• Issuu

Maj 2020

Najnowszą książkę Mariana Kwapińskiego należy ocenić bardzo wysoko. Stanowi ona ukoronowanie wieloletnich studiów autora nad zagadnieniem urn twarzowych (czy też – jak zapewne życzyłby sobie autor je określać – kanop pomorskich). Do jej największych walorów zaliczyć należy bez wątpienia wielowymiarowe (humanistyczne) podejście do kwestii owych charakterystycznych wytworów i ich interpretacji oraz bogatą szatę graficzną. 

więcej >>

Świadomość mityczna wobec śmierci. Kanopy pomorskie  – Marian Kwapiński, Histmag.org, 05.2020

Autor, przy współpracy muzykolożki Magdaleny Borowiec, dotarł do kluczowych we współczesnym dyskursie prac, między innymi Micheala Marissena czy Davida Yearsleya, jeden z rozdziałów poświęcił też polemice z oryginalną koncepcją czasu muzycznego Karola Bergera wyłożoną w Bach’s Cycle, Mozart’s Arrow. Majewski oddaje też głos wykonawcom Wariacji, obszernie cytując między innymi Wandę Landowską. Tak szerokie spojrzenie na utwór Bacha z pewnością ma swoją wartość, której ze szczytu bachologicznego wieżowca nie sposób przeoczyć. Ciekawi mnie jednak, co o książce powiedzieliby krytycy z dzielnicy teologów. Tymczasem zjeżdżam na parter, posłuchać Wariacji choćby z nagrania.

więcej >>

Grudzień 2019

Amerykanin trafnie zauważa, iż żaden dwudziestowieczny pisarz nie był tak szufladkowany oraz nadinterpretowany jak Kafka, a co więcej – nader często zapomina się o przebijającym z większości jego tekstów typowo żydowskim humorze. Mairowitz przekonuje, że Kafka nie próbował przekazywać w swojej prozie żadnego określonego światopoglądu ani konkretnej filozofii – wydobywał tylko „zdumiewające historie z nadzwyczaj wrażliwej podświadomości” (s. 5). Jednocześnie eseista podkreśla, że pierwszym i najwybitniejszym kafkologiem był… sam Franz Kafka, który w datowanym na rok 1919 „Liście do ojca” zawarł dogłębną analizę własnej przeszłości i neurozy.
(...)
„Przez lata ignorowany lub traktowany jak parias, w demokratycznej Republice Czeskiej dziwny żydowski syn tego miasta nie jest już zagrożeniem, lecz atrakcją turystyczną, na której, jak się okazuje, można nieźle zarobić. Jako specjalista od ironii z pewnością by to docenił” (s. 175) – datowana na początek lat dziewięćdziesiątych konkluzja Mairowitza dotycząca popkulturowo-marketingowego statusu Franza Kafki nie straciła przesadnie na aktualności, czego dowodem jest nieustające zainteresowanie czytelników tym wybornym komiksowym esejem. Polecam!

więcej >>

Kafka – Andrzej Ciszewski, ArtPapier, 12.2019

Sześć lat po publikacji anglojęzycznego wydania, dzięki Fundacji Terytoria Książki i Żydowskiemu Instytutowi Historycznemu, do rąk czytelników i czytelniczek w Polsce trafiają Niewysłane listy. Listy, dzienniki, rysunki, dokumenty. 1940–1942 Franciszki i Stefana Themersonów. Na tę starannie zaprojektowaną książkę składa się 408 stron (a w zasadzie kart formatu A4) pełnych reprodukcji telegramów, oficjalnych dokumentów, zdjęć, rysunków Franciszki oraz transkrybowanych zapisków z dzienników Stefana, przekładów jego opowiadań i wreszcie korespondencji małżeństwa awangardzistów[3]. To bowiem listy są dla tego tomu najważniejsze. Książka jest przede wszystkim zapisem tęsknoty Franciszki i Stefana Themersonów z czasu ich wojennej rozłąki.

więcej >>

Niewysłane listy – Urszula Pieczek, Miesięcznik ZNAK, 12.2019

Październik 2019

Muca dotyka tym samym po pierwsze potrzeby przyjrzenia się opisom uszkodzenia mózgu, jednak wychodząc od konkretnych case studies, znajduje coś więcej niż jednostkowe opisy czy naukowe typologie.

