę w 1751 roku we Francji) książeczkę pt. „Sztuka pierdzenia”, zastanawiałam się, jak można pisać/mówić o pierdzeniu. W sensie literackim lub publicystycznym oczywiście, nie medycznym czy naukowym. Wspomniany utwór podchodzi do tej sfery ludzkiej aktywności w sposób rubaszny, dowcipny, złośliwy. Dobry przykład literatury skatologicznej – krotochwilnej, nieco obscenicznej, popularnej.
Tytułowa postać to Tomislav Boksič, w skrócie Toxic, chorwacki weteran wojny w byłej Jugosławii i płatny zabójca z sukcesami działający na terenie Nowego Jorku. Ale pewnego dnia zabija nie tego, kogo powinien i musi uciekać. Nie mając specjalnego wpływu na wybór miejsca, trafia do Reykjaviku w przebraniu telewizyjnego kaznodziei. Z lotniska odbiera go bardzo pobożne małżeństwo będące właścicielami małej chrześcijańskiej stacji telewizyjnej. Trudno o większy paradoks... W dodatku Toxic nie wie nic o Islandii i jej trzystu tysiącach mieszkańców. Dla nas to wspaniale, bo któż może być lepszym przewodnikiem po swojej ojczyźnie niż obdarzony błyskotliwym, czarnym poczuciem humoru Hallgrímur Helgason? Poradnik domowy kilera - Anna Kilian, zyciewarszawy.pl, 18.11.2010 Profesor Jan Ciechowicz, gdyńska teatrologiczna znakomitość, nie byłby sobą, gdyby opisując jak Gombrowicz był czczony w Gdyni, odkąd Teatr Miejski nosi jego imię, nie rozpoczął od pełnej statystyki patronów polskich teatrów. A potem pisze np., że tablica upamiętniająca Gombrowicza, ma dokładnie 70×110 centymetrów... Czy prof. Ciechowicz pisze o swojej Gdyni, czy o wystawieniu „Konfederatów barskich" Mickiewicza w Krakowie w 1872 r., tak samo pieszczotliwie opisuje każdy detal. To jeden z powodów, dla których jego najnowszą książkę Teatr i okolice tak dobrze się czyta. Jest soczysta, barwna, do tego pisana w humorem. Teatr i okolice - Jarosław Zalesiński, Polska. Dziennik Bałtycki, 08.11.2010 Wspomniany w tytule dylemat polskiemu czytelnikowi zapewne skojarzy się z czymś zupełnie innym niż francuskiemu. Przynajmniej temu, który jest miłośnikiem (czy to aby dobre słowo w tym miejscu?) literatury skatologicznej. Daleko nam bowiem do bezpruderyjnych Gallów, którzy dysponują takimi dziełami jak „Słownik rozumowany tyłków, pierdnięć i ekskrementów” wydany w 1849 roku w Scatopolis. Biorąc pod uwagę stan sanitarny ówczesnego Paryża, bo to on właśnie skrywa się pod tym wdzięcznym toponimem, miejsce edycji wydaje się dobrane szczególnie trafnie. Jednak to przede wszystkim tradycja – sięgająca przynajmniej Rabelais’go – której wspomniane dziełko jest jedynie zwieńczeniem, czyni z grodu nad Sekwaną (pierwsze pełne wydanie ukazało się tamże) niekwestionowaną stolicę skatologii.
„Historia seksualności” Michela Foucaulta, która ukazała się w tym roku nakładem wydawnictwa słowo/obraz terytoria, zapełnia dotkliwą lukę powstałą przez brak jej polskiego przekładu w obiegu czytelniczym. Co prawda została już ona uprzednio wydana (Czytelnik 1995), ale nakład ewidentnie nie zaspokoił czytelniczego głodu. Dopiero aktualne, drugie wydanie ma szansę spowodować, że kluczowa dla spuścizny Foucaulta pozycja będzie realnie obecna na polskim rynku. więcej >> „Teraz odnalazłem się na nowo - pisał Rainer Maria Rilke do Lou Andreas Salome w lutym 1992 roku, po zamknięciu rozpoczętego dziesięć lat wcześniej cyklu „Elegii duinejskich". - Dopóki nie było >>Elegii<<, czułem, jakbym miał serce okaleczone". Trudno uwierzyć, że książka Katarzyny-Koschany jest ich pierwszą polską monografią. Rycerz i Śmierć. O „Elegiach duinejskich” Rainera Marii Rilkego - Anna Arno, Tygodnik Powszechny, 07.11.2010 Andrzej Kijowski był mistrzem kreacji. Niełatwo uchwycić jego autorskie „ja". Mówił o literaturze moralnej, o odpowiedzialności za słowo, ale hasła te wypowiadał jako trybun. Skrzętnie ukrywał proces klarowanie się idei. Agnieszka Tomasik podjęła próbę rekonstrukcji postaci pisarza na podstawie zapisków diarystycznych (uwzględniła również rękopisy). I udało jej się dotrzeć do tego, w Kijowskim najintymniejsze. (Nie)napisane arcydzieło. Znaczenie „Dziennika” w twórczości Andrzeja Kijowskiego - Jakub Beczek, Tygodnik Powszechny, 07.11.2010 Spektrum jest szerokie i na pozór nie do pogodzenia. Tom zawiera bowiem fragmenty tekstów i manifestów ludzi tak różnych w podejściu do tematu, że przypomina miejscami pole bitwy. Od konserwatystów (Adorno), przez umiarkowanych (Eco), po muzycznych radykałów i anarchistów (Coleman). Zapowiada się barwna i ożywiona wymiana poglądów na temat, który Nietzsche określa jako jeden z najważniejszych elementów życia. Filozofowie, muzykolodzy, socjologowie, pisarze, muzycy, narkomani i podejrzani o szaleństwo przyglądają się największym dokonaniom muzyki współczesnej, próbując wspólnie dociec, co jest jej głównym zadaniem, problemem, formą, brakiem formy, powołaniem i na czym polega jej rzeczona „nowoczesność”. Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej - Piotr Jagielski, literatki.com, 04.11.2010 „Nasza klasa” – niezorientowanego odbiorcę tytuł dramatu Tadeusza Słobodzianka może zwieść na manowce, nie o słynny serwis społecznościowy tu bowiem chodzi. Ktoś bardziej wtajemniczony może uruchomić konteksty znanej piosenki Kaczmarskiego czy „Umarłej klasy” Kantora, ale i one okażą się mało przydatne. Przy lekturze „Naszej klasy” najlepiej w ogóle zrezygnować z erudycyjnego tropienia odniesień i nawiązań, a skupić się jedynie na tych intertekstach, na które wskazuje sam autor – filmach dokumentalnych oraz książkach historycznych o zbrodni w Jedwabnem. Nasza klasa - Aleksandra Jastrzębska, e-splot.pl, 01.11.2010 Dwie książki Jerzego Szyłaka, Komiks: świat przerysowany i Poetyka komiksu. Warstwa ikoniczna i językowa można polecić zarówno całkowicie zielonym w temacie, jak i fanom, przepuszczającym każdy grosz na nowe albumy z kolorowymi obrazkami. Ci pierwsi po lekturze będą mogli zrozumieć jak te komiksy działają a tych drugich będzie aż świerzbiło, żeby sięgnąć na swoją – uginającą się od dziesiątek komiksów – półkę i przeczytać kilka swoich ulubionych pozycji "przez Szyłaka". Komiks: świat przerysowany (wyd. II) - Kuba Oleksak, e-splot.pl, 11.11.2010 PAŹDZIERNIK 2010To się pośmiejemy! Bo choć tytuł książki brzmi jak poważny podręcznik dla gospodyni domowej, to powieść Helgasona jest w istocie mocno ironiczną satyrą na obyczajowość naszych czasów.
