• Issuu

Wrzesień 2018

Między wierszami wyłania się właśnie kwestia stworzenia „Kultury”, która stała się przecież jednym z najważniejszych wydarzeń naszego życia politycznego i kulturalnego, czego z pewnością ani jej redaktor, ani jego najbliżsi współpracownicy z Gustawem Herlingiem-Grudzińskim i Józefem Czapskim na czele nie mogli przewidzieć, ani wyobrazić sobie w ówczesnej dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazła się polska inteligencja na emigracji. Esej koresponduje z wydanym w ubiegłym roku przez Instytut Książki reprintem pierwszego numeru „Kultury”, gdzie w komentarzach postawione zostało pytanie o „ojcostwo” czasopisma – czy należało przyznać je jego wielkiemu redaktorowi, czy może jednak Gustawowi Herlingowi-Grudzińskiemu? Nie wydaje się, aby sprawa ta została ostatecznie rozstrzygnięta. I jeszcze słowa uznania dla Piotra Kłoczowskiego, redaktora serii noszącej nazwę „Biblioteka Mnemosyne”, czyli odwołującej się do bogini pamięci z greckiej mitologii, serii tak bardzo treściowo różnorodnej, a jednocześnie niezwykle spójnej w swym intelektualnym zamierzeniu.

więcej >>    

Jerzy Giedroyć w 1946 roku – PD, Rynek-ksiazki.pl, 09.2018

Sierpień 2018

Jerzy Limon pisze o cenzurze towarzyszącej przez wieki dziełom Szekspira, o zmęczonych skrybach, którzy przy blasku świecy grubo po północy przepisywali dramaty Szekspira, dopisując lub skreślając pojedyncze wyrazy... O niewiarygodnych losach jego dzieł, zbieranych w całość. O teatrach budowanych obok aren do walk zwierząt, w najpodlejszych miejscach, o seksie tamtych czasów, higienie, o obyczajach władców. O cudzołożnikach i ofiarach kiły. O aktorach szekspirowskich i o samym dramatopisarzu w kontekście erotyki tamtych czasów. Czyta się o tym wszystkim z zapartym tchem! 

więcej >>    

Szekspir bez cenzury – Ilona Słojewska, Dziennik Teatralny, 08.2018

Hasła tego uciesznego słownika nie objaśniają wieloznaczności Szekspirowskiego tekstu, ale drążą odbijającą się w języku obyczajowość elżbietańskiej Anglii, tropią ślady cenzury, stosunku do seksualnych przekroczeń, a nawet topografię londyńskich burdeli.

Jeszcze ciekawsza jest również rozpisana na hasła opowieść o biednych polskich tłumaczach, którzy do obscenów u Szekspira podchodzili z czasem coraz odważniej, ale starali się nie do końca uchybić przy tym cnocie. Warto też wspomnieć o obrazkach, na których można obejrzeć m.in. zabytkowe dilda i pasy cnoty oraz stosunki nierządne przedstawione w sposób alegoryczny, ale jednocześnie jakże dosłowny. 

więcej >>    

Szekspir bez cenzury – Paweł Goźliński, Książki. Magazyn do czytania, 08.2018

Wiele już książek napisano o Jerzym Giedroyciu, wiele wydano tomów korespondencji Redaktora i jego najbliższych współpracowników z autorami „Kultury”, wiele jeszcze pojawi się prac o tym, jak chce wielu, najważniejszym polskim czasopiśmie XX wieku. Ale wsparty wyborem listów szkic Sławomira M. Nowinowskiego wyróżnia się na tym tle nie tylko chłodną elegancją frazy, w niejednym nie ustępującej Hostowcowi, lecz i ambicją, by opisać Giedroycia w chwili najważniejszego wyboru, na rozdrożu.