Wydaje mi się to dużym atutem książki Mucy – utrzymuje ona świetny balans między empatycznym i etycznym czytaniem wymienionych wyżej tekstów pisanych a naukową prezentacją efektów swej praktyki badawczej, która – nie rezygnując z wielu klasycznych i nowoczesnych podszeptów metodologicznych – nie zamienia się w nużącą i oszczędną rozprawę naukową. Przeciwnie, jeśli doświadczenie afazji wydaje nam się niepokojące – a przyznam, że jest to moje odczucie – to Muca potrafiła opowiedzieć je tak, by uczynić je możliwie pojmowalnym, ale by jednocześnie nie straciło swego cienia. Skąd ów cień? Sądzę, że z uznania afazji za „pewną potencjalność, która może się stać elementem tożsamości wielu z nas” (s. 6). Brzmi jak truizm? Tylko pozornie, nie chodzi bowiem o proste przekonanie, że w każdym z nas tkwi chory, raczej o dopuszczenie możliwości takiej metamorfozy siebie, po której tracimy swą podmiotowość, ale i stajemy się kimś innym.

więcej >>

Poiesis doświadczenia, poiesis tożsamości – Monika Ładoń, ArtPapier, 10.2019

Lipiec 2019

Cień gilotyny wydłużył się i legł nie tylko na swojej epoce, ponieważ głęboko zapadł w ludzkiej pamięci. Ocet i łzy to książka poruszająca wciąż niezwykle trudne i bolesne kwestie, choć od opisywanych wydarzeń upłynęło już ponad dwieście lat. Milewska potrafi jednak z niezwykłą wrażliwością i dociekliwością podążać ścieżkami rewolucyjnego szaleństwa, śledząc paradoksy wydarzenia, które wydawałoby się, zostało już gruntownie zbadane i wielokrotnie ocenione. Prezentując jednak oprócz faktografii tamtych czasów również mniej znaną sztukę i interpretując jej wymowę, sięga ku wartościom uniwersalnym, a narracja historyczna przyjmuje momentami formę eseju o pragnieniu wolności tak silnym, że przeradzającym się w obłęd.

więcej >>

Czerwiec 2019

„Dokucza mi samotność, bezsilność i – o wstydzie! – odczuwam zupełnie drobnoburżuazyjne tęsknoty za zakochaniem się” – pisał w 1945 r. w liście do Zofii Hertz nie kto inny jak Jerzy Giedroyć, późniejszy redaktor paryskiej „Kultury”, polityk, mąż stanu, postać, bez której trudno wyobrazić sobie powojenną historię polityczną Polski.

więcej >>

Jerzy Giedroyc w 1946 roku – Adam Puchejda, Miesięcznik ZNAK, 06.2019

Przybyszewska zbudowała postać, która nie przystaje do powszechnych wyobrażeń o tradycyjnej roli kobiet ani też nie jest jej prostą negacją. Udało się 80 lat temu złożyć w całość marzenia o emancypacji przez edukację, baśń o opłacalności i atrakcyjności pracy naukowej oraz opowieść o odporności na kuszące pułapki roli żony i matki.

więcej >>

Asymptoty – Anna Marchewka, Miesięcznik ZNAK, 06.2019

Maj 2019

„Odkrywanie nowoczesnej Europy” powinno stać się lekturą obowiązkową. Książka pokazuje, jak niestabilna jest obietnica wolnego świata, jak efemeryczna tożsamość europejska. Schlögel umiejętnie opiewa na zawsze stracony świat nowoczesności, nawołując przy tym, by poszerzać kanony, rewidować tradycje. To niejedynie kwestia historycznej dociekliwości; gra toczy się o zdolność naszego słownika do konfrontowania się z tym, co odmienne. Wiedząc, jak wielojęzyczna jest nasza tradycja, zyskujemy zdolność do nieoczywistych, pozornie wytrącających z równowagi spotkań.

więcej >>    

Odkrywanie nowoczesnej Europy - próba archeologii – Grzegorz Marcinkowski, ArtPapier, 05.2019

Marzec 2019

„Koty” zdecydowanie nie są tylko traktatem naukowym sprzed półtora wieku. Zwierzęta opisywane przez Champfleury’ego, tak samo jak i nasze, budzą właścicieli nad ranem w przypływie energii lub przychodzą dopraszając się o uwagę, akurat podczas najważniejszych obowiązków. Mnogość źródeł wykorzystanych przez autora, niesamowite ilustracje oraz inwencja literacka sprawiają, że dzieło to czyta się niesamowicie lekko i przyjemnie. Zdecydowanie jest to lektura dla każdego miłośnika „brytanów Akteona”, jak złowieszczo nazywa koty wspomniany VI-wieczny konstantynopolitańczyk, wściekły z powodu skradzionej kuropatwy. Dzieło nie tylko zaskakuje pięknym językiem, ale i ogromną wrażliwością autora. Świadectwo tej wielkiej zmiany w traktowaniu zwierząt nieposłusznych człowiekowi przynosi czytelnikowi ogromną satysfakcję. Morał również ukazuje się jasno i przejrzyście – niech żyją koty!