Poradnik domowy kilera - Marcin Wilk, Dziennik Polski - dodatek magnes, 28.10.2010 LISTOPAD 2010Rakowski gwałtownie występuje przeciwko teorii, wedle której bezrobotni są ludźmi niedopasowanymi do środowiska, pozbawionymi więzi społecznych, biernymi i bezradnymi. Jego badania pokazują, że potrafią oni w zadziwiający sposób adaptować się do najtrudniejszych nawet warunków, tworzą rozległe sieci wsparcia, wykazują niezwykłą aktywność i zaradność. Kultura ludzi zdegradowanych nie jest jakąś gorszą wersją kultury dominującej, lecz po prostu kulturą alternatywną. Z tego względu ich wartości, działalność i więzi mogą nie być dostrzegane przez polityków, ekonomistów i socjologów. Między nami a nimi istnieje taka sama różnica jak między nami a ludźmi ze społeczności odległych w czasie lub przestrzeni (s. 20). Dlatego właśnie do ich zrozumienia potrzebna jest analiza etnograficzna. Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy - Paweł Rojek, Pressje.org.pl, 2.11.2010 PAŹDZIERNIK 2010Alicja Helman, niestrudzona badaczka filmu, nieomylnie kieruje uwagę tam, gdzie pulsuje energia kina. Podjęła się więc zadania arcytrudnego, wręcz karkołomnego. Napisała obszerną monografię chińskiego artysty, przedstawiciela tak zwanej Piątej Generacji, Zhanga Yimou. Widzowie polscy znają go przede wszystkim z widowiskowych superprodukcji, takich jak Hero (2002), Dom latających sztyletów (2004) czy Cesarzowa (2006), ale Alicja Helman widzi w nim jednego z najwybitniejszych mistrzów kina współczesnego. Zapragnęła przy tym ukazać jego ponaddwudziestoletnią ewolucję artystyczną. Przebiegała ona równolegle do chińskich przemian politycznych, ekonomicznych i kulturowych od momentu zakończenia rewolucji kulturalnej po dzień dzisiejszy i konsekwentnie odzwierciedlała ducha swoich czasów. Owa Piąta Generacja to grupa reżyserów wytrąconych przez rewolucję kulturalną z normalnych zyciowych kolein. Odcienie czerwieni. Twórczość filmowa Zhanga Yimou - Teresa Rutkowska, Nowe Książki, 10.2010 Przedrewolucyjna Francja nurzała się w intelektualnej dekadencji, produkując rzeczy świetne, choć nieobyczajne. Rubaszna książeczka z 1751 r. przełożona przez Krzysztofa Rutkowskiego udaje reprint. Piękne, można powiedzieć. Sztuka pierdzenia - Łukasz Modelski Twój Styl, 10.2010 Dawno nie czytałem równie dojrzałego debiutu literackiego. Dwadzieścia, kunsztownych stylistycznie, opowiadań zawartych w tomie - nader plastycznie obrazujących dzieciństwo i młodość autora spędzone na Żuławach - z jednej strony dowody erudycji, a z drugiej fotograficznej pamięci. Back in The DDR - Jerzy Wolak, Magazyn Literacki Książki, 10.2010 Nasza klasa to nie jest tylko rozgrywka polsko-żydowska, czy nawet polsko-żydowsko-niemiecko-rosyjska, a raczej uwikłanie przeciętnych mieszkańców małego miasteczka w wojnę, która wymusza na nich wybór określonych postaw. Nasza klasa - Paulina Małochleb, Dekada Literacka, 10.2010 Co wrażliwszym czytelnikom wyjaśniam, że zawiera w sobie nie większy ładunek swawolnych treści na temat ludzkiej fizjologii, co znane nam opisy obyczajów staropolskich. A na deser: perełki humoru i sytuacyjnego absurdu. Sztuka pierdzenia - Polska. Kurier Lubelski, 28.10.2010 Dwóch specjalistów od muzyki współczesnej - profesor filozofii Christopher Cox i kompozytor Daniel Warner - zebrało na ponad 500 stronach najważniejsze teksty dotyczące dwudziestowiecznej kultury dźwiękowej. Są wśród nich manifesty, komentarze i analizy napisane zarówno przez wybitnych artystów (John Cage, Steve Reich, Brian Eno, John Zorn), jak i znanych dziennikarzy (Philip Sherbourne, David Toop, Simon Reynolds), dotyczące najważniejszych zjawisk muzyki współczesnej - minimalizmu, noise'u, ambientu, techno czy post-rocka. Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej - Paweł Gzyl, Dziennik Polski, 21.10.2010 To relacja podsumowująco-rozrachunkowej natury, wyprawa przez minione dekady, innymi słowy - gatunek znany i lubiany. To lektura przypominająca nieco słuchanie gawęd wujcia, który opowiada, jak to drzewiej bywało, i jak zazwyczaj jest w tego typu książkach, dominującą emocją jest śmiech przez warstwę łez. Back in The DDR - Olga Drenda, Lampa, 10.2010 Kryzys muzeów powstał w reakcji na decyzję o utworzeniu „Luwru" na budowanej, „Rajskiej Wyspie" w Abu Zabi, tam wśród luksusowych hoteli, rezydencji i centrów handlowych stanąć ma filia najsławniejszego paryskiego muzeum. Francuzi w zamian za długoletnie wypożyczenie dzieł Luwru oraz udostępnienie marki muzeum zainkasowali miliard euro. To właśnie akt kulturowej symfonii sprowokował Claira do napisania eseju, w którym próbuje postawić diagnozę dzisiejszego upadku muzeów. Kryzys muzeów, Andrzej Pałys, Lampa, 10.2010 Czym dla dzisiejszego czytelnika jest „Sztuka pierdzenia"? Przede wszystkim literackim bibelocikiem, książeczką idealną na perwersyjny prezent, kolekcjonerkim rarytasem (całość, ozdobiona stosownymi rycinami, stylizowana jest na reprint). Jest także kopalnią absurdalnego humoru, podręcznym gotowcem, który wykorzystać można podczas towarzyskich spotkań - jeśli tylko nasi goście nie są zbyt pruderyjni. Sztuka pierdzenia - Lampa, 10.2010 Hurtaut pomyślał swoją rozprawkę jako quasi-filozoficzny traktat. Podzielił zjawisko puszczania gazów na rozdziały, nadał mu metodologiczny polor i dodał stosowne komentarze. I tak dowiadujemy się, że istnieją pierdnięcia pocieszne, dziewicze, wieśniackie, krawieckie czy przynależne rogaczom. Ponadto że nadciągające pierdnięcie można przewidzieć, a nawet mu zapobiec, choć - zaznacza autor - nie jest to zdrowe. Szczyty komizmu osiąga zaś wtedy, gdy z całą powagą zaczyna rozwodzić się nad składem chemicznym tego niezbyt przyjemnie woniejącego zjawiska i dowodzi, że częste pierdzenie powoduje pojawienie się piegów. Sensu - jak widać - nie ma to za grosz, ale można sobie wyobrazić, że u pobratymców Haurtauta musiało wzbudzać nie lada radochę.
Co takiego do życia czytelnika wniesie wnikliwa lektura twórczości Hurtarta? Godną zapamiętania typologię pierdnięć, dzieloną na „wokale" - inaczej "petardy", „cichce" oraz „bąki właściwe". Dyskretną polemikę ze znanymi autorytetami o naturze gazów, w tym istotną konfrontację z poglądami Arystofanesa, którego opis zjawisk burzowych pozwala wedle Hurtauta jedynie na liche i wątłe wyobrażenie o „pierdnięciu petardowym", zarzuca mu też brak odpowiednich odniesień i kontekstów takich jak np. armaty. Autor stawia śmiałą tezę, iż pierdnięcie z powodzeniem może stać dziełem sztuki, a teorii tej zamierza dowieść. Sztuka pierdzenia - MAH, dlastudenta.pl, 10.2010 Pięknie wydana książka zawiera wszystkie potrzebne indeksy oraz sześćdziesiąt cztery czarno-białe fotografie – sceny z filmów z krótkimi komentarzami. Czytelnikowi sięgającemu do niej po raz pierwszy trudno się od niej oderwać, bo Kracauer pisze wciągająco i barwnie a sam już temat należy do arcyciekawych. Nawet otwierając ją na chybił trafił zawsze znajdzie się coś interesującego, co otworzy nam oczy na historię nie tylko filmu, ale i ewolucji oraz regresu społeczeństw. Od Caligariego do Hitlera. Z psychologii filmu niemieckiego, Anna Kilian, Audiowizualni.pl, 09.2010 To małe arcydzieło literatury skatologicznej liczy sobie dwieście pięćdziesiąt dziewięć lat. I nie trzeba chyba dodawać, że nic a nic się nie zestarzało, bo przecież anatomicznie niczym się od naszych antenatów nie różnimy.Będąc esejem filozoficznym, „Sztuka pierdzenia" usatysfakcjonuje przede wszystkim miłośników absurdu, odznacza się bowiem specyficznym poczuciem humoru. Sztuka pierdzenia - Anna Kilian, Zyciewarszawy.pl, 10.2010 Wydana przez słowo obraz/terytoria książeczka posłuży raczej za cenny, zabawny bibelot niż nośnik wartościowych treści. Ale nic co ludzkie nie jest nam obce! Książkę postawmy po stronie tych, którzy próbują przywrócić nam nasze ciała: odrealnione, tabuizowane, obce. Julia Kristeva w eseju „O wstręcie” pisała o strefie abject. To tam nasza kultura spycha obrzeża i wydzieliny ciała. Ale Hurtaut pisząc esej nie miał żadnej misji publicznej. Poza jedną: sprawić trochę niewybrednej frajdy objedzonym państwu w salonie. Sztuka pierdzenia - Agnieszka Wolny-Hamkalo, wolnyhamkalo.blog.polityka.pl, 10.2010 Większość prac Michała Bristigera była dotychczas rozproszona. „Transkrypcje" wydane tuż po 89. urodzinach autora są zatem zbiorem bezcennym, gromadzą bowiem znaczącą część skazanego, jak się wydawało, na zagubienie dorobku jednego z największych współczesnych muzykologów. (...) Mamy więc przed sobą książkę niezwykłą, książkę o człowieku w świecie, ale też o świecie pewnego człowieka. Czy to książka o muzyce? Zapewne, jeśli muzykę rozumieć będziemy nie tylko jako utwory muzyczne, nie tylko nawet jako sztukę ze wszystkich najbardziej abstrakcyjną, najlepiej chyba oddającą paradoks przemijalności ludzkiego istnienia i wieczności trwania dzieła - muzyka jest tu raczej muzycznością świata, myśli, muzycznym pragnieniem złapania sensu, dania odpowiedzi na pytanie. Transkrypcje. Pisma i przekłady - Kamila Stępień-Kutera, Gazeta Wyborcza, 09/10.10.2010 Na wstępie trzeba podkreślić wielki nakład pracy jaki wykonał Krzysztof Rutkowski, który przetłumaczył dziełko Francuza. Bogactwo słownictwa okołoklozetowego musi wzbudzać zachwyt. Podobnie zresztą jak oprawa książki stylizowana na XVIII wiek. A czym właściwie jest „Sztuka pierdzenia”? Dziełko Hurtauta to zakrojona na szeroką skalę próba skatalogowania i sklasyfikowania wiatrów. Autor wykonuje tutaj iście scholastyczną pracę, a to odwołując się do klasyków jak Horacy czy Cyceron, a to korzystając z empirii i codziennych doświadczeń.