więcej >>    

Jerzy Giedroyć w 1946 roku – Wojciech Stanisławski, wPolityce.pl, 08.2018

Publikacja Miry Marcinów, choć pozostaje pracą naukową, jest jednocześnie lekturą atrakcyjną nie tylko dla specjalistów, ale i dla tych, których interesuje kulturowe funkcjonowanie szaleństwa oraz społeczne interpretowanie tego, co za szaleństwo bywa uznawane. W tomie pierwszym autorka koncentruje się na melancholii, rekonstruując proces stopniowej medykalizacji choroby duszy i smutku oraz procesy stygmatyzacji, wykluczenia oraz uprzedmiotowienia związane z uznaniem kogoś za chorego.

więcej >>    

Historia polskiego szaleństwa – Bernadetta Darska, Nowości książkowe - Blog Bernadetty Darskiej, 08.2018

Książka Fauchereau jest skierowana do zagranicznego odbiorcy, niezaznajomionego z schulzologią, o czym może świadczyć pierwszy rozdział będący wprowadzeniem do twórczości drohobyczanina. Ta zewnętrzna perspektywa, brak ograniczenia związany z powielaniem pewnych klisz interpretacyjnych daje autorowi dużą swobodę, pozwala na świeżość spojrzenia. Francuz wykorzystuje „Xięgę…” jako pretekst do rozważań obejmujących całe dzieło Schulza. Zamiarem Fauchereau jest umiejscowienie autora „Sklepów cynamonowych” na mapie nowoczesnej literatury i sztuki, pójście tropem inspiracji, współzależności i odniesień, intertekstualnych tropów, zarówno tych widocznych na pierwszy rzut oka, jak i bardziej ukrytych.

więcej >>    

Fantazmatyczny świat Brunona Schulza – Grzegorz Marcinkowski, ArtPapier, 07.2018

Lipiec 2018

Historia literatury jako historia obrazów i tekstów na okładkach, serii literackich, wydawnictw, wydawców? Nuda? Branżowe przyczynkarstwo? Na pewno nie w wersji Włocha Roberta Calasso, eseisty (porywającego), erudyty (nieskończonego) i edytora (doskonałego). A przede wszystkim badacza mitów i ich wpływu na współczesną świadomość i podświadomość. W tym wypadku – mitu wydawcy. Od Aldusa Manucjusza, renesansowego drukarza, który ostatecznie nadał kształt nowoczesnej książce, po Kurta Wolffa, wydawcę m.in. Franza Kafki.

więcej >>    

Ślad wydawcy – Paweł Goźliński, Książki. Magazyn do czytania, 07.2018

Ślad wydawcy to coś więcej niż wspomnienia i anegdoty, to namysł nad rolą edytora, w którym autor upatruje pierwiastka mitycznego. Widzi w nim niemal stwórcę, który powołuje coś z niczego. Pięknie to wszystko brzmi, ale jak wygląda przyszłość wydawców w dobie self publishingu i e-booków? Calasso, choć narzeka na zapaść rynku książki (czego znamiennym przykładem jest uwiąd czasopism literackich), jest dobrej myśli. „Nie myśl, że książki znikną” – zdaje się powtarzać za Umbertem Eco. A dopóki można tak pięknie pisać o książkach, jak robi to Calasso, literatura ma się świetnie. 

więcej >>    

Ślad wydawcy – Maciej Robert, Tygodnik Polityka, 07.2018

Maj 2018

Książka Atrament melancholii jest szalenie erudycyjną próbą wszechstronnego opisania i zinterpretowania melancholii. Wydaje się, że tylko ktoś taki jak Jean Starobinski mógł podjąć się tego zadania i że jest on jednym z nielicznych, który ma do tego narzędzia. Rozpoczynająca tom rozprawa doktorska to przede wszystkim opis historii medycyny, świadectwo historycznych zmagań, choć i tu już oczywiście ujawnia się wszechstronność autora, który w każdym momencie patrzy na zjawisko całościowo, jak humanista, a nie jak precyzyjny lekarz opisujący symptomy konkretnej jednostki chorobowej. 