więcej >>    

Koty. Historia, zwyczaje, obserwacje, anegdoty – Marta Zyśko, ArtPapier, 03.2019

Eseje George’a Steinera pisane są tak, jakby autorowi zupełnie obojętna była reakcja czytelników. Uściślijmy – nie przejmuje się komentarzami innych, bo pisze o tym, co jego samego interesuje. A czytelnik? On ma z tego wiele pożytku, przede wszystkim spotyka go możliwość obcowania z niespotykaną erudycją i szacunkiem dla słowa. Steiner to autor szczególny, a czytanie wydanego właśnie zbioru esejów przyprawia o dreszcze. Jest niemal przyjemnością ekstatyczną, bo autor z każdym słowem obchodzi się jak z klejnotem.

więcej >>    

Eseje z "New Yorkera" 1966-1997 – Artur Baranowski, ZCyklu.pl, 03.2019

Styczeń 2019

„Dzieje grzechu…” to tom potrzebny i ważny. Autorka opisuje zjawisko dobrze znane, choć zawsze pomijane lub traktowane jako podrzędne względem innych walorów dzieła, a nie jako metoda per se. Pozostaje mieć nadzieję, że pionierska książka Stusińskiej ostatecznie zakończy erę książek oprawionych w gazety, wstydliwe „polowanie na czarownice” i otworzy dyskusję o różnie pojmowanej twórczości pornograficznej.

więcej >>    

Dzieje grzechu – Karol Poręba, Tygodnik ArtPapier, 01.2019

Wrzesień 2018

Między wierszami wyłania się właśnie kwestia stworzenia „Kultury”, która stała się przecież jednym z najważniejszych wydarzeń naszego życia politycznego i kulturalnego, czego z pewnością ani jej redaktor, ani jego najbliżsi współpracownicy z Gustawem Herlingiem-Grudzińskim i Józefem Czapskim na czele nie mogli przewidzieć, ani wyobrazić sobie w ówczesnej dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazła się polska inteligencja na emigracji. Esej koresponduje z wydanym w ubiegłym roku przez Instytut Książki reprintem pierwszego numeru „Kultury”, gdzie w komentarzach postawione zostało pytanie o „ojcostwo” czasopisma – czy należało przyznać je jego wielkiemu redaktorowi, czy może jednak Gustawowi Herlingowi-Grudzińskiemu? Nie wydaje się, aby sprawa ta została ostatecznie rozstrzygnięta. I jeszcze słowa uznania dla Piotra Kłoczowskiego, redaktora serii noszącej nazwę „Biblioteka Mnemosyne”, czyli odwołującej się do bogini pamięci z greckiej mitologii, serii tak bardzo treściowo różnorodnej, a jednocześnie niezwykle spójnej w swym intelektualnym zamierzeniu.

więcej >>    

Jerzy Giedroyć w 1946 roku – PD, Rynek-ksiazki.pl, 09.2018

Sierpień 2018

Jerzy Limon pisze o cenzurze towarzyszącej przez wieki dziełom Szekspira, o zmęczonych skrybach, którzy przy blasku świecy grubo po północy przepisywali dramaty Szekspira, dopisując lub skreślając pojedyncze wyrazy... O niewiarygodnych losach jego dzieł, zbieranych w całość. O teatrach budowanych obok aren do walk zwierząt, w najpodlejszych miejscach, o seksie tamtych czasów, higienie, o obyczajach władców. O cudzołożnikach i ofiarach kiły. O aktorach szekspirowskich i o samym dramatopisarzu w kontekście erotyki tamtych czasów. Czyta się o tym wszystkim z zapartym tchem! 

więcej >>    

Szekspir bez cenzury – Ilona Słojewska, Dziennik Teatralny, 08.2018

Hasła tego uciesznego słownika nie objaśniają wieloznaczności Szekspirowskiego tekstu, ale drążą odbijającą się w języku obyczajowość elżbietańskiej Anglii, tropią ślady cenzury, stosunku do seksualnych przekroczeń, a nawet topografię londyńskich burdeli.