Sztuka pierdzenia - Łukasz Rogowski, Literatki.com, 10.2010 Baudelaire-poeta, zasadniczo już jako autor „książki potępionej", mierzy się etu ze swym losem środkami literatury. Odkrywa, że maska przerosła mu twarz. Że jest pełnokrwistym odmieńcem. Definiuje swą sytuację wyrzutka. Czuje na barkach brzemię winy zbiorowej. Przyjmuje ten ciężar i na przemian usiłuje powstrzymać, to desperacko przyspiesza staczanie się w demoniczność. Literatura niewiele zna tak tragicznych zmagań. Pisma. Sztuczne raje - Jan Gondowicz, Nowe Książki, 10.2010 W ustępach poradnikowych znajdziemy zarówno wywody na temat dobrych i złych skutków pierdzenia, jak i garść pożytecznych sugestii, których zastosowanie pozwoli nie tylko na harmonijne funkcjonowanie całego organizmu, ale wręcz umożliwi czerpanie zmysłowej i intelektualnej satysfakcji z nieskrępowanej emisji gazów. Bo, jak przekonuje Hurtaut, pierdzenie to rzecz, wbrew pozorom, niebagatelna. Która profit niesie i jednostkom i społecznościom.
Sztuka pierdzenia - Łukasz Najder, Ultramaryna.pl, 10.2010 Czas nie leczy ran, choć sprzyja triumfowi kłamstwa i porażce prawdy. Ci, którzy zabijali, mogą udawać, że ratowali; ci, którzy donosili, mogą mówić, że służyli państwu; ci, którzy mają krew na rękach, mogą usprawiedliwiać się, że taki był ich obowiązek. Tylko demony nie zasypiają. Ciągle pamiętają i w snach przypominają, że gwałt upokarzał, że roztrzaskanie czyjejś głowy nie jest czymś normalnym, że skazanie kogoś na śmierć jest dalekie od zwyczajności. Słobodzianek pyta o odpowiedzialność i o zło, tkwiące potencjalnie w każdym z nas. Pyta, ale odpowiedź należy do nas, czytelników. Nasza klasa - Bernadetta Darska, bernadettadarska.blog.onet.pl, 10.2010 Wszystkim, którzy znają dorobek Alicji Helman, lektura sprawi oczekiwaną satysfakcję. Przejrzystość wywodu oraz precyzyjny i rzeczowy, a przy tym literacki, styl gwarantują dużą przyjemność z lektury. Odcienie czerwieni. Twórczość filmowa Zhanga Yimou - Zofia Ścisłowska, e-splot, 10.2010 Tam są świetnie uchwycone mechanizmy funkcjonowania wszelkich zbiorowości. Jak ludzie wchodzą w rolę katów? Jak z normalnych obywateli, przyjaciół, sąsiadów tworzą się oprawcy? Ten dramat może być świetnym materiałem dla socjologa. Nasza klasa - Maciej Gdula, Gazeta Wyborcza, 04.10.2010 Jest to lektura tak zajmująca i z gracją napisana (w kunsztownym przekładzie Krzysztofa Rutkowskiego), że nadaje się na każdą porę dnia i nocy, niezaleźnie od porządku posiłków. Osobliwe, że złożona czcionką Chopin autorstwa jednego z najwybitniejszych grafików polskich, profesora Macieja Buszewicza... Powie ktoś: ot, krotochwila, bardziej dla serca niźli dla rozumu. Wszelako w naszym pełnym napięcia życiu pofolgować zbytkom nie jest naturze przeciwnie, a i dobroczynne działanie mieć może.
Sztuka pierdzenia - Filip Łobodziński, Newsweek Polska, 10.10.2010 Jury nagrodziło dramat bardzo dobrze zrobiony i bardzo potrzebny. Nie tylko dla procesu uczenia się historii czy poznawania jej mechanizmów. To tekst o nas samych, o tym, co robimy z wiedzą o naszych skłonnościach i naszej naturze. Myślę, że sprawa Jedwabnego, jaką przed nami odsłonił Jan Gross, i cała wielka debata jedwabińska jednak nie zostały przez nas przepracowane. I przychodzi pisarz i robi to, co do niego należy. Nasza klasa - Marek Zaleski, Gazeta Wyborcza, 04.10.2010 Całość, choć napisana językiem uczonych dysertacji, nie jest żadną naukową pozycją. To prędzej sięgający absurdów popis nieokrzesanej wyobraźni. Tak też traktują Hurtauta dzisiejsi czytelnicy, lokując "Sztukę pierdzenia" gdzieś w rejonach obscenicznych żartów doby surrealizmu. Sztuka pierdzenia - Łukasz Badula, kulturaonline.pl, 10.2010 Podoba mi się wielka próba Tadeusza Słobodzianka, by dotrzeć do rzeczywistości konkretnych ludzi. Początku zasłoniętego nawet dla historyków. W uzasadnieniu jury pojawił się Tadeusz Kantor. To także wspaniały powrót dla niego. Tekst Słobodzianka na pewno należy do tej samej rodziny, jest kolejnym ogniwem tej pracy pamięci, którą Kantor rozpoczął. Nasza klasa - Piotr Kłoczowski, Gazeta Wyborcza, 04.10.2010 Słobodzianek stawia pytania o źródła antysemityzmu i o prawo do moralnej oceny uczestników tamtych wydarzeń. Nie ma tu czarno - białych podziałów ani prostych ocen. Sztuka pokazuje całą złożoność XX-wiecznej historii wschodniej Polski, przez którą przetoczyły się dwa totalitaryzmy: sowiecki i nazistowski. Bohaterowie, uwikłani w historię, nie potrafią jej się przeciwstawić, co prowadzi do spirali zemsty i nienawiści. Nasza klasa - Roman Pawłowski, Gazeta Wyborcza, 04.10.2010 Obraz postaci dramatu wypełnia się nagle poprzez zbrodnię i zostajemy od razu jej świadkami w najgłębszym znaczeniu. To, co było dotychczas przed nami zasłonięte, zostaje najgwałtowniej obnażone. W zbrodniczym wirze wydarzeń nagle poznajemy wszystkie tajemnice, zarówno ofiar, jak i oprawców: ich odczucia, myśli, doznania fizyczne od rozkoszy do śmierci. Nasza nagła bliskość z ofiarami i zbrodniarzami powoduje, że nie mamy wątpliwości, iż zbrodnia dotyka także nas.
Nasza klasa - Monika Postawa - Gwóźdź, Gazeta Wyborcza, 02/03.10.2010 Słobodzianek słucha umarłych i pomaga im do nas mówić. Wtedy rusza wehikuł sumień - stajemy twarzą w twarz z własną „Naszą klasą".