więcej >>    

Atrament melancholii – Sabina Strózik, ArtPapier, 05.2018

Luty 2018

„Séméiotikè” czytana jako dokument historii idei pokazuje wykluwanie się podstawowych pojęć i narzędzi teoretycznych literaturoznawczego poststrukturalizmu. Czytelnik może więc zaobserwować, jak Kristeva, dokonując adaptacji pism Bachtina, wprowadza pojęcie intertekstualności, jak, przywołując „Anagramy” de Saussure’a, przeformułowuje rozumienie znaku, pisząc o rozpleniających się signifiants, i jak prezentuje nową teorię języka poetyckiego (rozumianego szeroko, po Jakobsonowsku, jako język twórczości artystycznej), przedstawianego już nie jako szczególny wariant języka ogólnego, ale jako proces „znaczącości”, obejmujący wszelkie możliwe użycia języka w ogóle.

więcej >>    

Semeiotike. Studia z zakresu semaanalizy – Jan Zając, ArtPapier, 02.2018

Styczeń 2018

Komu znany jest Jerzy Ficowski? Na pewno miłośnikom prozy Schulza i poezji Papuszy. Odkrywca, Admirator, Opiekun, Promotor. Tak o nim zazwyczaj mówią ci, którzy wiedzą, że ktoś taki w ogóle istniał. I właśnie dlatego książka Kandziory bardzo się Ficowskiemu należy. Trochę na przekór niewiedzy, ale i wiedzy wyrywkowej. Oprócz Odkrywcy, Admiratora, Opiekuna, Promotora otrzymujemy Poetę i Autora Piosenek.

więcej >>    

Poeta w labiryncie historii. Studia o pisarskich rolach Jerzego Ficowskiego – Aleksandra Buchaniec-Bartczak, Forum Żydów Polskich, 12.2017

Grudzień 2017

Zainteresowanych historią Oliwy zaintryguje już sama okładka – to plan Ogrodu Opackiego z wedutą ukazującą widoki autorstwa ogrodnika Johanna Georga Saltzmanna. W książce Rozmarynowskiej odnajdziemy wiele ciekawostek dotyczących Parku Oliwskiego, Wzgórza Pachołek, restauracji ogrodowej w Dolinie Schwabego czy też parku kuracyjnego w Jelitkowie. A wszystko to okraszone wieloma rycinami, mapami czy zdjęciami.

więcej >>    

Ogrody odchodzące...? Z dziejów gdańskiej zieleni publicznej 1708–1945 (wyd. 2) – Tomasz Strug, StaraOliwa.pl, 12.2017

Czy to awangardowa twórczość Schulza wymusza równie “awangardowe” interpretacje; tak owej twórczości, cech osobowości autora, jak i faktów z jego życia? Dlaczego tak bardzo dba się o - często fałszywie pojmowane morale artysty, które powinno pozostać nieskazitelne? Wszak talent i charakter nie muszą iść w parze. Artysta i człowiek to dwie różne jednostki.

więcej >>    

Wenus z Drohobycza – Aleksandra Buchaniec-Bartczak, Forum Żydów Polskich, 12.2017

Stopniowo i konsekwentnie przywracany do świadomości odbiorców Bruno Schulz tym razem zamienia się w czytelnika, obserwatora zjawisk kulturalnych i komentatora życia literackiego. Proponuje spojrzenie wypaczone przez zawód: wie, z jaką materią zmagają się literaci, nie zamierza stawiać się w roli kaznodziei czy nauczyciela stylu. Sięga do książek kolegów po fachu z ciekawością, żeby przyjrzeć się rozwiązaniom formalnym, wskazać szczegóły konstrukcyjne i przygotować do lektury. 