Jeszcze ciekawsza jest również rozpisana na hasła opowieść o biednych polskich tłumaczach, którzy do obscenów u Szekspira podchodzili z czasem coraz odważniej, ale starali się nie do końca uchybić przy tym cnocie. Warto też wspomnieć o obrazkach, na których można obejrzeć m.in. zabytkowe dilda i pasy cnoty oraz stosunki nierządne przedstawione w sposób alegoryczny, ale jednocześnie jakże dosłowny. 

więcej >>    

Szekspir bez cenzury – Paweł Goźliński, Książki. Magazyn do czytania, 08.2018

Wiele już książek napisano o Jerzym Giedroyciu, wiele wydano tomów korespondencji Redaktora i jego najbliższych współpracowników z autorami „Kultury”, wiele jeszcze pojawi się prac o tym, jak chce wielu, najważniejszym polskim czasopiśmie XX wieku. Ale wsparty wyborem listów szkic Sławomira M. Nowinowskiego wyróżnia się na tym tle nie tylko chłodną elegancją frazy, w niejednym nie ustępującej Hostowcowi, lecz i ambicją, by opisać Giedroycia w chwili najważniejszego wyboru, na rozdrożu.

więcej >>    

Jerzy Giedroyć w 1946 roku – Wojciech Stanisławski, wPolityce.pl, 08.2018

Publikacja Miry Marcinów, choć pozostaje pracą naukową, jest jednocześnie lekturą atrakcyjną nie tylko dla specjalistów, ale i dla tych, których interesuje kulturowe funkcjonowanie szaleństwa oraz społeczne interpretowanie tego, co za szaleństwo bywa uznawane. W tomie pierwszym autorka koncentruje się na melancholii, rekonstruując proces stopniowej medykalizacji choroby duszy i smutku oraz procesy stygmatyzacji, wykluczenia oraz uprzedmiotowienia związane z uznaniem kogoś za chorego.

więcej >>    

Historia polskiego szaleństwa – Bernadetta Darska, Nowości książkowe - Blog Bernadetty Darskiej, 08.2018

Książka Fauchereau jest skierowana do zagranicznego odbiorcy, niezaznajomionego z schulzologią, o czym może świadczyć pierwszy rozdział będący wprowadzeniem do twórczości drohobyczanina. Ta zewnętrzna perspektywa, brak ograniczenia związany z powielaniem pewnych klisz interpretacyjnych daje autorowi dużą swobodę, pozwala na świeżość spojrzenia. Francuz wykorzystuje „Xięgę…” jako pretekst do rozważań obejmujących całe dzieło Schulza. Zamiarem Fauchereau jest umiejscowienie autora „Sklepów cynamonowych” na mapie nowoczesnej literatury i sztuki, pójście tropem inspiracji, współzależności i odniesień, intertekstualnych tropów, zarówno tych widocznych na pierwszy rzut oka, jak i bardziej ukrytych.

więcej >>    

Fantazmatyczny świat Brunona Schulza – Grzegorz Marcinkowski, ArtPapier, 07.2018

Lipiec 2018

Historia literatury jako historia obrazów i tekstów na okładkach, serii literackich, wydawnictw, wydawców? Nuda? Branżowe przyczynkarstwo? Na pewno nie w wersji Włocha Roberta Calasso, eseisty (porywającego), erudyty (nieskończonego) i edytora (doskonałego). A przede wszystkim badacza mitów i ich wpływu na współczesną świadomość i podświadomość. W tym wypadku – mitu wydawcy. Od Aldusa Manucjusza, renesansowego drukarza, który ostatecznie nadał kształt nowoczesnej książce, po Kurta Wolffa, wydawcę m.in. Franza Kafki.

więcej >>    

Ślad wydawcy – Paweł Goźliński, Książki. Magazyn do czytania, 07.2018

Ślad wydawcy to coś więcej niż wspomnienia i anegdoty, to namysł nad rolą edytora, w którym autor upatruje pierwiastka mitycznego. Widzi w nim niemal stwórcę, który powołuje coś z niczego. Pięknie to wszystko brzmi, ale jak wygląda przyszłość wydawców w dobie self publishingu i e-booków? Calasso, choć narzeka na zapaść rynku książki (czego znamiennym przykładem jest uwiąd czasopism literackich), jest dobrej myśli. „Nie myśl, że książki znikną” – zdaje się powtarzać za Umbertem Eco. A dopóki można tak pięknie pisać o książkach, jak robi to Calasso, literatura ma się świetnie. 

więcej >>    

Ślad wydawcy – Maciej Robert, Tygodnik Polityka, 07.2018