Nasza klasa - Roger Piaskowski, Gazeta Wyborcza, 02/03.10.2010 Doceniliśmy w książce Słobodzianka świetne przetworzenie danych, które autor wziął z książek historycznych i publicystycznych na temat Jedwabnego. Potraktował je w sposób niezwykle rzetelny a jednocześnie bardzo przemyślany. Bardzo ciekawie poprowadził losy wielu postaci, pokazał je w sposób daleki od jednoznaczności. Historia Jedwabnego zyskała w dramacie Słobodzianka nowy wymiar. To nie jest tylko rozpisanie na role teatralne gotowej opowieści historycznej. W niedługim dramacie Słobodzianek zdołał się odnieść do wielu znanych faktów, które w historii tragedii w Jedwabnem grały rolę: z czasów okupacji sowieckiej, niemieckiej, stosunków sąsiedzkich między mieszkańcami Jedwabnego wywodzącymi się z różnych narodowości. Znalezienie tak zręcznej, tak dramatycznej, tak skondensowanej formy świadczy o ogromnym talencie autora. Cudowne w Naszej klasie są też nawiązania do tradycji dramatycznej, do wszystkich właściwie najważniejszych polskich dramatów. Nasza klasa - Przewodnicząca jury Nagrody Literackiej NIKE Grażyna Borkowska, 03.10.2010 Dla mnie podjęcie w dramacie tematu tragedii w Jedwabnem jest ryzykiem takim samym, jak chodzenie na bardzo cienkim włosie nad przepaścią. Inscenizowanie dramatu o Jedwabnem to zbliżanie się do bardzo cienkiej granicy, którą ja osobiście bałbym się nie tylko przekroczyć, ale nawet dotknąć. Słobodzianek wyraźnie nawiązywał do twórczości Tadeusza Kantora, co widać nawet w tytule sztuki. Bardzo jestem ciekaw inscenizacji, bo dramat powinien sprawdzić się na scenie. Myślę, ze Nike dla dramatu to bardzo pozytywny sygnał, to jakby uznanie dramaturgii, nieco zapominanej przy przyznawaniu nagród literackich. Przewodnicząca jury Grażyna Borkowska, podkreślała, że nie jest to nagroda tylko za odważne podjęcie delikatnego tematu, ale ja myślę, że temat nagrodzonej sztuki jest tutaj bardzo ważny. Tadeusz Słobodzianek dotknął rzeczy niepokojących, nurtujących, tematu, którego nie można się łatwo pozbyć. Odwaga dotknięcia go to odwaga nie tylko artystyczna, ale także etyczna. Charakterystyczne, że odwagą tą wykazał się człowiek teatru, a nie klasyczny literat. Napisanie Naszej klasy pokazuje dużą śmiałość artystyczną autora, a nagrodzenie jej - sporą śmiałość jury. Nasza klasa - Prezes polskiego PEN-clubu Adam Pomorski o nagrodzeniu Literacką NagrodąNike dramatu Nasza klasa, 03.10.2010 Byłoby zuchwalstwem porywać się na recenzję ksiażki tak bogatej; zbyt mało miejsca, niedostatek kompetencji... Transkrypcje. Pisma i przekłady - Lektor, Tygodnik Powszechny, 03.10.2010 WRZESIEŃ 2010Kim są jej adwersarze? To intelektualna śmietanka z kraju Balzaka: profesorowie, eseiści, historycy, prozaicy i poeci (Marcel Bénabou, Michel Déguy, Jean Echenoz, Paul Fournel, Jacques Jouet, Jean-Pierre Salgas, Dominique Triaire). W ogniu krzyżujących się słów powstaje alternatywna - i przez to tak fascynująca - historia prozy i poezji. Od Potockiego do Pereca - Agnieszka Jeżyk, Czytelnia.onet.pl, 09.2010 Świat na opak – tak można by sklasyfikować rzeczywistość, w której zawodowy zabójca musi się odnaleźć. W tej brawurowo opowiedzianej historii, gdzie trup jest czymś oczywistym, seks czymś wymarzonym, a nawracanie morderców odbywa się z góry ustalonym rytmem nie brakuje drugiego dna. Wszystko to, co zostaje opowiedziane z przymrużeniem oka, w tle ma nieco inne, zdecydowanie traumatyczne odniesienia – chodzi o wojnę w byłej Jugosławii. Kontekst ten zostaje jednak zasygnalizowany na tyle delikatnie, że bardziej uzasadnioną reakcją jest początkowo śmiech niż spojrzenie refleksyjne. To niezbędna książka w bibliotece każdego, kto głębiej interesuje się sztuką kina. Przypomnieć należy, że to samo wydawnictwo wznowiło rok wcześniej równie niezbędną Teorię filmu. Wyzwolenie materialnej rzeczywistości Krakauera. Od Caligariego do Hitlera. Z psychologii filmu niemieckiego, Kino, 09.2010 Poradnik domowy kilera to nie żaden traktat teologiczny czy rozprawa dotycząca problemów Islandczyków – ambicją autora jest raczej stworzenie prześmiewczego obrazu tamtejszego społeczeństwa.
Poradnik domowy kilera - Bartek Maciejewski, Literatki.com, 09.2010 Profesor Zbigniew Osiński wydał kolejny tom swych tekstów o Jerzym Grotowskim. Z podtytułem Źródła, inspiracje, konteksty. Choć zebrane materiały są względnie nowe, bo z ostatniego dziesięciolecia, tematyka - poza opisem przedśmiertnych wykładów Grotowskiego w Collège de France - sięga lat 50. i 60., kiedy guru teatru poszukującego studiował w Moskwie, interesował się żywo Stanisławskim, rosyjską awangardą, Gurdżijewem i Brechtem, robił przymiarki poprzez Samuela Zborowskiego do Apocalypsis cum Figuris. Zatem źródła, zatem inspiracje, a w ramach kontekstów sporo o Tadeuszu Kantorze, Jerzym Jarockim, planowanej (choć niezrealizowanej) współpracy z Andrzejem Wajdą. A poza tym mnóstwo zebranej korespondencji, spisanych rozmów, cytacji, dokumentów. Jerzy Grotowski. Źródła, inspiracje, konteksty. Prace z lat 1999–2009 (t. 2, wyd. I) - Hanna Baltyn, Nowe Książki, 09.2010 Monstruarium próbuje ostatecznie pokazać znaczenia, jakie kultura nadaje ciałom nietypowym, wszelkiego rodzaju odmieńcom, potworom, dziwolągom. Autorka spaja przy tym różne wątki interpretacyjne (naukowe, aksjologiczne) z rozmaitymi praktykami społeczno - kulturowymi. Interesuje ją zatem powiązanie struktur myślowych z okreslonymi praktykami, jak fizyczne usuwanie, ukrywanie, poddawanie terapii lub maginalizowanie (ale i eksponowanie czy wykorzystywanie dla celów naukowych i rozrywkowych) zniekształconych ciał. Monstruarium - Anna Mikołejko, Nowe Książki, 09.2010 Wolę opowiadać zmyślone - choć oparte na prawdziwych wydarzeniach - historie i budować w nich prawdziwe relacje pomiędzy wymyślonymi postaciami. Inaczej mówiąc - tworzyć fikcję, która jest podobna do rzeczywistości, ale sama do bycia nią nie pretenduje, choć pretenduje do poszukiwania prawdy.
Nasza klasa - Rozmowa Anny Bikont z Tadeuszem Słobodziankiem, Gazeta Wyborcza, 21.09.2010 Cóż takiego wypisuje Hurtaut? Serwuje podbitą cytatami z klasyków (!) typologią (pardon) pierdnięć. Wyróżnia wśród nich "wokale", znane też jako "petardy", "cichce" oraz "bąki właściwe". Zarzuca Arystofanesowi, że jego opis gromów i błyskawic daje wątłe wyobrażenie o "pierdnięciu petardowym", bo brakuje w nim odniesień do armat. Pierdnięcie może być dziełem sztuki, powiada autor. (...)
Sztuka pierdzenia - Cezary Polak, DZIENNIK Gazeta Prawna, 17/19.09.2010 Porównanie z filmami twórcy Pulp Fiction przychodzi do głowy już po kilku stronach - z resztą autor sam w sposób bardzo świadomy i rozmyślny kieruje percepcją czytelniczą na sposób filmowy, pisząc na przykład: "Ha! Czytelniku, a teraz wyobraź sobie, że kamera idzie w górę, by potem skupić się na jego twarzy!". I tak oto czytanie staję się sztuką operatorską, widzeniem obrazkami, konwencjami, pisanie - cytatami z kina akcji. Dlatego też, wbrew zaleceniom wydawcy, który umieścił powieść Helgasona w serii "książki do czytania", osobiście umieściłabym ją w serii "książki do oglądania" i dołączyła soczystą ścieżkę dźwiękową, którą spokojnie dałoby się utworzyć, kompilując utwory pobrzmiewające w tle opisywanych historii.
Poradnik domowy kilera - Justyna Banaszczyk, Papierowemysli.pl, 09.2010 Ów osiemnastowieczny traktat, przełożony po mistrzowsku przez Krzysztofa Rutkowskiego, rozśmieszał całe pokolenia wykształconych Francuzek i Francuzów - czy śmieszy i nas? Czy nas to nie wiem, ale mnie tak. Francuska tradycja zabaw słownych oraz opowiadania historii ważnych i błahych - w tym dziele widoczna jest aż w nadmiarze. Kwestia, czy odgłos pierdzenia jest muzyką, a jeśli tak, to jaką - oczywiście w rozprawie również się pojawia...
Sztuka pierdzenia - Roman Kurkiewicz, Wprost, 13/19.09.2010 Rozegrana z żelazną precyzją i surrealistycznym tchnieniem klasyka literatury perwersyjnej.