więcej >>    

Szkice krytyczne (Dzieła zebrane, t. 7) – Izabela Mikrut, Teatr Dla Was, 12.2017

Listopad 2017

Solidna zeszłowieczna erudycja Starobinskiego, który pisząc o melancholii, łączy wiedzę o literaturze, historię idei i historię medycyny, może się chwilami wydawać nieco nużąca, ale czytając go, mamy komfortowe przeświadczenie, że po tej lekturze nie trzeba będzie już niczego doczytywać na ten temat u innych.

więcej >>    

Atrament melancholii – Paweł Majewski, Mały Format, 11.2017

Książeczka została wydana w przeuroczy sposób, wzbogacona biografią samego autora i anegdotami potwierdzającymi wagę, jaką ówcześni zwykli nadawać twarzy. „Sztuka poznawania mężczyzn” to książka bardzo interesująca i godna uwagi również teraz. Nawet jeśli nie zgadzamy się z jej ogólnym założeniem, warto zapoznać się z poszczególnymi obserwacjami Lavatera.

więcej >>    

Sztuka poznawania mężczyznŁukasz Muniowski, Szuflada.net, 11.2017

Październik 2017

Praca, której niektóre wybrane problemy chciałem przybliżyć w swej recenzji, nie jest zwykłą książką naukową z zakresu humanistyki czy historii fotografii. Jak najbardziej słusznie uwzględnia ona kontekst innych dyscyplin artystycznych, jak film eksperymentalny czy nawet rysunek. Jest to praca wybitna, która powinna być wydana w innych wersjach językowych, ponieważ nie ma do tej pory analogicznej opracowania naukowego na świecie.

więcej >>    

Ujemny biegun fotografiiKrzysztof Jurecki, O.pl, 10.2017

Największe wrażenie zrobiła na mnie fotografia pustej ulicy Mariackiej, na której zachowały się jedynie przedproża kamienic. O nich także pisze Trojan. Z poziomu ulicy kilka schodków wiodło na niewielki taras, z którego wchodziło się do domu. Taras był miejscem odpoczynku, dziecięcych zabaw, rozmów handlowych. Przedproża wyróżniały budynki, a dekory wyróżniały przedproża. Od prostych i najczęściej spotykanych kamiennych kul po kunsztowne rzeźby - dzieła sztuki.

więcej >>    

Mój ojciec, kupiec – Aleksandra Buchaniec-Bartczak, Forum Żydów Polskich, 10.2017

Lipiec 2017

Autor „Ujemnego bieguna fotografii”, starając się rzucać nowe światło na to, czym stają się negatywowe odbitki, posługuje się metodami badawczymi charakterystycznymi dla definiowania fotografii pozytywowej. Dużo miejsca poświęca formalnym aspektom negatywów, które stają się dla niego „faksymilami rzeczywistości”. Kanicki opisuje także historyczne procesy, dzięki którym sztuka negatywu stała się coraz bardziej popularna wśród artystów, wykorzystujących je w swojej własnej twórczości. Miało to oczywiście związek z rozpowszechnianiem się fotografii analogowej, a co za tym idzie, samego procesu tworzenia się zdjęć oraz prywatnych eksperymentów z obrazem. 

więcej >>    

Ujemny biegun fotografii – Zuzanna SokołowskaMagazyn „ArtPapier, 07.2017

Maj 2017

Terapia powszechnie kojarzy się z czymś bezpiecznym i kojącym, osobistą podróżą, dlatego umieszczenie na okładce Alexa podpiętego do tej przeraźliwej aparatury było z mojej strony nieco ironiczne. Chciałam, żeby wyrażała ona moje podejście do tematu: ostrożne, sceptyczne. Filmoterapia cieszy się ostatnio ogromnym zainteresowaniem, nie tylko akademików – coraz częściej jest wykorzystywana w przestrzeniach psychoedukacyjnych i podczas zwyczajnych spotkań kinowych – ja jednak stawiam przy tej metodzie duży znak zapytania.

więcej >>    

Filmoterapia – Rozmowa z Małgorzatą Kozubek dla magazynu Dwutygodnik.com, 05.2017

 

Newsletter