Historia oka Playboy, 09.2010 „Back in the DDR” to piękna, melancholijna książka, która na szczęście nie jest wyłącznie nostalgicznym pomnikiem wystawionym dawnym czasom. To niezwykle wyważony opis, w którym tęsknota przełamana jest zgryźliwością, a refleksyjność łączy się z ironią. Back in The DDR - Maciej Robert, Życie Warszawy, 14.10.2010 Soczewką, przez którą bohater patrzy na rzeczywistość komunistycznej Polski, są także przedmioty, gadżety-obiekty pożądania, których posiadanie jest symbolem statusu wśród rówieśników. Ale nie tylko. Okazuje się bowiem, że stanowią one rodzaj magicznego niemalże fetyszu, wprowadzającego młodzieńców w świat doświadczeń miłosnych i erotycznych. W czasach, kiedy wszyscy palili papierosy i chcieli być, jak Bruce Lee, rozbrzmiewający podczas prywatki dźwiękami Stonesów, czy The Beatles adapter Bambino (i odpowiednia dawka alkoholu) pełni rolę swatki i prowadzi w bezpieczne ramiona pierwszych dziewcząt. Back in The DDR - Agnieszka Jeżyk, czytelnia.onet.pl, 09.2010 Od nich zaczęło się moje pisanie. Długo namawiał mnie do tego Paweł Huelle. Raz mi nawet publicznie przygadał, że się lenię i już nie ma sił, żeby mnie przekonywać. Pomyślałem sobie wtedy: nu pagadi!. Postanowiłem napisać kilka historii albo może impresji, gdzie przedmioty z dzieciństwa będą nosicielami mojej pamięci. Back in The DDR - Rozmowa Tomasza Zbigniewa Zaperta z Andrzejem Kasperkiem, rp.pl, 03.09.2010 Finalistą (nagrody Nike 2010) został również dramat Nasza klasa Tadeusza Słobodzianka - pierwszy utwór literacki, który z sukcesem zmierzył się z tematem zbrodni w Jedwabnem. To dopiero drugi przypadek (po Kartotece rozrzuconej Tadeusza Różewicza w 1998 r.), by dramat znalazł się w finale.
Nasza klasa - Juliusz Kurkiewicz, Gazeta Wyborcza, 03.09.2010 Czyta się tę księgę (ponad 500 stron druku!) z wielkim zainteresowaniem, chwilami z zapartym tchem, śledząc katorżniczą drogę Modrzejewskiej na aktorki olimp.
MODrzeJEwSKA ShakespeareStar - Tomasz Miłkowski, Przegląd, 03.09.2010 SIERPIEŃ 2010Monstruarium to wnikliwa przechadzka po rozmaitych pomysłach kultury na to, co zrobić z ciałem, które nie pasuje do innych ciał, do naszego widzenia piękna i normalności. (...) Monstruarium - Jacek Dehnel, wp.pl, 08.2010 Powtórzę - jest coś fascynującego w tej książce pomyślanej jako świadectwo. A może Andrzej Kasperek ma rację? Być może ulegamy złudzeniu, że nasze życie jest niepowtarzalne i że potrafimy je opisać po swojemu. Może jest tak, jak w tej książce: są tylko stereotypy i „gotowce". Bezpieczne i powszechnie zrozumiałe.
Back in The DDR - Dariusz Nowacki, Gazeta Wyborcza, 24.08.2010 Poradnik domowy kilera to niezwykle zabawna opowieść o Tomislavie Bokšiciu /pseudonim Toxic/, pechowym hitmanie, który po spartaczeniu zlecenia ucieka z Nowego Jorku w przebraniu telewizyjnego kaznodziei i trafia na Islandię. To co mu się przydarza na miejscu godne jest filmu i to najlepiej przygotowanego przez samego mistrza Quentina Tarantino.
Poradnik domowy kilera - Magazyn Literacki Książki, 08.2010 Toxic to zabójca do wynajęcia. Spartaczył zlecenie i musi uciekać. Trafia na Islandię w przebraniu pastora. Zaczyna się koszmar: spotkania z wiernymi itp. Jak ta sytuacja i dziwne islandzkie obyczaje na niego wpłyną?
Poradnik domowy kilera - Poradnik Domowy , 09.2010 Nieznany portret polskiej "nowej biedy". Książka erudycyjna, choć wolna od naukowego żargonu. Książka, która opisuje nowo powstałe pejzaże ubóstwa, bezrobocia, degradacji społecznej, prac dorywczych, biedaszybów, zbieractwa, nowego łowiectwa. Opis Rakowskiego jest imponującym przejawem dociekliwości badacza-niebadacza, antropologa i etnografa. Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy - Roman Kurkiewicz, Wprost, 09/15.08.2010 Zaletą tej książki jest klarowny układ. Początkowe rozdziały dotyczą zagadnień ogólnych. Przedstawiono w nich charakterystykę moralności i sporów moralnych oraz związek między zasadami moralnymi a konkretnymi obowiązkami moralnymi. Rozdział piąty poświęcony został krytyce pryncypializmu Beauchampa i Childressa w ich wpływowym podręczniku do etyki medycznej. W pozostałych partiach książki omówiono rodzące problemy bioetyczne, takie jak definicja choroby i chorób psychicznych, obowiązki lekarza i stosunki między lekarzem i pacjentem (w tym kwestia paternalizmu), wreszcie śmierć i eutanazja. Bioetyka. Ujęcie systematyczne - Joanna Klimczyk, Nowe Książki, 08.2010 Pisząc MODrzeJEwSKĄ ShakespeareStar, przestudiował gruntownie całą literaturę poświęconą artystce, zarówno polską (przede wszystkim prace historyczne Tymona Terleckiego, Jerzego Gota i Józefa Szczublewskiego, a wreszcie najnowsze prace Emila Orzechowskiego), jak i anglojęzyczną. Ponadto zapoznał się z dokumentacją amerykańskich występów Modrzejewskiej, a właściwiej Modjeskiej, przechowywaną w The New York Public Library for the Performing Arts, na którą składają się zwłaszcza dwa albumy z wklejonymi wycinkami z gazet oraz afisze i programy.
MODrzeJEwSKA ShakespeareStar - Rafał Węgrzyniak, Nowe Książki, 08.2010 Hallgrímur Helgason zdaje się doskonale bawić, prowadząc swojego bohatera od jednej absurdalnej sytuacji do następnej, a jego dobry nastrój natychmiast udziela się czytelnikowi. „Poradnik” jest zręcznie napisany, akcja płynie wartko, dowcip zadowoli amatorów czarnego humoru, z jakiego Helgason słynie od czasu „101 Reykjavik”. Wraz z upływem stron lekki ton zaczyna mieszać się z goryczą, ale przyjemność płynąca z lektury pozostaje ta sama. Poradnik domowy kilera - Michał Raińczuk, kulturaonline.pl, 22.08.2010 Informator religijny „Tygodnika Powszechnego", „Więzi" i „Gazety Wyborczej" analizuje relacje między dwoma głównymi czynnikami świadomości współczesnego świata. Obszernie przedstawia to, co zasadniczo różni wspólnoty kościelne i środki masowego przekazu, co je konfliktuje nieuchronnie. Przyczyną rozdrażnień jest przede wszystkim przypisywana mediom zasada: dobra wiadomość to żadna wiadomość. Skandale jako podstawowa potrawa myślowa. Świętość to nie temat, bo jest nudna... Tylko że z kolei w instytucjach religijnych widać zasadę przeciwną: zła wiadomość to żadna wiadomość. Religia, media, mitologia - Jan Turnau, Gazeta Wyborcza, 31.07-1.08.2010 LIPIEC 2010Anna Wieczorkiewicz badając kulturowe aspekty istnienia potwora, analizując ludzką cielesność i jej odstępstwa od normy, trzyma monstrum bardzo mocno, nie pozwala mu się wyrwać, póki nie zostanie solidnie zbadane. Autorka dochodzi do wielu interesujących wniosków. (...) Monstruarium - Sylwia Włodyga, StacjaKultura.pl, 07.2010 Poradnik domowy kilera Hallgrimura Helgasona nie powinien przede wszystkim rozczarować miłośników Quentina Tarantino. W jednym z wywiadów islandzki pisarz wyznał: "Chciałem napisać powieść o cechach filmu - z mocną fabułą, szybkim tempem, krótkimi rozdziałami, plastycznymi scenami i ostrymi dialogami." (...) Czytelnik bawi się setnie.
Poradnik domowy kilera - Magazyn Literacki Książki, 07.2010 Dużym plusem ksiażki Jana Skórzyńskiego jest to, że w sposób przekonujący rozprawia się z najważniejszym zarzutem wobec Wałęsy - ze sprawą jego uwikładnia agenturalnego. Zadra. Biografia Lecha Wałęsy - Antoni Dudek, Andrzej Friszke, Piotr Osęka, Jan Skórzyński - zapis dyskusji na temat książki Zadra, Więź, 07.2010 W Poradniku... krytycznie przygląda się swoim rodakom i krajowi, kpi, wyśmiewa, czasem tylko może szarżuje zanadto, ale trzeba mu przyznać, że potrafi wprowadzić w dobry nastrój.
Poradnik domowy kilera - Beata Kęczkowska, Gazeta Wyborcza, dodatek Co jest grane, 23.07.10 Równolegle jednak – i w tym książka Baltrušaitisa jest chyba najciekawsza – anamorfozy budzą intelektualną fascynację i gorące spory. W końcu nieustannie każą nam wątpić, szukać drugiego dna, uczą nie tylko tego, że zmysły są omylne, ale że punkt widzenia zmienia diametralnie sensy.
Anamorfozy - Jacek Dehnel, Wirtualna Polska Znajdziemy tu błyskotliwą krytykę wszystkiego: od konserwatystów po liberałów, od Kościoła katolickiego, przez islam i wiarę Mojżeszową - po darwinizm społeczny. Jak to w ogóle możliwe, że lubimy kilera - mizogona i rasistę? Sprawia to majstersztyk Helgasona, mistrza czarnego humoru.
Poradnik domowy kilera - Agnieszka Wolny-Hamkało, Polityka, 24.07.10 Zmianie ulega status "potwora", który przestaje być postrzegany w kontekście religijnym, a staje się cennym eksponatem, podnoszącym status i pozycję kolekcjonera/właściciela. Furorę robią bestiariusze, książkowe kompendia wiedzy o potworach wszelkiej maści. (...) Poruszyłem tylko kilka wątków tej imponującej książki, którą Anna Wieczorkiewicz kończy rozważaniami o współczesnej kondycji Innego, który za sprawą kultury, nauki i medycyny przestaje być wykluczonym i stygmatyzowanym potworem. Monstruarium - Cezary Polak, DZIENNIK Gazeta Prawna, dodatek Kultura, 02/04.07.2010 Nie zajmuję się wydarzeniami historycznymi, chociaż obficie czerpię z rozmaitych źródeł sądowych, dziennikarskich czy naukowych. Raczej próbuję zadać pytanie: dlaczego to, co się wydarzyło w lecie 1941 r., nie tylko w Jedwabnem czy Radziłowie, lecz także w rozmaitych wariantach w dziesiątkach miasteczek polskich, tak mnie dręczy? I tym swoim napięciem na ten temat chcę się podzielić z czytelnikiem czy widzem.
Nasza klasa - Rozmowa Juliusza Kurkiewicza z Tadeuszem Słobodziankiem, Gazeta Wyborcza, 06.07.2010 To jednak, co sprawia, że teksty te są bardzo atrakcyjne, to nie tylko ich siła intelektualna, świeżość i oryginalność odczytań sztuki, wyjątkowych w polskiej historii sztuki, ale paralelny z treścią język, jakim mówi się tu o sztuce.
Wędrówka do źródeł - Marta Leśniakowska, Nowe książki, 07.2010 Arloŭ w wielu wierszach portretuje siebie w różnorodnych działaniach, zatrudnieniach, bogatej aktywności. Posiada ogromną zdolność wieloaspektowego patrzenia, spoglądania na sprawy tego świata i własnego życia z dalekiej i bardzo bliskiej perspektywy. Zatrzymuje w poetyckim kadrze chwile intymne, tworzy kameralne, liryczne żarty, związane z bliskimi sobie kobietami, nigdy jednak nie zapomina o zbiorowej indywidualnej godności, „kwestii smaku” i zwyczajnej przyzwoitości, mocnej tożsamości i związkami z miejscem pochodzenia. Prom przez Kanał La Manche - Krzysztof Lisowski, Nowe Książki, 07.2010 Czy może być coś bardziej przewrotnego niż przenieść chorwackiego kilera z USA do Islandii i umieścić w środowisku ortodoksyjnych wyznawców Boga, walczących ze złem? (...) Gorąco polecam!
Poradnik domowy kilera - POLSKA Kurier Lubelski, 17/18.07.2010 Fascynowała za życia, fascynuje wiele lat po śmierci, czego książka Andrzeja Żurowskiego jest doskonałym przykładem. Autor postawił sobie za zadanie opisanie fenomenu talentu, stylu jej aktorstwa. Przeanalizował tysiące dokumentów, wybierał z nich cytaty mówiące o ujęciach kluczowych dla dojrzewającej świadomości artystycznej oraz życiowego doświadczenia. Wystarczy wspomnieć, że Julię, która rzuca z balkonu kwiaty ukochanemu Romeo, grała jako babcia, A Rozalindę, dziewczynę przebraną za młodzieńca z "gołymi nogami", przed sześćdziesiątką. Szekspiromaniak Żurowski napisał kolejną świetną książkę, tym razem o wielkiej artystce, zdolnej niepospolitą urodę i talent wesprzeć żelazną dyscypliną, pracowitością i nowoczesnym myśleniem artystycznym. Książkę, która przywraca wiarę w sztukę teatru, ale też wiarę, że zajęcia historyka ją badającego może być tyleż pożyteczne, co atrakcyjne, jeśli wykonane z talentem. MODrzeJEwSKA ShakespeareStar jest tego dowodem.
MODrzeJEwSKA ShakespeareStar - Elżbieta Baniewicz, Twórczość, 07.2010 Interesujący jest między innymi rozdział mówiący tak bardzo wymownie o odpowiedzialności mediów – o wykładzie Benedykta XVI w Ratyzbonie w 2006 roku; o niefrasobliwości komentatorów; wreszcie o pewnym zaprzepaszczeniu starań poczynionych przez Jana Pawła II oraz, w rezultacie, nadziei zrodzonej dla relacji chrześcijańsko – islamskich. Religia, media, mitologia - (dp), Znak, 07/08.2010 Rzadko się zdarza tak umiejętne połączenie trzech różnych światów w jednej książce i równie rzadko z uśmiechem na twarzy podąża się za tak ładnie wymyślonym bohaterem.
Poradnik domowy kilera - Darek Foks, Playboy Małe wielkie kino Paweł Sitkiewicz zaadresował do odbiorcy uwrażliwionego na sztuki wizualne, ale jest ona też podręcznikiem akademickim. To nie tylko znakomita podróż w głąb świata kina animowanego, ale zrozumiała i klarowna wykładnia jego historii, tendencji i związków ze zjawiskami społecznymi i politycznymi, których było i jest zwierciadłem. Wspaniała książka!
Małe wielkie kino - Anna Kilian, Audiowizualni.pl - portal Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych Znany z ciętego humoru autor dostarcza przede wszystkim rozrywki,a jego książkę połyka się za jednym posiedzeniem.
Poradnik domowy kilera - Malwina Wapińska, DZIENNIK Gazeta Prawna, dodatek Kultura, 02/04.07.2010
Książka została przez wydawnictwo zakwalifikowana do kategorii czarny humor - ze względu na pokłady ironii (...). Pod tą warstwą jest też jednak groza wojny na Bałkanach, która doprawia Poradnik... goryczą. Poradnik domowy kilera - Aleksandra Pańko, Przegląd, 11.07.2010
Poradnik domowy kilera - Ewa Koperska, Active Wprowadzając pojęcie filmowych „kryształów czasu”, gdy przenikają się obrazy wirtualne i aktualne, filozof przywołuje twórczość Krzysztofa Zanussiego. Zalicza polskiego reżysera do „tych autorów, którzy od czasów Dreyera wiedzieli, jak wzbogacać dialog treściami religijnymi, metafizycznymi czy naukowymi, utrzymując je cały czas na poziomie najbardziej codziennym, trywialnym”. Kino - Beata Zatońska, TVP.INFO, 07.07.2010 Anna Wieczorkiewicz badając kulturowe aspekty istnienia potwora, analizując ludzką cielesność i jej odstępstwa od normy, trzyma monstrum bardzo mocno, nie pozwala mu się wyrwać, póki nie zostanie solidnie zbadane. Autorka dochodzi do wielu interesujących wniosków, z którymi warto się zapoznać. Kiedy dowiedziałam się o tym, że została wydana naukowa publikacja poświęcona potworom, byłam zachwycona, ponieważ do tej pory żaden z autorów nie zajął się tym niezwykle ciekawym tematem w takim zaawansowanym stopniu. Podjęcie problematyki potworności jest ważnym krokiem, aby dokonało się to, czego Wieczorkiewicz tak pragnie – wejścia „Monstruarium” w krąg najważniejszych dzieł antropologii monstrualności. Monstruarium - Sylwia Włodyga, stacjakultura.pl, 13.07.2010 Czy może być coś bardziej przewrotnego niż przenieść chorwackiego kilera z USA do Islandii i umieścić w środowisku ortodoksyjnych wyznawców Boga, walczących ze złem? Powieść, przypominająca komedię pomyłek, w miarę upływu akcji nie tylko bawi, ale też sygnalizuje poważniejsze problemy: ludzkiego przeznaczenia, bezsensu wojny i okrucieństwa, kulturowej odmienności narodów mimo postępującej globalizacji. Gorąco polecam! Poradnik domowy kilera - kurierlubelski.pl, 16.07.2010 Poradnik domowy kilera jest książką przepełnioną niewybrednym humorem. Nie brakuje w niej sarkazmu i ironii. Helgason wytyka palcem nieudaczność służb specjalnych, hipokryzje zdewociałych głosicieli dobrej nowiny, dostaje się także imigracji (w tym polskiej), ale także całkiem na serio pisze o wojnie w Chorwacji i o jej konsekwencjach dla zwykłych ludzi. Może Tom nie zostałby nigdy hitmanem, gdyby wcześniej nie nauczył się zabijać swych braci. Poradnik domowy kilera - kulturatka.pl, 07.2010 Czasem Helgason odwołuje się do obrazów surrealistycznych, innym razem wybiera wstrząsający realizm – rozwiązania fabularne pozwalają mu na dowolne zabiegi, akcja nadaje bowiem książce szybkie tempo i usprawiedliwia wszystkie, nawet najbardziej ryzykowne, pomysły autora. Zaletą „Poradnika domowego kilera” jest nieprzewidywalność i brak jasno sprecyzowanego kierunku, w którym całość zmierza. Poradnik domowy kilera - Izabela Mikrut , tu-czytam.blogspot.com, 11.07.2010 Już sama postać bohaterki wspomnień, nie pasuje do szablonów tamtej epoki. Wykształcona zdecydowanie ponad standardy przyjęte w jej warstwie społecznej i rodzinnym mieście (w którym znalezienie nauczyciela rysunku dla dorastającej panienki okazało się zadaniem zbyt trudnym do wykonania), o horyzontach znacznie przekraczających i tak dość demokratyczne wyobrażenia ówczesnego gdańskiego mieszczaństwa, młoda przyszła pisarka wychodzi za mąż za człowieka o wiele starszego – co jest akurat dość typowe – z którym tworzy nad wyraz partnerski jak na tamte czasy związek. Jednak zanim poślubiła Heinricha Florisa, pochodzącego z jednej z najszacowniejszych patrycjuszowskich rodzin, jej zainteresowania koncentrują się wokół książek i sztuki (w takiej postaci, w jakiej, w dość już prowincjonalnym Gdańsku, jest ona dostępna). Są to raczej osobliwe zainteresowania w świecie, w którym kobietom wystarczała znajomość czytania i pisania, potrzebna do prowadzenia spraw domowych, oraz wyszywania i innych „kobiecych” umiejętności. Gdańskie wspomnienia młodości - Sebastian Szymański, kulturaliberalna.pl, 13.07.2010 LIPIEC 2011Powieść Helgasona to naprawdę błyskotliwie skonstruowana opowieść o zabójcy z wielkim sercem, o poszukiwaniu szczęścia, o izolacji i próbach jej przełamania, a przede wszystkim celna i autoironiczna opowieść o Islandii pióra samego Islandczyka. Poradnik domowy kilera - Jarosław Czechowicz, krytycznymokiem.blogspot.com, 26.07.2010 CZERWIEC 2010Praca pod redakcją Kronenberga ilustruje, jak wiele działo się w tej niedużej miejscowości, jak bogate było jej życie polityczne, kulturalne i literackie. Część poświęcona zagładzie może być bardzo trudną lekturą dla polskiego czytelnika. Rzeczowe, szczegółowe, poświęcone konkretnym sytuacjom relacje pokazują często samotność Żydów w obliczu zagłady; samotność, która może obciążać sumienia Polaków.
Zagłada Biłgoraja - Karolina Famulska - Ciesielska, Akcent, 02/06.2010 Być może wybór perspektywy sprawia, że ten przekaz jest tak bezlitośnie intensywny. Dużo bardziej nawet niż przytaczane w książkach relacje historyków.
Nasza klasa - Marek Lechki, Gazeta Wyborcza, 17.06.2010 Spostrzeżeniami, które pozwalają na własną rękę szukać symptomów świętego szaleństwa, dzieli się z czytelnikami Cezary Wodziński, autor „św. Idioty”. Rzecz jest znakomita już w konstrukcji. Profesor swoim tekstem mierzy się na słowa i racje z samym Dostojewskim. Daje pisarzowi pierwszeństwo głosu i na początku książki umieszcza jego tekst. Jest to odpowiedź na list adepta sztuki literackiej, który prosił o wskazówki, jak pisać powieść o jurodiwych. Autor „Idioty” przemawia protekcjonalnie. Tłumaczy rzecz – jak daje do zrozumienia – oczywistą: istoty jurodstwa uchwycić się nie da. Udaje, że naprowadza literata na trop, przywołując główne postaci ze swoich powieści. Wprowadza jednak zamęt, bo elementy Bożego szaleństwa dostrzega niemal u nich wszystkich. Z garści rzucanych informacji wyciągnąć można tylko jeden wniosek: na obłęd świętego pomyleńca świat odpowiada nie mniejszym obłędem… Św. Idiota. Projekt antropologii apofatycznej (wyd. II) - Katarzyna Frankowska , TVP.INFO, 30.06.2010 MAJ 2010Ta książka jest tak fascynująca jak natura monstrów i dziwolągów. Nietypowo uformowane ludzkie ciało budzi lęk pomieszany ze wstrętem i ciekawością. Nęci i jednocześnie odpycha jako aberracja, odstępstwo od normy, błąd natury, którego i my moglibyśmy przecież paść ofiarą. Dzieje ludzkości znają wiele istot fizycznie wynaturzonych, a Anna Wieczorkiewicz, etnolog, antropolog i filozof kultury, skrupulatnie je zbiera i opisuje. Monstruarium - Katarzyna Badowska, Gazeta Wyborcza Wrocław, dodatek Co Jest Grane, 28.05.2010 W tym gąszczu publikacji, omówień, dyskusji warto zwrócić uwagę na książkę Iwony Grodź, skupiającej się na najważniejszym, według mnie również, aspekcie kina Hasa - obrazie. Zresztą to żadne odkrycie, parę lat temu na zajęciach uniwersyteckich omawialiśmy przede wszystkim kompozycję kadrów, szczegóły wnętrz i symbolikę przedmiotów. Teraz to wszystko bardzo rzetelnie zebrane jest w świetnej publikacji Zaszyfrowane w obrazie.
Zaszyfrowane w obrazie - Łukasz Saturczak, Lampa, 05.10 Sztuka malarska jest wielkim pięknym kłamstwem: potrafi kolorowymi plamami na płaskiej powierzchni wywołać wrażenie przestrzeni, głębi, a nawet prawdy. Jednak wśród obrazów są przypadki szczególne - anamorfozy, czyli obrazy zniekształcone tak, by dopiero pod kątem lub na nierównej powierzchni ukazywały widzowi to, co naprawdę przedstawiają. Litewski krytyk prowadzi nas przed dzieje tej niezwykłej sztuki.
Anamorfozy - Filip Łobodziński, Neewsweek Polska, 23.05.2010 KWIECIEŃ 2010To jest rodzaj przewodnika, który bardzo szybko pozwala przypomnieć sobie kilka głównych nazwisk i odnaleźć podstawowe informacje, zwłaszcza dotyczące literatur słabiej nam znanych i przede wszystkim uświadomić sobie ich relację do zjawisk znanych dobrze. A więc dowiemy się na przykład, kto jest znaczącym pisarzem albańskim (Ismail Kadaré, zresztą tłumaczony u nas). Ten gruby tom poświęcony Europie jako całości może nie uskrzydla, ale rzeczywiście pokazuje, że wymiana europejska w literaturze istnieje i zawsze stanowiła czynnik rozwoju literatur narodowościowych. I to tak ważny, że o literaturze polskiej w ogóle trudno pisać, nie uwzględniając różnorodnych wpływów i inspiracji. Najbardziej brak u nas świadomości, że wielość i różnorodność jest wartością i należy jej bronić. Jeśli mieścimy się w owej całości europejskiej, to dlatego, że panuje w niej poszanowanie dla pewnych zasad, których nie można zastąpić myśleniem unifikującym. Literatura Europy. Historia literatury europejskiej - Anna Nasiłowska, Wiedza i Życie, 04.2010 Łzy Erosa to ostatni, skończony tuż przed śmiercią (1962) tekst Georges'a Bataille'a, pisarza i filozofa piszącego o erotyce, sadyzmie i perwersji. To książka o narodzinach erotyzmu, jego religijnym sensie, zilustrowana dziełami sztuki od prehistorii po XX wiek. Bataille pisze pięknie - niektóre fragmenty to wręcz poezja. Łzy Erosa - Joanna Ruszczyk, Newsweek Polska, 05.04.2010 Bataille, mistrz ekscesu filozoficznego, uczy nas również, jak przeżyć "małą śmierć", którą rozumie jako rodzaj wewnętrznego doświadczenia, zatracenia się w pragnieniu i seksualnej gorączce. Łzy Erosa - Krzysztof Siwczyk, Polityka, 03.04.2010 MARZEC 2010Deleuze w swoim fascynującym, ale i nierzadko trudnym wywodzie, porównuje twórców kina do myślicieli. Francuski filozof pokazuje, jak reżyserzy operują obrazami-ruchami oraz obrazami-czasami. Przedmiotem jego zainteresowania są najwięksi: Michelangelo Antonioni, Siergiej Michajłowicz Eisenstein, Jean-Luc Godard, Alfred Hitchcock, Friedrich Murnau czy Pier Paolo Pasolini. Komentując ich działalność, rozwija swoje błyskotliwe argumenty i uwodzi nas urokiem refleksji. Kino - Marcin Wilk, Dziennik Polski, 18.03.2010 Łzy Erosa to nie książka do jednorazowej lektury. Trzeba ją czytać fragmentami i wracać, by delektować się wagą refleksji i eseistycznym stylem. A równie uprawnione będzie traktowanie jej jako obdarzonego błyskotliwym komentarzem albumu. Łzy Erosa - Katarzyna Badowska, Gazeta Wyborcza, dodatek Co Jest Grane, 19.03.2010 Jest efektem pracy wręcz benedyktyńskiej i już to budzi szacunek. Co więcej, czyta się ją świetnie i lekko; wciąga jak najlepsza fabuła. Po lekturze całości można ze smakiem wracać do jej fragmentów, by wyławiać interesujące szczegóły i jeszcze raz przyjrzeć się ilustracjom, kadrom z filmów (wiele z nich nie było jeszcze w Polsce publikowanych). Pozostaje żal, że Paweł Sitkiewicz opisał tylko pierwszych 50 lat rozwoju animacji. I nadzieja, że napisze część drugą. Małe wielkie kino - Beata Zatońska, TVP.INFO, 23.03.2010 Słobodzianek zmierzył się z tematem odważnie, odnajdując właściwą formę dla tej pełnej bolesnych stron opowieści. Powstał najważniejszy polski dramat pierwszej dekady XXI wieku.
Nasza klasa - Tomasz Miłkowski, Magazyn Literacki Książki, 03.2010 STYCZEŃ 2010Wydawnictwo słowo/obraz terytoria przyzwyczaiło nas do edytorskich wspaniałości, a Noc seksualna pod tym względem na pewno nas nie rozczaruje. Noc seksualna - MR, ODRA, 01.2010 GRUDZIEŃ 2009
Żółte cytrynki - Katarzyna Surmiak - Domańska, Gazeta Wyborcza, dodatek Duży Format, 10.12.2009 LISTOPAD 2009To klasyczne dzieło, rozległe i erudycyjne, służyć może przede wszystkim za źródło inspiracji. Tych, których odstraszy precyzyjna aparatura pojęciowa, urzeknie błyskotliwość i intuicja, z jaką autor egzemplifikuje swoje tezy. Teoria filmu - Anita Piotrowska, Tygodnik Powszechny, 08.11.2009 Dla każdego, kto filmem interesuje się na poważnie, „Teoria filmu” Siegfrieda Kracauera to program obowiązkowy. Do podczytywania, szukania podpowiedzi i intelektualnej podniety. Książka po raz pierwszy została opublikowana w 1960 r. Wywarła wielki wpływ na myśl filmoznawczą. Kracauer opracował spójną, klarowną i obejmującą całość filmowych zagadnień tzw. realistyczną teorię filmu. Była to jedna z ostatnich tego typu monografii. Teoria filmu - Beata Zatońska, TVP.INFO, 29.11.2009 WRZESIEŃ 2009To, co jest w książce Rutkowskiego najbardziej urocze, to jej perwersyjność; odczytanie czołowego dzieła polskiego pozytywizmu poprzez mitologię, magię sympatyczną, chiromancję, hybrydy zwierzęce, i co tam jeszcze, poprzez Paracelsusa, Giordana Bruno i Jakuba Boehme. Czy Prus by się z taką lekturą zgodził? Trudno wyrokować, ale im dalej brniemy w subtelne rozważania Rutkowskiego (polecam choćby rozważania o tajemniczej postaci Jumarta – nazwisko to pochodzi od rzeczownika, który oznacza krzyżówkę byka z kobyłą, osobliwą hybrydę, nie posiadającą – co ważne – woreczka żółciowego, a zatem odporną na melancholię), tym chętniej dajemy się przekonać. I kiedy Prus pisze, że dla Wokulskiego w Paryżu „zaczęło się życie prawdziwie mistyczne“ skłonni jesteśmy wierzyć, że nie jest to byle retoryczna figura, oznaczająca jakąś tam duchową agitację. Zaś Lalka jest rozpięta nie na teoriach społecznych, a na wielkiej ramie odniesień do historii europejskiej mistyki. Wokulski w Paryżu - Jacek Dehnel, ksiazki.wp.pl, 18.09.2009 KWIECIEŃ 2009Poza literaturą znaczące miejsce w Chwilach oderwanych zajmuje refleksja nad sztukami plastycznymi. Jeleński jest ich wielkim znawcą, a przede wszystkim miłośnikiem, kimś, kto bez sztuki nie wyobraża sobie rozumienia własnego czasu i świata. więcej >> MARZEC 2009Jest w tej postawie pewien arystokratyzm, ale jest on, jak sądzę, skutkiem usytuowania się tego wybitnego eseisty ponad grą spraw doraźnych, w szczególności gdy chodzi o problematykę artystyczną, która w twórczości Jeleńskiego bez wątpienia zajmuje miejsce uprzywilejowane. I sądzę, że w odbiorze sztuki bliska jest Jeleńskiemu Kantowska definicja określająca ją jako bezinteresowną grę władz umysłowych. Wolny jest też Jeleński od polocentryzmu, choć zarazem - czego dowodem jego skuteczna walka o uznanie wielkości Witolda Gombrowicza - pociąga do wzbogacanie kultury europejskiej polonikami: stąd wysiłki zmierzające do upowszechnienia dorobku pisarskiego Miłosza czy dokonań malarskich Józefa Czapskiego. więcej >> STYCZEŃ 2009Noc seksualna, wydana przez gdańskie słowo/obraz terytoria w pięknej szacie graficznej i w równie pięknym (jak zwykle) przekładzie polskiego tłumacza Quignarda, Krzysztofa Rutkowskiego, to książka osobliwa: trochę album z reprodukcjami dzieł sztuki, trochę esej, trochę medytacja, trochę objet d’art, w którym obraz i tekst (biały na lśniących, czarnych kartach) stapiają się w jedno. (...) Przejście przez kolejne teksty i obrazy (przedstawienia bóstw i kopulujących par, dręczonych przez demony świętych i krwawych morderstw, podglądanych piękności i ukrytych w macicy płodów) sprawia, że jesteśmy całkowicie otumanieni: coś ciemnego wygląda z czarnych kart Nocy seksualnej i bierze nas we władanie. Całkowicie. Noc seksualna - Jacek Dehnel, Wirtualna Polska - Książki, 30.01.2009 Listopad 2008Na tom Chwile oderwane składają się eseje, noty, recenzje, wypowiedzi drukowane w „Kulturze” i „Zeszytach Literackich”, od lat 50. po rok śmierci w 1987 r. O literaturze i malarstwie, Miłoszu, Iwaszkiewiczu, Herlingu-Grudzińskim, Czapskim, Lebenteinie. I przede wszystkim o Gombrowiczu. Chwile oderwane to świetna edycja, 600 pięknie wydanych stron, w rzetelnym opracowaniu Piotra Kłoczowskiego. (...) Jeleński traktuje lekturę książek i obrazów nieomal jak modlitwę, czyta w pełnym skupieniu, całkowitym otwarciu na inne, w wysiłku umysłowych i emocjonalnym, który prowadzi do przeżycia wewnętrznego tak silnego, że wydaje się, że rezultatem musi być trafne, w samo sedno trafiające opisanie migotliwości doświadczenia życiowego, odczuwane dzięki zapośredniczeniu sztuki. Choć może sedno to jedn ak złe słowo, bo sugeruje że jest jakiś punkt, jeden, stały, określony i martwy, tymczasem Jeleńskiego określenia uderzają celnością nie w punkt, a jądro znaczeń, gorące, pulsujące, niejednoznaczne, rodzące się cały czas w styku niewiadomych i przeczuwanych. Lektura Jeleńskiego jest niezwykle inspirująca między innymi i dlatego: pokazuje jak wiele można wykrzesać ze sprzeczności w akcie wielokrotnego skupienia, medytacji wręcz nad tekstem, obrazem. więcej >> PAŹDZIERNIK 2008Noc seksualna to mały przegląd dzieł sztuki związanych z tematem. Obraz jako rzecz silniejsza, bardziej pierwotna niż słowo, okazuje się mieć nad nim przewagę. Z problemem mierzy się cały zastęp malarzy - od Leonarda da Vinci, przez Hieronima Boscha, Williama Blake'a i Pabla Picassa, po setki mniej znanych, a często także anonimowych twórców. Noc seksualna - Patrycja Pustkowiak, DZIENNIK Polska Europa Świat, 24.10.2008 Takich tłumów, jakie stanęły przed paryskimi księgarniami 29 września 2007 roku, nie widziano od dawna. Wieść o premierze obrazoburczego albumu Noc seksualna Pascala Quignarda zmobilizowała zapalonych miłośników malarskiej nagości. Erotyczny wabik zadziałał bez pudła i książka rozeszła się w mig, natychmiast trafiając, obok POPismu Andy'ego Warhola i Historii piękna Umberta Eco, do kanonu albumowych arcydzieł. Noc seksualna - Bożydar Brakoniecki, Polska, 22/23.10.2008 |























































































napisane_arcydzielo_mala.jpg)



































